Dyrektor Szkoły Podstawowej w Pniewie, funkcjonującej pod skrzydłami Stowarzyszenia „Aktywna Trójwieś”, nie uchyla się od rozmów na temat rzekomego pobicia chłopca przez innych uczniów – takie zawiadomienie wpłynęło na policję (w sprawie, jak poinformował oficer prasowy KPP Złotów Maciej Forecki, rozstrzygać będzie sąd rodzinny).
Krystyna Jakubowska, nie chcąc, by radni o sprawie dowiedzieli się z drugiej ręki, postanowiła poinformować ich o niej podczas ubiegłotygodniowego, wspólnego posiedzenia komisji stałych okoneckiej rady miejskiej. Zwłaszcza, że sprawie nadano już urzędowy bieg – prócz policji w sprawę zaangażowany został rzecznik praw dziecka, którego zaalarmował asystent posła na Sejm Romualda Ajchlera Aleksander Antoniewicz. Dyrektor „podstawówki” ma do niego żal, że uczynił to, nawet nie próbując się z nią skontaktować. - Pan Antoniewicz nie zapytał o to, jak sytuacja wygląda z punktu widzenia szkoły, nie szukał u nas informacji – wyjaśnia nasza rozmówczyni.
- Sprawę zgłaszałem w obronie dziecka, a nie przeciwko szkole – odpowiada Aleksander Antoniewicz, dodając, że absolutnie nie miał i nie ma zamiaru wskazywać winnych pobicia. - Sprawa została zgłoszona do biura poselskiego, miałem więc obowiązek poinformować o niej organy ścigania. Ukrywanie wiedzy na temat przestępstwa też jest przestępstwem – przypomina. Sprawy komentować szerzej nie chce. - Nagłaśnianie tematu nie jest w interesie gminy, szkoły i dziecka. Gdybym chciał, by zajęły się nim media, to bym się do nich zgłosił – podsumowuje.
Temat pobicia upubliczniony został w sieci na kilka dni przed wspomnianym posiedzeniem komisji – na jednym z portali społecznościowych koleżanka mamy chłopca umieściła jego zdjęcie. Ciało Jasia usiane było krwiakami. Przy fotografii znalazł się podpis mówiący o tym, że tak traktuje się dzieci w szkole w Pniewie. Krystyna Jakubowska o wpisie dowiedziała się następnego dnia rano. - Byłam zszokowana – wspomina, dodając, że wcześniej nie docierały do niej żadne informacje, jakoby chłopcu działa się w szkole krzywda. Co prawda poprzedniego dnia, jak słyszymy, mama zjawiła się z dzieckiem u szkolnej pedagog, by zgłosić problem z przemocą (która miała się pojawiać nie tylko podczas przerw, ale i podczas zajęć), ostatecznie jednak, jak mówi dyrektor, ustalono, że sześciolatek zostanie przeniesiony z pierwszej klasy (pobicia dokonać mieli koledzy - pierwszoklasiści) do przedszkola. Na tym sprawa miała się zakończyć. Nikt nie spodziewał się, że dyskusja przeniesie się do internetu.
Dyrektor ma żal do mamy chłopca, że sprawę nagłośniono w ten sposób i w takim tempie.
- Zabolało mnie uogólnienie wpisu, to znaczy odniesienie problemu przemocy do wszystkich dzieci i to, że nie dano nam szansy zareagować – opowiada. Dodaje też, że w piątek 18 września, kiedy sama dowiedziała się o internetowym poście, z samego rana pojechała wraz z wychowawczynią Jasia do jego domu. - Poprosiłam mamę chłopca, by przemyślała dalsze kroki. Wiedziałam, że wybiera się z nim na obdukcję i nie odwodziłam jej od tego kroku. Chciałam tylko, byśmy chociaż spróbowali wyjaśnić tę sprawę – wspomina. Dlatego też jeszcze tego samego dnia zwołano w szkole zebranie z rodzicami, podczas którego dyrektor chciała poinformować ich o zdarzeniu. Nie było takiej konieczności – sprawa dawno się już rozniosła. - Mama chłopca miała uczestniczyć w zebraniu, ale ostatecznie nie przyszła – tłumaczy Krystyna Jakubowska.
Dyrektor podstawówki nie odżegnuje się od sprawy. - Jeśli udowodnione zostanie, że to szkoła ponosi odpowiedzialność za to zdarzenie, że pobicia dokonały nasze dzieci, to wezmę na siebie wszelką odpowiedzialność – deklaruje Krystyna Jakubowska. Takiego scenariusza za pewny jednak nie uważa. - Nie mam pewności, czy Jaś został skrzywdzony w szkole, choć oczywiście nie mogę tego wykluczyć, bo dzieci w wieku sześciu - siedmiu lat są bardzo żywe. Mogę jednak zapewnić, że dbamy o bezpieczeństwo uczniów – na każdej przerwie dyżuruje dwóch nauczycieli, a w klasie pierwszej zatrudniony jest dodatkowo nauczyciel wspierający – wyjaśnia Krystyna Jakubowska.
Mama chłopca nie zdecydowała się zabrać głosu w tej sprawie.
Wypowiedział się za to Dyrektor Gabinetu Rzecznika Praw Dziecka Bartosz Sowier, który pisemnie zobligował dyrekcję szkoły m.in. do zapewniania Jasiowi oraz uczniom klasy pierwszej pomocy psychologiczno-pedagogicznej, zapewnienia bezpiecznych warunków pobytu w szkole, a także zaplanowanie działań ukierunkowanych na profilaktykę występowania przemocy rówieśniczej. Nakazał też poinformować rzecznika o podjętych działaniach.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze