SMS–y z pogróżkami, donosy, anonimy, śledzenie... Potencjalni kandydaci na burmistrza Łobżenicy są zbulwersowani sytuacjami, które dzieją się przed wyborami samorządowymi
Zaczęło się od informacji na Facebooku, którą w minionym tygodniu przedstawiła Alicja Wenda, startująca do fotela burmistrza Łobżenicy. „Jeszcze nie zdążyłam ogłosić, że zamierzam kandydować na burmistrza Łobżenicy, a już ktoś próbuje mnie zastraszyć” – głosił wpis, do którego zostały dołączone screeny wiadomości SMS, jaką otrzymała. Ta została wysłana z internetowej bramki. Jej treść wskazywała, że sprzyjająca kandydatce osoba z zaufanego źródła wie, że podczas kampanii wyborczej na płytach mają być rozpowszechniane kompromitujące ją materiały video.
Tego SMS–a otrzymałam w środę 5 września o godzinie 9:04. Zdążyłam na niego odpowiedzieć, że nie boję się tego typu „kampanii płytowej”. Otrzymałam raport, że moja wiadomość została dostarczona. Postanowiłam również to upublicznić, żeby pokazać, że nie mam niczego do ukrycia oraz zlecić namierzenie, skąd to zostało wysłane
Reklama
– mówi Alicja Wenda. Dodaje również, że dziwne sytuacje w ostatnich dniach spotkały także część osób, które współtworzą jej komitet i które miały kandydować do rady.
Dzwoniono do nich i skutecznie ich do tego zniechęcano
– dodaje A. Wenda. Całą sytuacją jest oburzona.
Nie mieści mi się w głowie, że można walczyć takimi metodami. Jak osoba, która to robi, musi być zdesperowana, skoro sięga po tego typu narzędzia?
– pyta retorycznie. Wskazuje jednak, że nieczysta gra do niczego dobrego nie prowadzi.
Uważam, że tak jak dobre uczynki do nas wracają, tak samo jest z tymi złymi. Prawda sama się obroni
Reklama
– kwituje.
Pozostałych potencjalnych pretendentów na stanowisko burmistrza Łobżenicy postanowiliśmy zapytać, czy w tej bądź poprzedniej kampanii wyborczej spotkały ich podobne sytuacje.
Mam spore doświadczenie jeżeli chodzi o działanie innych, które miałyby zdyskredytować moją osobę w oczach moich wyborców
– mówi burmistrz Piotr Łosoś. Dodaje, że doświadczył tego głównie podczas ostatniej kampanii, cztery lata temu.
To działo się także podczas tej kadencji. Nie nagłaśniałem tego, nie szukałem winnych, bo się z tym obyłem i nie przywiązuję do tego większej wagi. Wiem, co robię, co jest prawdą, a co nie. Średnio kilka razy w miesiącu otrzymuję różne informacje, czy to w formie anonimów, czy SMS–ów. Jestem do tego absolutnie przyzwyczajony
Reklama
– stwierdza P. Łosoś. Zastanawia się przy tym, po co ktoś to robi.
Może to wynikać z faktu, że ludzie dochodzą do wniosku, że nie są w stanie podważyć mojego zaangażowania w pełnioną funkcję i efektów mojej pracy. Szukają zatem innych sposobów, żeby przedstawić mnie w jak najgorszym świetle. Staram się być odpowiedzialny i nie chcę, żeby oceniano mnie przez pryzmat wypitej butelki piwa czy mojego życia osobistego
– ocenia Piotr Łosoś.
Jego zdaniem powinno to dotyczyć wszystkich kandydatów.
Istotą wyborów jest ocena pretendentów w oparciu o ich dotychczasowy dorobek i program wyborczy, czyli propozycje mojej wizji rozwoju gminy. Ważna jest przy tym realność tego co się proponuje
Reklama
– dodaje.
Biorąc pod uwagę osobiste doświadczenia „brudnej kampanii” rozumiem kandydatów, którzy jeszcze tego nie doświadczyli. Ufam, że tym razem u nas tak źle jak wcześniej jednak nie będzie i że nasi mieszkańcy poważnie podejdą do oceny kandydatów, bez oglądania się na brudne zagrywki
– podsumowuje.
W tegorocznej kampanii Bronisława Mazurek nie doświadczyła jeszcze przykrych zdarzeń. Wraca jednak do sytuacji sprzed czterech lat, która w jej ocenie była dziwna i mogła wskazywać, że ktoś chciał ją zastraszyć.
Przed moim domem pojawiał się obcy samochód na bydgoskich numerach rejestracyjnych, które mam spisane do dzisiaj. Widziało to wiele osób. W środku siedziało dwóch mężczyzn. O tym, że coś jest nie tak przekonałam się, jadąc na zebranie wyborcze. To auto ruszyło i całą drogę jechało za nami. Ci mężczyźni czekali też, aż z zebrania będziemy wracali do domu. Ponownie za nami jechali, a później obserwowali, tym razem z placu Zwycięstwa. Wystraszyłam się i odpuściłam wyjazdy na zebrania na wsiach. Nie było wiadomo, kto to mógł być i do czego mógł być zdolny. Może błędem było, że nigdzie tego nie zgłaszałam
– mówi Bronisława Mazurek. W jej ocenie tego typu działania są karygodne.
Ktoś, kto robi coś takiego prowadzi nieczystą grę. Jako kandydaci powinniśmy mierzyć się na argumenty, poddać pod ocenę mieszkańcom. To oni zdecydują, kto z nas najlepiej o nich zabiegał, reprezentował, kto był ich głosem
– mówi Bronisława Mazurek.
Eugeniusz Cerlak, były burmistrz Łobżenicy podjął decyzję, że będzie ubiegał się o reelekcję. Potwierdza przy tym, że choć kampania się jeszcze dobrze nie zaczęła jego też dotknęły przedwyborcze, nieczyste ataki.
Nie chcę tego szerzej komentować
– stwierdza. Zapytany o ubiegłe wybory, gdzie po gminie rozeszły się szkalujące go anonimy oraz wpisy w internecie, także odpowiada krótko.
Zgłosiłem sprawę na policję i do prokuratury. Ustaliłem sprawców. Wiem też gdzie były drukowane oczerniające mnie listy. Co z tego, skoro były to osoby, od których trudno było wyciągnąć jakieś konsekwencje. Możliwe, że były podstawione. Ponadto sprawa zakończyła się już po wyborach, gdzie moje dobre imię zostało naruszone
– mówi.
Do takich metod ucieka się tylko ktoś, kto się boi
– dodaje, oceniając brudną stronę kampanii.
SMS–ów nie dostaję, natomiast ze swoich źródeł otrzymałem informację, że na mnie też są przygotowane kompromitujące materiały, tzw. haki. Jeżeli to prawda, to do autorów tego typu publikacji chciałbym przekazać, że nic sobie z tego nie robię
Reklama
– mówi Aleksander Tadych. Zapytany o to, co sądzi o nieczystych zagrywkach, dodaje:
To bardzo źle świadczy o tej kampanii, skoro dzieją się w niej takie rzeczy. Rzeczy, które moim zdaniem są robione przez tchórzy. Sam nigdy nie byłbym w stanie zrobić czegoś podobnego. Od początku mówiłem, że zamierzam grać fair, mierzyć się z kontrkandydatami na argumenty, na pomysły. Zamiast prać, a może nawet preparować brudy pozwólmy mieszkańcom, niech wybiorą, kto z nas będzie najlepiej zarządzał gminą, kto będzie potrafił współpracować ze wszystkim, a nie tylko ze sztabem wybranych ludzi
Reklama
– dodaje A. Tadych.
Sz. Chwaliszewski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jest ich pięciu i każdy jest zastraszany lub jak jedna była zastraszana. Tym popularności nie zyskają a tylko robotą. Niech pokażą merytoryczne umiejętności zdobywania funduszy a dopiero po tym niech się skarżą Poprostu ośmieszanie się. Jutro ktoś powie, e na rynku można pozyskać głosy tylko trzeba paść kozy. Też pójdą kandydaci i będą mówili że im kozy nie takie dano i wystraszono? Śmieszne ......
Jest ich pięciu i każdy jest zastraszany lub jak jedna była zastraszana. Tym popularności nie zyskają a tylko robotą. Niech pokażą merytoryczne umiejętności zdobywania funduszy a dopiero po tym niech się skarżą Poprostu ośmieszanie się. Jutro ktoś powie, e na rynku można pozyskać głosy tylko trzeba paść kozy. Też pójdą kandydaci i będą mówili że im kozy nie takie dano i wystraszono? Śmieszne ......