Reklama

Psycholog nie gryzie. Złotowianie chętnie zaglądają do Punktu Interwencji Kryzysowej

22/03/2016 06:05
Kobiety odchodzą od znęcających się nad nimi mężów, a panowie zrywają z zasadą „chłopaki nie płaczą”. Wizyta u miejskiego psychologa przestaje być wstydem. O działaniu Punktu Interwencji Kryzysowej opowiada psycholog Katarzyna Mikszto

Czemu służy PIK?

To miejsce, do którego mogą zwrócić się osoby borykające się np. z trudnościami dnia codziennego, skomplikowaną sytuacją osobistą, kłopotami natury emocjonalnej, doświadczające przemocy, zmagające się z uzależnieniem itp. Tak naprawdę oferujemy szeroko rozumianą pomoc, w zależności od ujawnianych problemów staramy się interweniować jak najbardziej konstruktywnie. W złotowskim PIKu proponujemy pomoc psychologiczną - stąd moje dyżury w poniedziałki i piątki (16.00-18.00), pomoc terapeutyczną (środa 18.00-20.00) oraz prawną (czwartki 16.00-18.00).

Kto się zgłasza? Jakiej kategorii klientów jest najwięcej?

Zdecydowanie najczęściej są to kobiety. Spotykam panie, które nie chcą już dłużej tłumić swoich uczuć, udawać, że wszystko w ich czterech ścianach jest w porządku. Często jestem pierwszą osobą, której zaczynają opowiadać o swoich trudnościach, dylematach, obawach. Z jednej strony bardzo pragną coś zmienić w swoim życiu, z drugiej paraliżuje je strach przed dokonaniem tych zmian. Nie wierzą, że te zmiany są czymś realnym, że mogą jakoś odmienić swój los, los swoich dzieci.

Reklama

Kolejna grupa to osoby, które aktualnie przeżywają kryzys związany ze zmianą sytuacji życiowej, np. osoby po rozstaniu z partnerem, młode mamy, rodzice buntujących się nastolatków, osoby zmagające się z niskim poczuciem własnej wartości.

Gros osób zgłaszających się do punktu to kobiety. To prawda, że boją się wyjść poza stereotyp posłusznej mężowi żony i matki, która zniesie wszystko dla dobra rodziny?

To już na szczęście się zmienia. Niedawno przyszła do mnie młoda kobieta, matka dwojga dzieci, która przeżyła prawdziwe piekło z rąk oprawcy, jakim okazał się być jej mąż. Była sama, poza granicami kraju, zastraszona, obdarta z poczucia godności. Mimo tego wszystkiego – nie poddała się. Podjęła heroiczną wręcz walkę o siebie i dzieci. Drzemie w niej niezwykła siła, chociaż zdarzają się chwile zwątpienia, wracają koszmary przeszłości, ale nie poddaje się, walczy o zmianę, codziennie zmagając się z lękiem. Za każdym razem, gdy ją widzę, dostrzegam tę nową energię, która się w niej budzi. Ostatnio pochwaliła się nową sukienką. Tylko ona wie, jak długą drogę przeszła, by ją kupić, znów uwierzyć, że zasługuje, że ma prawo być kobietą. I takich siłaczek jest więcej. Wiele z nich dopiero czeka na swój moment. Na nie czekamy w PIK.

Reklama

Zdarza się, że to kobiety są sprawcami przemocy, a po pomoc zwraca się mężczyzna?[[pay]]

Cóż, mężczyznom niestety trudniej jest się przyznać do doświadczania przemocy, chociaż oni również są jej ofiarami. To przykre, ale ciągle żywy jest stereotyp, który każe być mężczyźnie zawsze silnym, samowystarczalnym, no i to przeklęte hasło „chłopaki nie płaczą”... W konsekwencji panowie zostają zupełnie sami, a to może uruchamiać błędne koło kolejnych przykrych konsekwencji psychosomatycznych. W pracy w PIK spotkałam wiele kobiet doświadczających przemocy, panowie częściej zgłaszają się z żalem po stracie partnerki, trudnościami wychowawczymi, kryzysem związanym z przeżywaniem choroby psychicznej bliskiej osoby.

Jak „otworzyć” takie osoby? Jest na to jakiś patent?

Tak naprawdę to, co najtrudniejsze, jest już za nami w momencie, kiedy osoba zainteresowana przekracza próg PIKu. Najtrudniej jest wyjść z domu, zdecydować się na rozmowę. W kontakcie z pewnością pomagają umiejętności interpersonalne, życzliwość, umiejętność słuchania, zaangażowanie. W swojej pracy nie oceniam ludzi, nie wydaję wyroków, nie odpowiadam na nurtujące wszystkich pytanie „jak żyć”. Staram się podążać za rozmówcą, odpowiadać na jego potrzeby, stworzyć jak najbezpieczniejsze warunki. Mam świadomość, że to, jak przebiegnie taka pierwsza rozmowa, może zarówno otworzyć kogoś na działanie, jak i skutecznie zahamować rozwój.

Reklama

Kryzysów w Złotowie nie brakuje. Psycholog Katarzyna Mikszto ma co robić

Podobno w tej pracy istotne jest, by nie dawać klientowi tzw. dobrych rad czy gotowej recepty, nawet wtedy, gdy on tego oczekuje.

To bardzo ważna zasada. Ja nie wiem, co jest dobre dla pana czy pani. Niewątpliwie odpowiedź na te pytania bardzo kusi klientów. Wszyscy czasem marzymy o tym, by ktoś zabrał z nas ciężar odpowiedzialności, podjął w naszym imieniu trudne decyzje, powiedział, co robić dalej, żeby było dobrze. Psycholog czy terapeuta to nie czarodziej. Jedyne co możemy uczynić, to wspierać, motywować, pomagać w przejściu pewnych granic. Psycholog zapewnia bezpieczną atmosferę, nie radzi, nie poucza, nie popycha nikogo, nie naciska, przez co we właściwym dla siebie momencie klient sam podejmuje pracę nad własnymi trudnościami.

Reklama

W tak małym środowisku jak Złotów ludzie pewnie boją się pewnej stygmatyzacji...

Takie były też nasze obawy, kiedy PIK rozpoczynał działalność. Na szczęście nie jest tak źle. Osobiście nie zauważyłam, by ludzie się wstydzili, z zażenowaniem rozglądali na boki wchodząc lub wychodząc ode mnie. Mam wrażenie, że temat pomocy psychologicznej powoli w Złotowie oswajamy.

W PIKu nie etykietujemy ludzi, nie prowadzimy żadnej dokumentacji, nie pytamy o dane osobowe. Na komfort z pewnością ma wpływ miejsce. PIK mieści się w budynku biblioteki, tak więc skojarzenie jest zupełnie neutralne. Gotowość do dokonywania zmian to coś, co w nas kiełkuje niekiedy latami. Najważniejsze, że w mieście mamy PZP, jest PIK, Klub Abstynentów, szukanie pomocy staje się dużo łatwiejsze.

Reklama

Kiedy zaczynałaś pracę w październiku spodziewałaś się, że w Złotowie znajdzie się tak wiele osób, które będą potrzebowały pomocy psychologa?

Tak. Żyjemy w naprawdę trudnych czasach, wciąż za czymś gonimy, nie dbamy o jakość swojego życia, zatracamy się w spełnianiu cudzych oczekiwań. To generuje mnóstwo napięć, frustracji, silnych nieprzyjemnych stanów, które gdzieś trzeba odreagować. Na szczęście coraz więcej mówi się o zdrowych i bezpiecznych sposobach radzenia sobie z emocjami, jesteśmy coraz bardziej aktywni, ciekawi świata i możliwości jakie daje nam życie, co skutkuje motywacją do dokonywania zmian. W Złotowie funkcjonuje kilka miejsc, do których można zwrócić się po pomoc psychologiczną, jednak ciągle jest to towar deficytowy. PIK jest taką formą pośrednią, miejscem, w którym można dostać wsparcie, zostać wysłuchanym, uzyskać informację na temat kolejnych ścieżek działania.

A co z sytuacjami, w których zagrożone jest życie bądź zdrowie danej osoby lub jego najbliższych?

W takich sytuacjach mam obowiązek poinformować odpowiednie służby. Jak dotąd nie byłam w takiej sytuacji. Informowałam osoby zgłaszające się o możliwościach interwencji na wypadek zagrożenia zdrowia, życia, poczucia bezpieczeństwa.
Staram się zachęcać do współpracy z policją, dzielnicowymi, motywuję do udzielania rzetelnych informacji pracownikom Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, asystentom rodziny, kuratorom. Informuję o procedurze Niebieskiej Karty.

Reklama

To działa?

Zdarza się, że motywuję osoby zgłaszające się do podjęcia psychoterapii, skorzystania z konsultacji psychiatry w Poradni Zdrowia Psychicznego, do podjęcia leczenia odwykowego lub złożenia wniosku do Miejskiej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych o zobowiązanie do leczenia odwykowego osoby, która nie chce się leczyć.

Jednorazowe spotkanie to za mało. Ile procent z Twoich klientów to stali pacjenci?

Owszem, przeważnie nie kończy się na jednorazowym spotkaniu. Kilka osób korzysta z pomocy punktu regularnie. Opowiadają o swoim życiu, dzielą się sukcesami, radościami i smutkami dnia codziennego. PIK nie jest miejscem, w którym prowadzi się psychoterapię. To miejsce, w którym osoba zainteresowana zostanie wysłuchana, otrzyma wsparcie, dowie się, co jeszcze może dla siebie zrobić. Poczuje się bezpiecznie.

Reklama

Rozmawiał Łukasz Opłatek[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    anty_NFZ - niezalogowany 2016-03-22 15:08:40

    Ale tu akurat NFZ nic nie ma do gadania. To placówka powołana przez Urząd Miejski naszego pięknego Złotowa. To oni płacą za świadczone porady.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    wicek - niezalogowany 2016-03-22 13:59:30

    Dziś ,,za darmo"" (na NFZ) np. stomatolog wyrwie tobie pół zęba a resztę musisz iść prywatnie. Nie ma dziś za darmo żadnej profesjonalnej usługi, nawet gdy chcesz dostać ,,w dziób"" to nie za darmo.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    oko - niezalogowany 2016-03-22 12:51:18

    Pewne jak wszędzie - oni też za darmo się nie szkolili, studiów nikt im nie postawił i za kromkę chleba nie pracują, ale ten Punkt Interwencji Kryzysowej działa za darmo. Umawiasz się i idziesz pogadać. Nie generalizuj.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości