Jerzy Podmokły pokłócił się z Mirosławem Jaskólskim o odśnieżanie. Bo mieszkańcy Okonka do Złotowa jeżdżą przez Jastrowie, bowiem droga z Lędyczka do Radawnicy jest zasypana
Poszło o zdjęcie. Radny Jerzy Podmokły pokazał dyrektorowi Powiatowego Zarządu Dróg fotografię drogi Radawnica-Lędyczek. Radny widział na nim trzy koleiny wyjeżdżone w śniegu przez samochody, dyrektor Jaskólski doliczył się czterech czarnych pasów. Test z matematyki zdawali po kolei radni, a także dziennikarze. Rozstrzygnięcie? - Na zdjęciu widać trzy koleiny – orzekł m.in. rajca z Krajenki Maciej Bujacz. - Ale wyjeżdżone koleiny – M. Jaskólski w końcu przyznał się do błędu w liczeniu. Spór toczył się 29 stycznia podczas sesji Rady Powiatu Złotowskiego.
Dyrektor PZD stał na stanowisku, że powiatowe drogi są należycie odśnieżane. Odcinek Radawnica-Lędyczek, zgodnie ze standardami PZD, jest odśnieżany, ale nie może być posypywany mieszanką soli i piasku (sypie się łuki dróg). Dlaczego więc mieszkańcy Okonka jeżdżą do Złotowa przez Jastrowie, a nie przez Lędyczek?
[[reklama]]
- Ludzie sobie zakodowali, że ta droga nie jest należycie odśnieżana – mówił radny Podmokły. A skoro tak, to położenie tam nowego asfaltu za kilka milionów złotych minęło się z celem. - Płacimy milion złotych odsetek za kredyt na tę inwestycję. Jeżeli ta droga nie jest wykorzystywana przez dwanaście miesięcy, to tak jakbyśmy wyrzucili część pieniędzy w błoto – grzmiał radny opozycji.
Mirosław Jaskólski odpowiedział zaskakująco: - Również jestem za tym, by omijać newralgiczne odcinki i wybierać drogi z większym natężeniem ruchu, gdzie szybciej działa mieszanka.
Brzmi to jak zachęta do omijania niektórych dróg. Poza tym argument, że przy większej ilości aut sól szybciej wchodzi w reakcję ze śniegiem i lodem jest tu chybiony. W końcu droga Lędyczek – Radawnica posypywana nie jest. - Gdyby na drodze było pół metra śniegu, to uważałbym takie koleiny za sukces – komentował jeszcze zdjęcie Jerzy Podmokły.
Zwaśnione strony pogodzić próbował radny Kazimierz Bieluszko: - Jak jest śnieg, to nie możemy czekać dwóch, trzech dni. Poprawić organizację pracy i będzie dobrze.
Dyskusję podsumował natomiast prowadzący sesję rady Kazimierz Trela. - Przyroda się zlituje nad nami i cała droga będzie czarna – żartował wiceprzewodniczący rady. Kierowcom do śmiechu pewnie w tej sytuacji nie jest.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze