"Myśl w locie uchwycona, na papier przelana, utrwalona, zamknięta w tomiku stronach". Twórczość Leszka Wiczyńskiego właśnie ujrzała światło dzienne. Ukazał się pierwszy zeszyt z poezją autora - "Słowa"
O Leszku Wiczyńskim, ogromnym pasjonacie historii oraz poezji (przede wszystkim Baczyńskiego), twórcy i uczestniku jastrowskiego Warsztatu Terapii Zajęciowej ostatni raz pisaliśmy w marcu tego roku. Wówczas relacjonowaliśmy przebieg pierwszego autorskiego wieczoru mieszkańca Brzeźnicy, dziś powód mamy równie istotny: w lipcu wydany został pierwszy tomik poezji Leszka Wiczyńskiego zatytułowany „Słowa”. Nie bez powodu w ten sposób. „Wiersze są jak słowa, które niczego nie zmieniają, lecz śladem po nas pozostają” - autor już na pierwszej stronie odnosi się do słów z okładki pięćdziesięciostronicowego wydania. Zawarte zostały w nim wiersze bardzo prywatne, inspirowane m.in. twórczością Baczyńskiego i Okudżawy, dotykające nie tylko historycznych wydarzeń, ale też ukochanego Gdańska czy mocno akcentowanej samotności. Wcale nie łatwe w odbiorze. „Autor tomiku, nie tylko rocznikowo, ale przede wszystkim swoją wrażliwością stanowi coraz rzadszy we współczesnym świecie przykład poety, który pamięta. Poczucie historii znajduje w tych wierszach odniesienie […]. Te wiersze to także wrażliwy zapis samotności i poszukiwania miłości [...]” - ocenia krytyk literacki Leszek Koźmiński, który miał przyjemność recenzować twórczość Leszka Wiczyńskiego. „Poeta doświadcza pulsu rzeczywistości wchodząc z nią w rezonans. Jak bard opisuje pospolitość, która skrzeczy. Wiersze stają się pieśniami. Opowieściami samotnego anioła. Zatrzymaj się, posłuchaj, może warto... - rekomenduje z kolei Ewelina Wyrzykowska, poetka i reżyser teatralny.
[[reklama]]
Nic „w zamian”. Z serca
"Przez wiele lat pisałem do szuflady, uważając, że jest to tylko ściśle prywatna przygoda, nic wielkiego, ot bazgroły, które pozwalają zapomnieć o moich ułomnościach ciała. Pozwalają choć na chwilę oderwać się od świata, gdzie nie zawsze byłem traktowany na równi z rówieśnikami" – otwarcie przyznaje Leszek Wiczyński. "Mózgowe Porażenie Dziecięce przykleiło mi etykietę, której wielu ludzi nie rozumiało. Do dziś zastanawiam się, co było gorsze: litość przechodniów czy może ich obawa? Na szczęście przez te lata wiele się zmieniło... Komu dziękować za to, że piszę? To trudne pytania."
Zasłużyli
Podziękowania bez wątpienia należą się rodzicom autora, którzy – jak on sam przyznaje – zawsze starali się, by ich syn nie odczuwał, że jest „inny”. Duża ich rola również w skierowaniu uwagi na książki, które stały się dla Leszka Wiczyńskiego oknem na świat. Jest ktoś jeszcze. Ktoś, bez kogo wiersze mężczyzny nigdy nie ujrzałyby światła dziennego: Katarzyna Wołodkiewicz. "Dziękuję Kasiu, takich przyjaciół jak Ty jest niewielu..." - zaznacza poeta. Nie wolno zapomnieć też o terapeutach jastrowskiego WTZ, którzy wspierali pana Leszka. Przemysław Wojnarowski, Małgorzata Bieńko, Agnieszka Kazberuk, Kamila Dudzik, Marcin Łangowski, Agata Wiśniewska – wszystkim należą się gorące podziękowania. Podobnie życzliwym autorowi psycholog Joannie Janiszewskiej i kierownik placówki Agacie Skoczek. Nie można pominąć również sponsorów – to dzięki ich pomocy wydawnicze plany udało się przekuć w rzeczywistość. Druk tomiku umożliwiło finansowe wsparcie jakiego udzielił poecie jastrowski magistrat. Życzymy Leszkowi Wiczyńskiemu by jego nazwisko stało się rozpoznawalne. Na początek – w regionie. Pierwszy krok został postawiony – pierwsze z dwustu egzemplarzy tomiku „Słowa” trafiły do radnych rady miejskiej oraz przyjaciół Leszka Wiczyńskiego.
Ciekawi jego poezji mogą nabyć tomik w jastrowskim WTZ- autor na pewno złoży na jego karcie autograf.
Patrycja Kajewska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze