Piłka to jest moje życie. Od dziecka. To w „Iskrze” zaczynałem swoją przygodę z piłką nożną. Jako 19-latek zostałem kierownikiem tego klubu - za prezesa Martenki, później zajmowałem się juniorami. Znam ten klub od podszewki.
Nie chcę rozwodzić się nad tym odejściem z Krajenki i z czym to było związane.
To intensywne doznania. Zmieniamy dokumenty w banku, w starostwie, na policji; walczymy o jakość boiska, więc jest co robić.
Wiesz, ja nie do końca chciałem zostać prezesem. Wiedziałem jednak, że nie ma chętnych do objęcia tej funkcji. Do przejęcia sterów w klubie namawiał mnie ustępujący zarząd, a ja się zgodziłem. Z miłości do klubu.Reklama
Między innymi dlatego się zdecydowałem, bo ktoś musi ciągnąć ten wózek. Nie wiem, co by było, gdybym się nie zgodził…
Zauważam, że nie ma ludzi, którzy chcieliby społecznie pracować. Hejterów w internecie jest dużo, a tych chętnych do pomocy już nie ma. Na zebranie mógł przyjść każdy i zgłosić swoją kandydaturę, a nie teraz komentować. Choć wcale mnie te negatywne opinie tak bardzo nie dotykają, robię swoje.
Moim warunkiem zostania prezesem było otrzymanie do pomocy aktywnego zarządu. Nie tylko na papierku, ale takiego, którzy rzeczywiście będzie mi pomagał. Jest w nim np. dwóch dwudziestolatków. Jestem dobrej myśli.
Reklama
No dobrze, boję się trochę, że to wszystko, cały klub będzie tylko na mojej głowie. Zarządy raz są, raz ich nie ma, ale wierzę, że będziemy razem działać. Zwłaszcza, że mamy wsparcie burmistrza, który bardzo nam pomaga.
Przeciwnie, już przed walnym, gdy sam jeszcze nie byłem zdecydowany, ludzie w regionie, z „branży” mówili: będziesz prezesem.
Zawsze lubiłem pomagać w klubie, ale bez funkcji i odpowiedzialności formalnej. Teraz muszę wziąć sprawy w swoje ręce. Wiesz, jako klub dysponujemy budżetem ponad 60 tys. zł rocznie. To może nie jest dużo na te nasze siedem drużyn (w tym sześć młodzieżowych), ale wystarcza i odpowiedzialność jest.
Reklama
Akademia działa od blisko czterech lat, a wyniki już są. Młodzicy, których mamy drugi sezon i trampkarze (sezon pierwszy) już powygrywali swoje grupy i awansowali do ligi mistrzów w regionie.
Mam dwa priorytety na tę moją czteroletnią kadencję: umacnianie drużyny seniorów (chciałbym, aby nadal opierała się ona na ludziach stąd) i rozwijanie akademii. Myślimy o stworzeniu jeszcze jednej grupy, najmłodszej. Poza tym dążymy do uruchomienia boiska treningowego, bo ono od lat leży odłogiem. Wyrównamy je i postawimy bramki, dzięki czemu będziemy mogli tam trenować, a młodzieżowcy rozgrywać na nim swoje mecze. Płyta główna musi odpoczywać, by była w jak najlepszym stanie na mecze seniorów. Chciałbym także nawiązać współpracę ze sponsorami, aby zaopatrzyć klub w fajny sprzęt. Na chwilę obecną już chciałbym podziękować firmie Export Import Transpil Spedition ze Skórki za zakupienie nam pięknych dresów.
Jeden. Przez ostatnie dziesięć lat, gdy byłem związany z klubem opuściłem jeden mecz i to tylko dlatego, że kuzyn miał wesele w Grudziądzu i nie zdążyłbym dojechać. Gdy jeszcze nie byłem związany z klubem, to już oglądałem grających „starszych panów”. A propos, 4 sierpnia będzie u nas mecz z udziałem legend „Iskry” Krajenka. Zagrają z jakąś drużyną oldboyów. Potem będzie impreza, może zaśpiewa Damian Michalski. Już dziś na nią zapraszam.
Reklama
Na meczach rzadko kiedy siadam. Biegam wzdłuż linii, krzyczę, staram się podpowiadać. Niby trener jest blisko zawodników, ale to jest silniejsze ode mnie...
Do tego od kilku miesięcy prowadzę jako trener grające w B klasie Zelgniewo. Poprosili mnie o to, bo nie mieli szkoleniowca z licencją, a ja się zgodziłem, nie wiedząc jeszcze, że obejmę stery w „Iskrze”. Aby to pogodzić posługuję się rozpiską, na której mam wszystkie nasze drużyny i tę B klasę. Są tam terminy meczów i godziny treningów. Póki co udaje mi się to godzić, ale pewnie będę musiał z czegoś zrezygnować. Myślę, że przekażę któremuś z naszych trenerów drużynę trampkarzy lub juniorów, którymi dziś się zajmuję. Dociągnę je jednak do czerwca, bo nie chcę robić zamieszania.
Reklama
Po rundzie byli bardzo zadowoleni z mojej pracy, prosili więc, żebym został dłużej i się zgodziłem. Bo wiesz, przed moim przyjściem oni zajmowali ostatnie miejsce w tabeli (mieli 4 lub 6 pkt.), a ja wyciągnąłem ich na trzecie... Do końca sezonu na pewno ich nie zostawię.
Finansowo nie. Zelgniewo np. płaci mi za wyjazdy, podobnie jak my w „Iskrze” mamy symboliczne kwoty dla trenerów. Takie, które pokryją koszty zakupu paliwa i coś tam jeszcze zostanie. Ogólnie piłka, trenerka i prezesowanie to bardziej pasja niż zarobek.
Reklama
Często narzekają, że nie ma mnie w domu, że nie mogę pojechać na imprezę rodzinną, bo jest trening czy mecz. Cóż, piłkarski nałóg jest silniejszy.
Fajnie byłoby coś osiągnąć, zostać zapamiętanym. Spójrz na Patryka Wruka. Prezesem był cztery lata, a już będzie miło wspominany - akademia to przecież jego pomysł. Dlatego muszę mocno pracować, by się wykazać, by było jeszcze lepiej. Poprzeczka zawieszona jest wysoko.
Rozmawiał Łukasz Opłatek
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Od lat związany z klubem co sprawia, że zna jego problemy. Trzymam kciuki za Iskierkę i jej prezesa! :)
Znam Łukasza od lat i wiem, że poświęca naprawdę dużo wysiłku, czasu i nerwów na to aby wszystko wyszło jak najlepiej, zarówno dla samych piłkarzy, klubu jak i również dla kibiców!
Łukasz swoją przeszłość ze Sławianowa odcina grubą kreską. Tutaj wszystko ma poukładane i na pewno wszystkiego przypilnuje.
Kasa nie poszła na marne spójrz na fotę. Zainwestował w siebie ;)
Narobi długów jak w slawianowie i tyle będzie z jego prezesowania a no koniec ucieknie jak z krajny slawianowo
Od lat związany z klubem co sprawia, że zna jego problemy. Trzymam kciuki za Iskierkę i jej prezesa! :)
Znam Łukasza od lat i wiem, że poświęca naprawdę dużo wysiłku, czasu i nerwów na to aby wszystko wyszło jak najlepiej, zarówno dla samych piłkarzy, klubu jak i również dla kibiców!
Łukasz swoją przeszłość ze Sławianowa odcina grubą kreską. Tutaj wszystko ma poukładane i na pewno wszystkiego przypilnuje.