Reklama

Psychoza we wsi. Mieszkańcy boją się, że zostaną postrzeleni.

21/12/2015 10:15
Sołtys apeluje, aby myśliwi nie strzelali w sąsiedztwie jej wioski

Prośba Ireny Janczewskiej to pokłosie wypadku, do którego doszło w Drożyskach Małych kilka miesięcy temu. Przypomnijmy, że pociskiem raniona została młoda kobieta, która bawiła się ze swoim dzieckiem w ogrodzie. Sprawa nie została jeszcze zakończona. Do badań balistycznych oddano broń, z której prawdopodobnie padł strzał. Sztucer zabezpieczono od myśliwego, który jest członkiem koła łowieckiego  nr 6 Jeleń. Właśnie myśliwi tego koła polują na terenie łowieckim, w którego skład wchodzą lasy otaczające pobliskie wsie, m.in. Drożyska Małe.

Z duszą na ramieniu

Swoją prośbę Irena Janczewska wypowiedziała na ostatniej sesji Rady Gminy Zakrzewo. Mówiąc o tym, że strzały bardzo często słychać w sąsiedztwie wioski mówiła o psychozie, jaka wywołana została wśród miejscowej społeczności. – Jesteśmy przerażeni tym, że te polowania odbywają się tak blisko naszych posesji – argumentowała swój apel, prosząc wójta o interwencję w tej sprawie u myśliwych i służb leśnych. Sołtys podkreśla, że w niektórych miejscach lasy znajdują się niespełna dwadzieścia metrów od zabudowy jej wioski. Przyznaje, że przynajmniej ta część miejscowych, z którymi o tym rozmawiała, zawsze miała obawy względem faktu bliskości polowań, jednak po wspomnianym wypadku ten stan jeszcze się pogłębił. – Bardzo często słychać strzały, zarówno w dzień jak i w nocy – przekonuje. – Chodzi się przecież na jagody, grzyby, jeździ się konno – mówi o walorach turystycznych okolicy. Obawy mieszkańców potwierdza inna mieszkanka wioski. – Mamy dzieci, wnuki i nikt nie będzie przecież siedział cały czas w domu – mówi Halina Toczek. Kobieta przyznaje, że po niedawnym zdarzeniu przechadzki po okolicy stały się spacerami z duszą na ramieniu. – Odniosłam się do tego problemu na ostatniej sesji, bo miałam nadzieję, że pan wójt gdzieś się w naszym imieniu odezwie – dodaje sołtys Janczewska.

Reklama

Wzmożone kontrole

Istotnie wójt rozmawiał na ten temat z przedstawicielem Państwowej Straży Łowieckiej w Pile Maciejem Maternowskim. Przyznaje, że o zakazie polowań wokół wioski nie ma mowy. Prawo łowieckie określa, że polować można już w odległości 100 metrów od zabudowy. – I to jest święte – Henryk Dobrosielski mówi o przepisach, dodając jednak, że Maternowski zapewnił go, że PSŁ bardzo często przeprowadza kontrole. – Poza tym podkreślił w naszej rozmowie, że na danym terenie z reguły polują miejscowi, którzy wiedzą, gdzie są zabudowania – dodaje wójt. – Te rzeczy reguluje ustawa prawo łowieckie i nie mamy tutaj argumentów – wójt mówi o tym, że nie jest w stanie zrobić nic więcej, żeby oddalić polowania od wioski. – Żeby może chociaż ktoś rzeczywiście sprawdzał od czasu do czasu te nasze lasy – dodaje Irena Janczewska. – Poprosiłem tego pana, żeby częściej kontrolowali te okolice – odpowiada wójt, dodając, że chodzi o bezpieczeństwo nie tylko miejscowych, ale też wczasowiczów.

Nie bójcie się myśliwych

Zdaniem sołtysowej zapis umożliwiający strzelanie w odległości zaledwie 100 metrów od zabudowy jest absurdalny, skoro lot pocisku jest wielokrotnie dłuższy. – Nawet do 2-3 kilometrów – przyznaje Piotr Gniot z koła łowieckiego nr 6 Jeleń. Prezes koła wyjaśnia jednak, że rezygnacja myśliwych z wykonywania polowań nie jest możliwa choćby ze względu na fakt, że mają oni za zadanie odstrzałami zabezpieczać pola rolników narażonych na duże straty w plantacjach w wyniku żerowania na nich zwierzyny.

Reklama

Gniot doskonale rozumie obawy miejscowych w kontekście niedawnego postrzelenia kobiety, ale podkreśla, że przez 33 lata jego obecności w kole był to jedyny wypadek z użyciem broni. – Strzelanie nie odbywa się w kierunku wioski – mówi o stosowanych przez myśliwych praktykach, przytaczając szereg obowiązujących w zakresie bezpieczeństwa przepisów. Choć miejscowych to pewnie nie przekona, skoro latem kula raniła jednak kobietę. – Mieszkańcy nie muszą obawiać się myśliwych – mimo wszystko deklaruje Piotr Gniot. Podczas naszej rozmowy Irena Janczewska wspomina także o tym, że strzały słychać również poza okresem wyznaczonym na polowania. Czyżby kłusownicy? – Nigdy nie spotkałem się z kłusownictwem na terenie naszego obwodu łowieckiego – odpowiada Piotr Gniot.

Część rozmowy z Ireną Janczewską prowadzimy obok krzyża stojącego przy drodze prowadzącej przez wioskę. Sołtys jest przekonana, że jedynie opatrzność uchroniła ranioną kobietę i jej dziecko od tragedii.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    dziunia - niezalogowany 2015-12-25 16:19:37

    Kto to widział,strzelać w obrębie wioski.Zakazać stanowczo.Bezpieczeństwo dla mieszkańców,życie dla zwierząt.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości