Reklama

Przemoc w szkole?

07/10/2015 12:00
W sieci pojawiło się zdjęcie Jasia – jego ciało pokrywały sińce, a pod nim podpis mówiący o tym, że tak traktuje się dzieci w szkole w Pniewie. - Mam żal do mamy chłopca, że nie dała nam szansy zareagować – mówi Krystyna Jakubowska

Dyrektor Szkoły Podstawowej w Pniewie, funkcjonującej pod skrzydłami Stowarzyszenia „Aktywna Trójwieś”, nie uchyla się od rozmów na temat rzekomego pobicia chłopca przez innych uczniów – takie zawiadomienie wpłynęło na policję (w sprawie, jak poinformował oficer prasowy KPP Złotów Maciej Forecki, rozstrzygać będzie sąd rodzinny).

Krystyna Jakubowska, nie chcąc, by radni o sprawie dowiedzieli się z drugiej ręki, postanowiła poinformować ich o niej podczas ubiegłotygodniowego, wspólnego posiedzenia komisji stałych okoneckiej rady miejskiej. Zwłaszcza, że sprawie nadano już urzędowy bieg – prócz policji w sprawę zaangażowany został rzecznik praw dziecka, którego zaalarmował asystent posła na Sejm Romualda Ajchlera Aleksander Antoniewicz. Dyrektor „podstawówki” ma do niego żal, że uczynił to, nawet nie próbując się z nią skontaktować. - Pan Antoniewicz nie zapytał o to, jak sytuacja wygląda z punktu widzenia szkoły, nie szukał u nas informacji – wyjaśnia nasza rozmówczyni.

Reklama

- Sprawę zgłaszałem w obronie dziecka, a nie przeciwko szkole – odpowiada Aleksander Antoniewicz, dodając, że absolutnie nie miał i nie ma zamiaru wskazywać winnych pobicia. - Sprawa została zgłoszona do biura poselskiego, miałem więc obowiązek poinformować o niej organy ścigania. Ukrywanie wiedzy na temat przestępstwa też jest przestępstwem – przypomina. Sprawy komentować szerzej nie chce. - Nagłaśnianie tematu nie jest w interesie gminy, szkoły i dziecka. Gdybym chciał, by zajęły się nim media, to bym się do nich zgłosił – podsumowuje.

Zdjęcie na portalu

Temat pobicia upubliczniony został w sieci na kilka dni przed wspomnianym posiedzeniem komisji – na jednym z portali społecznościowych koleżanka mamy chłopca umieściła jego zdjęcie. Ciało Jasia usiane było krwiakami. Przy fotografii znalazł się podpis mówiący o tym, że tak traktuje się dzieci w szkole w Pniewie. Krystyna Jakubowska o wpisie dowiedziała się następnego dnia rano. - Byłam zszokowana – wspomina, dodając, że wcześniej nie docierały do niej żadne informacje, jakoby chłopcu działa się w szkole krzywda. Co prawda poprzedniego dnia, jak słyszymy, mama zjawiła się z dzieckiem u szkolnej pedagog, by zgłosić problem z przemocą (która miała się pojawiać nie tylko podczas przerw, ale i podczas zajęć), ostatecznie jednak, jak mówi dyrektor, ustalono, że sześciolatek zostanie przeniesiony z pierwszej klasy (pobicia dokonać mieli koledzy - pierwszoklasiści) do przedszkola. Na tym sprawa miała się zakończyć. Nikt nie spodziewał się, że dyskusja przeniesie się do internetu.

Reklama

Dyrektor ma żal do mamy chłopca, że sprawę nagłośniono w ten sposób i w takim tempie. 
- Zabolało mnie uogólnienie wpisu, to znaczy odniesienie problemu przemocy do wszystkich dzieci i to, że nie dano nam szansy zareagować – opowiada. Dodaje też, że w piątek 18 września, kiedy sama dowiedziała się o internetowym poście, z samego rana pojechała wraz z wychowawczynią Jasia do jego domu. - Poprosiłam mamę chłopca, by przemyślała dalsze kroki. Wiedziałam, że wybiera się z nim na obdukcję i nie odwodziłam jej od tego kroku. Chciałam tylko, byśmy chociaż spróbowali wyjaśnić tę sprawę – wspomina. Dlatego też jeszcze tego samego dnia zwołano w szkole zebranie z rodzicami, podczas którego dyrektor chciała poinformować ich o zdarzeniu. Nie było takiej konieczności – sprawa dawno się już rozniosła. - Mama chłopca miała uczestniczyć w zebraniu, ale ostatecznie nie przyszła – tłumaczy Krystyna Jakubowska.

Nie odrzucam odpowiedzialności

Dyrektor podstawówki nie odżegnuje się od sprawy. - Jeśli udowodnione zostanie, że to szkoła ponosi odpowiedzialność za to zdarzenie, że pobicia dokonały nasze dzieci, to wezmę na siebie wszelką odpowiedzialność – deklaruje Krystyna Jakubowska. Takiego scenariusza za pewny jednak nie uważa. - Nie mam pewności, czy Jaś został skrzywdzony w szkole, choć oczywiście nie mogę tego wykluczyć, bo dzieci w wieku sześciu - siedmiu lat są bardzo żywe. Mogę jednak zapewnić, że dbamy o bezpieczeństwo uczniów – na każdej przerwie dyżuruje dwóch nauczycieli, a w klasie pierwszej zatrudniony jest dodatkowo nauczyciel wspierający – wyjaśnia Krystyna Jakubowska.

Reklama

Nie, dziękuję

Mama chłopca nie zdecydowała się zabrać głosu w tej sprawie.
Wypowiedział się za to Dyrektor Gabinetu Rzecznika Praw Dziecka Bartosz Sowier, który pisemnie zobligował dyrekcję szkoły m.in. do zapewniania Jasiowi oraz uczniom klasy pierwszej pomocy psychologiczno-pedagogicznej, zapewnienia bezpiecznych warunków pobytu w szkole, a także zaplanowanie działań ukierunkowanych na profilaktykę występowania przemocy rówieśniczej. Nakazał też poinformować rzecznika o podjętych działaniach.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości