Reklama

Pseudobiegaczki w Berlinie

14/04/2016 12:50
Biegać można wszędzie, choćby na lotnisku… Dowiodły tego złotowskie Pseudobiegaczki, które 8 kwietnia wzięły udział w Airport Night Run w Berlinie. Zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć!

Pół roku temu podczas 10 biegu Asics Berlin, dokładnie 11.10.2015, zrodził się pomysł szybkiego powrotu biegowego do stolicy Niemiec. Nie zastanawiając się długo (10 min. od dotarcia na metę i wręczeniu medalu wraz z kolejnymi projektami biegów na rok 2016) podjęłyśmy decyzję, że będzie to bieg po lotnisku nocą 8 kwietnia. Nie ważny dystans, ważna zabawa.... Lotnisko, światła, przestrzeń, teren, a przede wszystkim to, że po 3 godzinach od startu biegu będzie startował samolot więc motywacja szybkiego powrotu na metę jest . Co tam, że dystans to półmaraton. Będziemy się martwić później. Po powrocie do Polski zaraziłyśmy pomysłem innych. Tak powstała grupa Złotowskich biegaczy. Początkowo 5 osobowa plus 3 osoby towarzyszące. Nie będę pisać o przygotowaniach do startu, bo takowego nie było. Naszą dewizą spontan, a przede wszystkim zabawa.

Start biegu 8.04.2016 r. godz. 19:00. Tydzień przed biegiem 1 kwietnia, choć to prima Aprilis, żartem nie był. Z biegu musiała z przyczyn technicznych zrezygnować Jola, a do tego powód naszego biegowego zamieszania Aga C.! Co robić! Na mnie padł biały strach... Zaproponowałyśmy naszym dziewczynom, może któraś wystartuje za Agę? I padło na Justynę G-S. Chce, nie chce, jedzie – żartowałam. Zgodziła się z uśmiechem na ustach i duchem bojowym w sercu. Tak ostatecznie powstała ekipa biegowa. Marek, Daniel, Justyna i ja. Drużyna musiała mieć kierowcę, Jacek zgodził się bez problemu. Mówiąc w sekrecie, nie ma lepszego kierowcy na świecie, do tego wystąpił w podwójnej roli naszego osobistego fotografa, tym razem zdjęcia są jego autorstwa, gdyż nasza PhotoMika nie mogła jechać.

Reklama

Wyjechaliśmy punktualnie o 11:00 droga bez większych przygód. Berlin przywitał nas słońcem i ciepłem. Udało nam się też udzielić wywiadu do niemieckiej TV . Atmosfera fantastyczna, ponad 6000 uczestników. Start godzina 19:00, każdy w swoje strefie czasowej. Tzn. Marek na przedzie, my w trójkę w kolejnej. Z mocnym postanowieniem poprawy mojego czasu. Daniel obiecał, że mi w tym pomoże dyktując rytm i pilnując czasu. Nie da się opisać słowami atmosfery panującej i tego oświetlonego w różne kolory lamp lotniska. Piękny zachód słońca, co chwile widać startujące i wylatujące samoloty w drugiej części lotniska. Na całej długości trasy co kawałek wolontariusze dopingujący biegaczy, bębniarze, DJ-e. Co 8 km woda. Naprawiałam się atmosferą i słuchałam razem z Justyną co mówi Daniel: Przyspieszamy, zwolnijmy, utrzymujmy tempo, wyrównajcie oddech. Okazało się, że najlepiej wrócić do odpowiedniego tempa i oddech śpiewając. Najlepiej szło nam śpiewając i sylabizując "je-dzie po-ciąg z da-le-ka, na ni-ko-go nie cze-ka..." I tak śpiewając i rozmawiając od czasu do czasu biegliśmy do 16 km. Justyna kazała nam biegać dalej ona musi zwolnić (po pierwsze debiut na dystansie, po drugie info o biegu tydzień przed startem, po trzecie brak przygotowania treningowego). Pobiegliśmy dalej choć zmęczenie ogromne i powtarzanie sobie w głowie jeszcze tylko 5 km. I śpiewając mantrę "jedzie pociąg z daleka, na nikogo nie czeka konduktorze łaskawy, zawieź nas do Warszawy". Jeszcze 3 km. 

Dłużyło się jak nie wiem, mimo że nastąpiło przyspieszenie tempa to wydawało mi się, że meta ciągle mi się oddala. I są reflektory, które symbolizują metę! Powtarzam sobie "biegnij w stronę światła"!!! Odwrotnie ja osiołek do Shreka. Daniel cały czas ze mną. Słyszę w oddali przy finiszu "Aga!" Podniosłam ręce w geście zwycięstwa. Dla mnie to było zwycięstwo, pokonania samej siebie i swoich możliwości. Dzięki Danielowi i jego wskazówkom, które z każdym krokiem procentowały. Utrzymywanie stałego tępa, konsekwencja trzymania się planu biegowego, procentuje. Na ostatnich 3 km wyprzedzaliśmy wszystkich co wystrzelili jak strzały, a na końcówce zabrakło im pary. Dziękuję po tysiąckroć Danielowi za mój wynik 2:02:21. Poprawiłam czas o 20 minut. Dla mnie to było jak wygrać olimpiadę. Gratuluje Markowi w swojej kategorii wiekowej zajął III miejsce! Do tego to co zrobiłeś dla Agi C. zasługuje na szacunek. Z resztą jak sama Aga powiedziała "Marku tobie kiedyś własne wielkie serce rozwali klatkę piersiową. Zobaczysz. Wybuchniesz jak petarda "

Reklama

Justynie za walkę biegową i ustanowienie swojego pierwszego wyniku w półmaratonie również gratuluje i jak powiedział klasyk - teraz będziesz miała co poprawiać, dokładnie tak jak ja. Jacek dziękujemy za piękne zdjęcia i dostarczenie nas bezpiecznie w każdą stronę. Masz u nas stały etat.
Myślę, że udało nam się godnie reprezentować nasz Powiat.
Aga J.

Foto: Jacek Jaster

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości