Rodzice walczą o namiastkę tego, co kiedyś im zabrano. Władze gminy realnie oceniają możliwości: stan finansów i dane demograficzne są bezlitosne. Jaka przyszłość czeka gminną oświatę?
Tydzień temu pisaliśmy o kolejnej inicjatywie zmierzającej do utworzenia przedszkola w Głomsku. Radni Zenon Nowakiewicz i Anna Szlum zebrali grupę rodziców chętnych do posłania swych maluchów do placówki, która miałaby być oddziałem przedszkola w Zakrzewie. W czwartek wójt, sekretarz i radni spotkali się z rodzicami dzieci.
Teoretycznie minimalna liczba dzieci potrzebna do otwarcia oddziału jest – z początkiem nowego roku szkolnego byłoby ich ponad 20. i byłyby to dzieci w całym przedziale wiekowym, od najmłodszych do 6-latków. Czy to wystarczający argument, żeby otworzyć oddział w budynku po byłej szkole?
Blisko 300 tys. zł
Wójt i sekretarz przedstawili obliczone wcześniej dane finansowe. Przed tygodniem pisaliśmy o kosztach 100 tys. zł za dziesięć miesięcy funkcjonowania oddziału, w rzeczywistości koszty byłyby dużo wyższe. Około 100 tys. zł miałoby kosztować samo wyremontowanie części obiektu, a blisko 200 tys. zł to już bieżące utrzymanie placówki w ciągu roku szkolnego. Przy czym Henryk Dobrosielski i Krystyna Wojtasik przyznali, że koszty remontów policzyli po najniższych kwotach, więc niewykluczone, że w praktyce wydatek byłby większy. Podobnie najniższe koszty (a nie uwzględnili wszystkich) obrali przy szacowaniu całorocznego funkcjonowania oddziału. Tym sposobem łączny bilans na poziomie blisko 300 tys. zł wyszedł niemal identyczny jak koszt utrzymania przedszkola w Starej Wiśniewce (gdzie nie ma konieczności wydawania 1/3 sumy na żadne remonty, to tylko bieżące koszty funkcjonowania placówki w ciągu roku). – Zbliżenie tych sum to chyba najlepszy dowód na to, że przyjęte kwoty dotyczące otwarcia oddziału w Głomsku są niedoszacowane – oceniał obecny na spotkaniu radny Andrzej Ławniczak. [[reklama]] Bezlitosna demografia
Radny podkreślał, że jego zdaniem nie od pieniędzy powinna zacząć się rozmowa, a od danych demograficznych. Dopiero one dadzą odpowiedź na pytanie, czy jest sens otwierać w Głomsku oddział przedszkola. Na kolejne pięć lat statystyki urodzeń wyglądają następująco: 7, 13, 12, 6, 9 – to liczba dzieci, które teoretycznie mogłyby dojść do placówki w kolejnych latach. Przy czym sekretarz podkreślała, że już wie o tym, iż część z tych dzieci przebywa poza gminą (zapewne wyjazdy zarobkowe zagranicę) i nie jest powiedziane, że w kolejnych latach wrócą i będą chodzić do przedszkola w Głomsku. – Jaki w tej sytuacji jest sens wydawania pieniędzy na oddział przedszkola w Głomsku – padały pytania do rodziców.
Aldona Ziach przypominała, że gdy likwidowano szkołę w Głomsku deklarowano, że oddział przedszkola powstanie, że byłaby to namiastka tego, co kilka lat temu zabrano lokalnej społeczności. – Nie można w nieskończoność szukać oszczędności, patrzeć na koszty – mówiła do wójta, dodając, że budynek i tak ma być remontowany, więc wydanie 100 tys. zł czy nawet większej kwoty przy okazji przygotowania oddziału przedszkolnego mogłoby stanowić część planowanego remontu (przypomnijmy, że mają tutaj powstać mieszkania). [[nowa_strona]] Szach i mat
Nerwy tradycyjnie udzieliły się radnemu z Czernic, który ocenił, że wzywanie rodziców do urzędu tylko po to, żeby powiedzieć im, że nie ma pieniędzy, jest kpiną. – Wystarczyło wysłać smsy, a nie głowę ludziom zawracać – mówił Zenon Nowakiewicz. Wójt i radny Ławniczak przekonywali, że spotkanie i rozmowa były potrzebne, choćby po to, żeby nikt nie zarzucał, że głosy rodziców zostały zbagatelizowane. – Sprawa jest ważna, więc spotykamy się i rozmawiamy – mówił wójt. Tym bardziej, że, jak podkreślał, żadna wiążąca decyzja nie zapadła. – Taką decyzję i tak może podjąć dopiero rada gminy – przypominał obecnym.
Co Henryk Dobrosielski zaproponował rodzicom? W pierwszej kolejności składanie podań o przyjęcie do przedszkola w Zakrzewie. – To z pana strony szach i mat – ocenił jeden z ojców, podkreślając, że przyjęcie dzieci będzie równoznaczne z tym, że oddział w Głomsku nie będzie potrzebny. Niektórzy wypominali wójtowi, że już w poprzednich latach chcieli posłać dzieci do przedszkola w Zakrzewie, ale H. Dobrosielski nie wyrażał wtedy zgody na utworzenie w nim piątego oddziału, stąd dla ich pociech miejsca zabrakło.
W tym roku wójt daje zielone światło na piąty oddział w Zakrzewie. – Koszt jego utworzenia to około 50 tys. zł. To kilkakrotnie mniej niż wydawanie 300 tys. zł na oddział w Głomsku – wójt argumentował swoje stanowisko. Podkreślał, że jeśli dzieci nie będą przyjęte, a będzie ich duża liczba, będzie można wrócić do rozmów o oddziale w Głomsku. Po raz drugi przypomniał też, że żadne jego zdanie nie będzie jednak wiążące, dopóki decyzji nie podejmie Rada Gminy Zakrzewo. [[reklama]] Niższa subwencja
Spadająca demografia coraz dotkliwiej uderza w samorządy i małe placówki oświatowe. Sekretarz Wojtasik przypomniała, że w tym roku gmina otrzyma o 180 tys. zł mniej subwencji oświatowej niż wstępnie planowano.
Poza tym, wedle aktualnych wytycznych, od 2014 roku sześciolatki mają pójść do szkół, co oznacza, że przedszkolnych dzieci będzie jeszcze mniej. Z jednej strony sześciolatki zapełnią trochę szkoły, ale z drugiej może się okazać, że także w przedszkolu w Zakrzewie nie będzie tylu dzieci, żeby otworzyć nawet cztery oddziały, które są tutaj standardem.
Wszystkie te dane zdają się udowadniać, że w gminie Zakrzewo coraz bliżej do kolejnych rozmów dotyczących gminnej oświaty. Jedyne na dzisiaj pytanie zdaje się brzmieć: czy dyskusja rozpocznie się jeszcze w tej kadencji?
Piotr Steffen
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze