Decyzja burmistrz Ewy Winkowskiej o wstrzymaniu prac nad miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego w Sypniewie rozpaliła lokalną politykę. Oficjalnie – w trosce o bezpieczeństwo państwa i głos mieszkańców. Nieoficjalnie – jak twierdzi radny Michał Kruszyński – to pretekst, by zablokować inwestycję wartą miliony złotych. W rozmowie z nami radny nie owija w bawełnę: mówi o pomijaniu rady, złym sygnale dla inwestorów i straconej szansie dla gminy Jastrowie. Wywiad z radnym Michałem Kruszyńskim
Czy w Pana ocenie burmistrz przekroczyła swoje kompetencje, wstrzymując prace nad opracowaniem miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego w Sypniewie?
Szczerze mówiąc, nie wiem. Są osoby, które twierdzą, że nie przekroczyła swoich kompetencji, że miała do tego prawo, ale są też głosy przeciwne. Nie chcę się wypowiadać kategorycznie, bo nie mam w tej chwili wystarczającej wiedzy prawnej. Wiem natomiast jedno: ta decyzja całkowicie pomija zdanie radnych, którzy byli za opracowaniem planu umożliwiającego powstanie farmy wiatrowej.
Dlaczego – Pana zdaniem – te same argumenty wojskowe nie zablokowały farm w Samborsku, Pniewie czy Ciosańcu?
Tego nie wiem. Wiem natomiast, że...
Chcesz czytać dalej? Wykup subskrypcję e-wydania Aktualności Lokalnych! Zapłać za pomocą BLIK lub przelewem ze swojego banku
Pozostało 85% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!