Kiedy miasto doczeka się obwodnicy, jak rozliczane są inwestycje oraz jak będą wyglądać obchody 700-lecia i czy weźmie w nich udział Bronisław Komorowski? O tym debatowali z burmistrzem przedstawiciele Samorządu Mieszkańców i mieszkańcy Łobżenicy
Do pierwszego ze spotkań doszło z początkiem grudnia w gronie samego zarządu SM. Na to zebranie, po raz pierwszy, od kiedy samorząd działa, do wspólnej debaty zaproszono burmistrza Eugeniusza Cerlaka. Zanim jednak włodarz gminy na nią przybył, poruszone zostały sprawy bieżące, w tym i ta dotycząca diety dla Przewodniczącego Samorządu Mieszkańców, którą to funkcję pełni Bronisława Mazurek. Emocji nie zabrakło. Sporo było ich również w czasie drugiego spotkania, ogólnego, w którym wzięli udział mieszkańcy miasta.
Wszystko się rozwala
W gronie samego zarządu, jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem spotkania, żartowano na temat miejsca spotkań. Był to jednak śmiech mocno wymuszony. Rzecz w tym, że wyznaczona do zebrań jedna z sal Gminnego Centrum Profilaktyki, mając wymiary przedziału drugiej klasy w wagonie kolejowym, z dużą trudnością mieści rzeczone dziewięć osób. Wrócił więc temat wnioskowania do burmistrza o rozwiązanie tej sprawy, skoro w urzędzie miejskim samorządowcom spotykać się nie wolno. Kolejny temat dotyczył inwestycji. B. Mazurek przedstawiła notatkę z lustracji dróg, przeprowadzonej na prośbę mieszkańców. - Na 600-lecia ta masa bitumiczna wygląda tragicznie. Wszystko się rozwala [...] wykonawca stwierdził, że już nic innego zrobić nie może – mówiła przewodnicząca SM, cytując informację od firmy wykonującej te prace, że przyjętą technologię wybrano ze względu na dużą ilość studni sieci kanalizacyjnej i było to najlepsze z możliwych rozwiązanie. Bronisława Mazurek relacjonowała dalej, że poprosiła wykonawcę o podpisanie się pod notatką dołączoną do protokołu z uzasadnieniem wyboru technologii, ten jednak, po konsultacji z inspektorem nadzoru, odmówił. - Ja mówię: proszę to podpisać, a inspektor nadzoru powiedział: „chcesz mieć prokuratora na głowie, to jej to podpisz” – mówiła B. Mazurek. Tego stanu rzeczy zarząd SM postanowił nie akceptować i dochodzić praw z tytułu trwającej 3 lata gwarancji. Ma to być również przestroga, głównie dla inspektorów nadzoru, że tego typu lustracje przy inwestycjach w mieście będą prowadzone skrupulatnie, do wyjaśnienia sprawy i poprawienia stanu rzeczy.
To tylko fragment artykułu Szymona Chwaliszewskiego z AL 51/2013, s.24
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze