"Żydzi Powiatu Złotowskiego" to najnowsza książka Joachima Zdrenki. Z profesorem rozmawia Łukasz Opłatek
Dlaczego zmienił Pan tytuł książki? W pierwszej wersji nosiła ona tytuł „Mieszkańcy ziemi złotowskiej wyznania mojżeszowego”. Tak samo we wstępie używałem słowa „mojżeszowe”. Maszynopis wysłałem panu Kuhlmannowi???, autorowi monografii o pilskich Żydach, a on miał jedną uwagę – że owijam w bawełnę. Mam pisać Żyd, bo Żyd jest Żydem.
[[reklama]]
Dlaczego bał się Pan użyć słowa Żyd? Nie chciałem nikogo urazić, obrazić czyichś uczuć religijnych. W języku polskim słowo „Żyd” ma konotacje negatywne.
Skąd u Pana zainteresowanie Żydami? Pochodzę z bardzo dobrej szkoły historycznej – toruńskiej. Gdy studiowałem kopiarka była tam pod kluczem, więc książki się fiszkowało. Na każdą fiszkę spisywało się potrzebny cytat. Jak czytałem później np. Hoffmanna, to wypisywałem informacje o Żydach. Gdy zbierałem informacje o poległych z naszego terenu, wypisywałem numery akt dotyczących Żydów. I tak ten owoc dojrzewał. Zresztą wszystkie inne tematy, które kiedyś będę opracowywał, też już gdzieś są odnotowane.
[[reklama]]
We wstępie do książki przyznał Pan, że miał problemy z dotarciem do niektórych akt. 67 lat po wojnie. Nie ma dowolnego dostępu do ksiąg, które są młodsze niż sto lat. Korzystając z dobrych układów w Urzędzie Miejskim w Złotowie udało mi się do nich dotrzeć. Gdyby nie to, to musiałbym zwracać się z wnioskiem do ministra spraw wewnętrznych, uzasadniać ten wniosek i wskazać, jakie księgi mnie interesują. W końcu bym to pozwolenie dostał. W Polsce, bo w Niemczech nie.
To tylko fragment artykułu z AL 41/2013, s. 8
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze