- Absolutnie – Piotr Wojtiuk nie wyobraża sobie takiego scenariusza, choć przyznaje, że gdyby Urząd Stanu Cywilnego chciał utrzymywać wyłącznie z dotacji, musiałby go urzeczywistnić. I to w dość zdecydowanym zakresie, ponieważ ta z roku na rok jest niższa. W 2015 na realizację zadań zleconych z zakresu ewidencji ludności, dowodów osobistych i rejestracji stanu cywilnego do gminnej kasy trafiło z urzędu wojewódzkiego 147 tysięcy złotych, projektowany poziom dotacji na 2016 rok kształtuje się zaś na poziomie nieco ponad 108 tysięcy złotych. - W kwocie tej nie uwzględniono kosztów stałych związanych z funkcjonowaniem USC, tj. opłat np. za energię elektryczną czy ogrzewanie. Za to płacimy my – wyjaśnia Piotr Wojtiuk. Inne „drobnostki” jak konserwacja sprzętu, sprzątanie czy korespondencja również leżą po stronie gminy. Wojewoda, który ankietował pracownice USC pod kątem liczby i rodzaju obowiązków oraz wykorzystywania czasu, konieczności zwiększenia wydatków nie widział. Nałożył na nie za to obowiązek kwartalnego rozliczania się z przepracowanych godzin (wspomniana dotacja rozliczana będzie w oparciu o nowe zasady uwzględniające czasochłonność zadań, stawkę roboczogodziny w wysokości 24,16 zł oraz liczbę wykonanych czynności).
Czy system ten będzie się sprawdzał? Piotr Wojtiuk ma wątpliwości. Głównie dlatego, że rozliczane z czasu będą konkretne zadania – np. udzielenie ślubu czy wręczenie Medali za Długoletnie Pożycie Małżeńskie, a przygotowywanie przemówień, sali ślubów i tym podobne zadania wykonywane będą natomiast „charytatywnie”. Przynajmniej teoretycznie. Praktycznie bowiem do kosztów pracy pięciu osób (kierownik, jej zastępczyni oraz pracownic zajmujących się dowodami osobistymi, ewidencją ludności oraz obroną cywilną) pracujących pięć dni w tygodniu w wymiarze ośmiu godzin i szóstej (pracownik gospodarczy) zatrudnionej na pół etatu dołoży samorząd.
W przyszłym roku, jak wynika ze wstępnych wyliczeń, USC będzie kosztować gminę ponad 260 tysięcy złotych. Wyjścia za bardzo nie ma. I znów teoretycznie, praktycznie bowiem, jak pokazuje przykład burmistrza Brzegu, pole manewru jest. Wojciech Huczyński w 2012 zdecydował o zawężeniu godzin pracy USC do 2,5 h dziennie. - W ten drastyczny sposób próbuję uświadomić wojewodzie, że problem jest poważny. Państwo daje na to zbyt mało pieniędzy – w „Nowej Trybunie Opolskiej” uzasadniał burmistrz. Zrozumienia ze strony wojewody próżno jednak oczekiwał. - Potem był komunikat, że ograniczenie czasu pracy może zostać potraktowane jako niewykonywanie zadania zleconego w odpowiedni sposób, a gmina jest jedyną w województwie, która nie radzi sobie z wykorzystaniem pieniędzy. Wreszcie pan wojewoda stwierdził na piśmie, że kwestia finansowana zadań rządowych zleconych gminom nie może mieć wpływu na obsługę klientów USC! To ja się pytam: dlaczego państwo jest tak rozrzutne i daje nam aż 230 tysięcy rocznie? Skoro pieniądze nie mogą mieć wpływu na obsługę klientów, to przecież mogliby nam płacić symboliczną złotówkę? - ironizował burmistrz. Ostatecznie, po zapowiedziach kolejnych cięć, doczekał się innej reakcji – dyrektor gabinetu wojewody opolskiego przyznał, że dotacje przekazywane samorządom na funkcjonowanie USC są niewystarczające, w związku z czym te muszą dokładać. Przypomniał też, że wojewoda o wysokościach dotacji nie decyduje bezpośrednio – jest tylko dystrybutorem pieniędzy przekazywanych ze stolicy.
W podobnych sprawach empatia na niewiele się jednak zdaje, a już na pewno nie przekłada się na finanse. Samorządowcy niejako stoją więc zatem pod ścianą. Muszą albo dokładać, albo mierzyć się z niezadowoleniem petentów, głównie tych pracujących, których ewentualne ograniczenie godzin pracy USC dotknęło by najbardziej. Piotr Wojtiuk wybiera pierwszy scenariusz. - Nie powinniśmy utrudniać mieszkańcom gminy załatwiania spraw, z którymi do nas przychodzą – podsumowuje.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Już wiem, dlaczego nie dostałem pracy.
Już wiem, dlaczego nie dostałem pracy.