Śledczy umorzyli sprawę konkursu w Starostwie Powiatowym. Były starosta Ryszard Goławski zapowiada zażalenie
...
Chcesz czytać dalej? Wykup subskrypcję e-wydania Aktualności Lokalnych! Zapłać za pomocą BLIK lub przelewem ze swojego banku
Pozostało 100% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
"Jeśli mamy zaś do czynienia z ciałem kolegialnym, które obraduje wspólnie, przegląda dokumenty, decyzję podejmuje jednogłośnie – nie można postawić zarzutu niedopełnienia obowiązków członkom komisji." Czyli jeśli ciało kolegialne po analizie fotografii potencjalnych ofiar wybierze i dokona zbiorowego gwałtu, to nie odpowiada? Zajefajna logika prokuratury...
Rzeczywiście pokrętna logika. Można śmiało postawić zarzut wszystkim członkom ciała kolegialnego, bo na każdym z nich ciążył obowiązek, którego żsden z nich nie dopełnił. Tak się stawia zarzuty członkom zarządu spółek, rad nadzorczych, komisji wyborczych, składom orzekającym w różnego rodzaju sądach i komisjach orzeczniczych, czlonkom zarządów fundacji, spółdzielni itp. itd.
"Kwestia uchwycenia odpowiedzialności ma podwójny wymiar. Gdy chodzi o odpowiedzialność „całego organu”, nie ma istotnej różnicy pomiędzy organem jednoosobowym a kolegialnym. Jeden i drugi w przypadku dostrzeżonych nieprawidłowości działania może być odwołany (rozwiązany), jeden i drugi może być zawieszony. Pewną trudność może natomiast stwarzać indywidualna odpowiedzialność członków organu kolegialnego. Niedogodność tę da się jednak zminimalizować dzięki precyzyjnemu utrwaleniu przebiegu obrad w taki sposób, aby z łatwością można było ustalić stopień przyczynienia się poszczególnych osób do powstania wadliwej uchwały. Kluczową rolę może tu odegrać prawidłowo sporządzony i odpowiednio szczegółowy protokół z posiedzenia oraz stenogram (nagranie) przebiegu obrad." Wojciech Góralczyk Jr. "Spotkanie a kolegialny organ administracji publicznej" https://repozytorium.uni.wroc.pl/Content/141492/PDF/11_03_W_Goralczyk_Jr_Spotkanie_a_kolegialny_organ_administracji_publicznej.pdf Tyle teorii. W praktyce wystarczy być przy władzy i można robić co się chce, byle komisyjnie.
"... no i nie pykło" - cytując klasyka Ten kto wie ten wie
"Jeśli mamy zaś do czynienia z ciałem kolegialnym, które obraduje wspólnie, przegląda dokumenty, decyzję podejmuje jednogłośnie – nie można postawić zarzutu niedopełnienia obowiązków członkom komisji." Czyli jeśli ciało kolegialne po analizie fotografii potencjalnych ofiar wybierze i dokona zbiorowego gwałtu, to nie odpowiada? Zajefajna logika prokuratury...
Rzeczywiście pokrętna logika. Można śmiało postawić zarzut wszystkim członkom ciała kolegialnego, bo na każdym z nich ciążył obowiązek, którego żsden z nich nie dopełnił. Tak się stawia zarzuty członkom zarządu spółek, rad nadzorczych, komisji wyborczych, składom orzekającym w różnego rodzaju sądach i komisjach orzeczniczych, czlonkom zarządów fundacji, spółdzielni itp. itd.
"Kwestia uchwycenia odpowiedzialności ma podwójny wymiar. Gdy chodzi o odpowiedzialność „całego organu”, nie ma istotnej różnicy pomiędzy organem jednoosobowym a kolegialnym. Jeden i drugi w przypadku dostrzeżonych nieprawidłowości działania może być odwołany (rozwiązany), jeden i drugi może być zawieszony. Pewną trudność może natomiast stwarzać indywidualna odpowiedzialność członków organu kolegialnego. Niedogodność tę da się jednak zminimalizować dzięki precyzyjnemu utrwaleniu przebiegu obrad w taki sposób, aby z łatwością można było ustalić stopień przyczynienia się poszczególnych osób do powstania wadliwej uchwały. Kluczową rolę może tu odegrać prawidłowo sporządzony i odpowiednio szczegółowy protokół z posiedzenia oraz stenogram (nagranie) przebiegu obrad." Wojciech Góralczyk Jr. "Spotkanie a kolegialny organ administracji publicznej" https://repozytorium.uni.wroc.pl/Content/141492/PDF/11_03_W_Goralczyk_Jr_Spotkanie_a_kolegialny_organ_administracji_publicznej.pdf Tyle teorii. W praktyce wystarczy być przy władzy i można robić co się chce, byle komisyjnie.