Janusz Siwak, startujący w wyborach z listy Michała Ludwisiaka, zdenerwowany brakiem skuteczności kolegów ze swojego komitetu zdecydował się być bliżej Piotra Wojtiuka. - Czuję się oszukany - otwarcie przyznaje Michał Ludwisiak
Skład jastrowskiej rady miejskiej, w porównaniu do tego z poprzedniej kadencji, bardzo mocno się zmienił, nic więc dziwnego, że poszczególni radni (oraz ich dokonania) są ostatnio w Jastrowiu kwestią często komentowaną. Nowe twarze z reguły ciekawią, na szczególne zainteresowanie zapracował jednak Janusz Siwak. Wszystko za sprawą decyzji, jaką podjął po pierwszej sesji. Otóż radny, startujący w wyborach z komitetu "Jastrowie Możliwości", popartego nazwiskiem kandydata na burmistrza Michała Ludwisiaka, zdecydował się na zmianę ""drużyny""- zrobił krok w kierunku kolegów z opozycyjnego komitetu, stworzonego przez urzędującego burmistrza Piotra Wojtiuka. Skąd taka decyzja? Pana Janusza zdenerwowała sytuacja, do jakiej doszło podczas pierwszego posiedzenia.
Przypomnijmy: wybierano wówczas przewodniczącego i wiceprzewodniczącego rady, ponadto radny z KWW Jastrowie Możliwości Ryszard Król zgłosił wniosek o włącznie do porządku obrad punktu dotyczącego wyboru przewodniczących poszczególnych komisji stałych. Kiedy ten upadł, zaproponował wybór przewodniczącego komisji rewizyjnej. Ta inicjatywa również nie spotkała się z aprobatą radnych (nie uzyskano bezwzględnej większości głosów). Za propozycją radnego Króla opowiedziało się siedmiu radnych, sześciu było przeciw, jeden (Piotr Kurzyna) wstrzymał się od głosu. Zdaniem Janusza Siwaka gdyby po rozmowach w przerwie, o którą poprosił Ryszard Król, powtórzyć głosowanie, wynik mógłby być pomyślny dla opcji, którą reprezentował. Tymczasem nie osiągnięto nic. - Przegraliśmy, a nie musieliśmy przegrać – uważa nasz rozmówca. - Zdenerwowałem się – przyznaje, tłumacząc, że zamiast dzwonić po poradę trzeba było wówczas pomyśleć rozsądnie. - To było niepotrzebne – mówi o telefonach. - Trzeba było tylko powtórzyć głosowanie – trzyma się tej wersji, przypominając, że sytuacja była o tyle pomyślna, że jeden z radnych drugiej strony nie był na sesji obecny. Zdenerwowanie nie przeszło. - Pierwszą turę Michał Ludwsiak przegrał, drugą przegrał, tu też przegrana... - wylicza, dodając, że właśnie dlatego zdecydował się być bliżej Piotra Wojtiuka. - Żadnych nacisków z jego strony nie było - zaznacza, tłumacząc, że sam podjął taką decyzję. Piotr Wojtiuk ją chwali. - Cieszę się, bo zawsze uważałem pana Siwaka za człowieka wyważonego, gwarancję rozsądku. Znam go tylko z dobrej strony – komentuje burmistrz. Przy okazji potwierdza, że żadnych propozycji radnemu nie składał.
Nazwisko czy lista?
Główny zarzut, który w związku z opisaną sytuacją stawia się Januszowi Siwakowi, to sprawienie zawodu wyborcom, którzy krzyżyk przy jego nazwisku postawili z uwagi na program wyborczy komitetu, z którego startował. Radny odpiera to zażalenie. - Większość osób głosowała na mnie, na nazwisko, a nie na program wyborczy – uważa. - Nie czuję, bym zawiódł swoich wyborców – wyjaśnia, dodając, że z żadną negatywną opinią z ich strony dotąd się nie spotkał. Obiecał też, że będzie ich reprezentować w każdej sytuacji oraz że zostanie wierny swoim poglądom.
[[reklama]]
Michał Ludwisiak sprawę widzi nieco inaczej. - Pan Janusz startował z listy Komitetu Jastrowie Możliwości i nie będę ukrywał, że jego postawa mnie rozczarowała. Część wyborców zakreśliła krzyżyk przy jego nazwisku, licząc na zmiany. To, że startuje się z tego czy innego komitetu nie nakazuje pozbycia się własnego zdania. Każdy powinien głosować zgodnie z własnym sumieniem, jednak demonstrowanie, że teraz gra się w innej drużynie nie jest fair. Ja wypadłem z gry, ale osoby, które weszły do rady z mojego komitetu chcą realizować nasz program wyborczy, mają energię i zapał do działania – komentuje. Zwraca przy tym uwagę na jeszcze jeden fakt: - Pan Janusz podczas wyboru przewodniczących poszczególnych komisji stałych rady miejskiej głosował dokładnie tak, jak życzyłby sobie tego burmistrz, mimo wcześniejszych zapewnień o poparciu innych kandydatur. To nie było w porządku wobec kolegów – uważa. - Został przewodniczącym Komisji Rewizyjnej – przypomina – która jest organem kontrolującym pracę burmistrza. Jeżeli na czele tej komisji stoi osoba popierająca burmistrza to znaczenie takiej komisji maleje. Układ sił w innych głosowaniach sprawił, że w komisji kontrolującymi burmistrza są głównie osoby wprowadzone do rady przez Piotra Wojtiuka. Nie mam prawa oceniać pana Janusza, jednak czuję się oszukany. Nie tylko ja. W ostatnim czasie otrzymałem mnóstwo telefonów w tej sprawie. Pozostaje mi mieć nadzieję, że w kolejnych głosowaniach pan radny będzie przedkładał interes gminy ponad sojusz z burmistrzem – podsumowuje Michał Ludwisiak.
Bez jednomyślności
Kandydaturę Janusza Siwaka na przewodniczącego komisji rewizyjnej zgłosił Krzysztof Bzowski (KWW Piotra Wojtiuka). Radny uzyskał poparcie w postaci ośmiu głosów, siedmioro radnych opowiedziało się przeciw niej (alternatywą był Michał Kruszyński zgłoszony przez Bogdana Osińskiego).
Patrycja Kajewska
Podpis pod zdjęciem: Janusz Siwak nie uważa by decyzją o odejściu od radnych startujących z komitetu Michała Ludwisiaka zawiódł swoich wyborców
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze