Cena wody wzrośnie, gminy nie poradzą sobie z awariami, pracę stracą 24 osoby. Ale karawana musi jechać dalej. O likwidacji ZUW "Krajna" mówi kierownik Józef Walczyński
Czym tak Pan podpadł wójtom i burmistrzom, że likwidują Zakład Usług Wodnych „Krajna”? Nie podpadłem wójtom, a przynajmniej tak to odczuwam. Moim zdaniem to radni gmin wymusili na wójtach i burmistrzach decyzję o odejściu z zakładu, a teraz o jego likwidacji. Czuję się jak we fraszce Krasickiego „Wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły”, bo włodarze nigdy nie mieli do mnie i do zakładu istotnych uwag.
[[reklama]]
Oni może nie, ale radni już tak. Dlatego zapytałem kiedyś radnych w Lipce wprost: jeśli nie macie pretensji do firmy, jak twierdzili, to może szef jest do niczego? Wystarczy złożyć wniosek do zarządu Związku Gmin Krajny i odwołać kierownika. Usłyszałem, że nie mają do mnie pretensji, ale chcą zmienić strukturę zakładu. Chcę stwierdzić, że to wójt i burmistrz odpowiada za dostarczanie wody odbiorcom, a nie radni.
23 lata temu, w chwili tworzenia ZUW „Krajna” postawiono Panu trzy zadania: miał Pan dostarczać wodę dobrej jakości, pod odpowiednim ciśnieniem i miała być ona ciągle dostępna. Nie zawsze to się udawało, choćby we wspomnianej Lipce. Miała być także tania i jest. Zdarza się, i to w wodociągach w całym kraju, że nie można podać dostatecznego ciśnienia wody. W okresach suszy ludzie nagminnie podlewają ogródki i nie zważają na nasze zakazy. Stąd ten okresowy problem. My nikogo dotąd nie karaliśmy, a kara za to może wynieść nawet 5 tys. złotych.
To tylko fragment wywiadu Łukasza Opłatka z AL 11/2014, s. 14
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze