Reklama

Remontowy tasiemiec

19/10/2015 12:00
Lokatorzy kamienicy przy ulicy Jedności Robotniczej od ponad trzech miesięcy spoglądają przez okna na rusztowania. Gdyby jeszcze ktoś po nich chodził... - Przyjadą, trochę porobią, a potem przez kilka dni nikt się tu u nas nie pojawia – Stanisława Ochnio i Irena Zbiżek dość mają niekończącego się remontu

To nie obora

- Jak ktoś się za to ostro nie weźmie, to nic z tego remontu nie będzie – pani Stanisława tłumaczy, dlaczego sprawę niesolidnego, jej zdaniem, wykonawcy termomodernizacji kamienicy, w której mieszka, zgłosiła naszej redakcji. Jastrowiance daleko do krytykanctwa. - Gdyby codziennie przychodzili do pracy, remontowali i pomimo tego nie zdążyli uwinąć się w terminie, to zgoda, człowiek zrozumiałby opóźnienie, ale proszę Pani, tu się całymi tygodniami nic nie działo – relacjonuje. Czasami przyjechali tylko po to, by zabrać materiały budowlane – nasza rozmówczyni obrazuje „postęp” prac. - Kiedy tylko pracownicy się tu pojawią, to ja ich „bombarduję”, ale to nie przynosi żadnego efektu, nigdy nie było żadnego przyspieszenia – dowodem na słowa Stanisławy Ochnio jest kalendarz. Spotykamy się 30 września. Przy ul. Jedności Robotniczej cisza jak makiem zasiał. Przerywa ją tylko łopot siatek zabezpieczających, zawieszonych na rusztowaniach i osłaniających frontową ścianę wyłożoną styropianem. Tylna wraz ze szczytowymi ukazuje gołe cegły, które budowlańcy odkryli, skuwając tynk. Nikt się przy nich nie kręci – robotników brak. - Wszystko to wygląda fatalnie – ocenia nasza rozmówczyni. Stanisława Ochnio dawno już straciła nadzieję na rychłe zakończenie prac. Jej sąsiadka, Irena Zbiżek – również. Zresztą obie panie od początku miały o wykonawcy nie najlepsze zdanie. Zaczęło się od rozwleczonej w czasie wymiany dachu, która – dzięki Bogu – już nastąpiła. - Rozwalili cały dach i wszystkie kominy jednocześnie – Stanisława Ochnio mówi o pracownikach złotowskiego Przedsiębiorstwa Usługowo-Budowlanego Ewy Majzon. - Nie można było napalić w piecu, więc nie było ciepłej wody, a tu mieszkają rodziny z dziećmi – to pierwsza rzecz. Druga: jedyną osłoną budynku przed deszczem przed długi czas była membrana. Efekt: zalanie. - O wpół do drugiej pomagałam z mężem zabezpieczać nasze mieszkania, bo do pani Ireny już się lało – oglądamy zacieki na suficie sąsiedniego mieszkania. Biegną one wzdłuż sporego pęknięcia. Jak mówi Irena Zbiżek, to pojawiło się wskutek nieostrożności pracowników. - Tak walili na strychu, że wszystko w mieszkaniach podskakiwało – pani Stanisława wspomina „przyjemności” związane z wymianą dachu. I skarży się na organizację całego przedsięwzięcia: - Przecież to nie obora! Tu mieszkają ludzie, których, jak zwierzęta, nie da się wyprowadzić na czas remontu – uświadamia jastrowianka. - Ileż to wszystko człowieka nerwów kosztowało... - dodaje. Jest jeszcze coś: opóźnień można się było spodziewać w zasadzie od początku – taki sygnał, jak uznają nasze rozmówczynie, wykonawca dał już drugiego dnia. - Pierwszego, tj. 23 czerwca, rozstawiono rusztowania, ale prace rozpoczęły się dopiero po kilkunastu dniach – słyszymy.

Reklama

Stanisława Ochnio dość ma remontu, wiecznie brudnych okien i zaciemnionego mieszkania. A przede wszystkim - ciszy na placu budowy

Tydzień przerwy

- 7 dni temu położyli styropian na frontowej ścianie. Od tego czasu nikt się tu nie pojawił – w środę mówiła nam pani Stanisława. Wskazany w umowie termin wykonania prac upłynął 15 września, tymczasem końca nie widać. Pozostało jeszcze ocieplić ścianę tylną i dwie szczytowe, wykonać elewację, a także wymienić okna na klatkach schodowych. - Czas najwyższy, by wzięli się do roboty, bo niedługo nas zima zastanie, a tu nie ma jak wrzucać drewna do piwnicy – irytują się właścicielki. Obie nie mogą przeboleć, że większość członków wspólnoty mieszkaniowej poparła wybór tej firmy na wykonawcę inwestycji. Tym bardziej, że odradzała ją i dyrektor Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej Janina Haweto, i pracownik jastrowskiego urzędu miejskiego. Głos dyrektor reprezentującej zarządcę miał charakter wyłącznie doradczy, gmina zaś, posiadająca udział we wspólnocie, głosowała przez pełnomocnika przeciwko wyborowi PU-B Ewa Majzon. - Jednak członkowie wspólnoty większością głosów podjęli uchwałę, że nie chcą ogłaszać przetargu na realizację tego zadania. Wskazano konkretną firmę, z którą następnie zarząd wspólnoty podpisał umowę na wykonawstwo. ZGM jest tylko zarządcą, więc – kolokwialnie mówiąc, nie miałam nic do gadania – wyjaśnia Janina Haweto. Dyrektor nie tylko odradzała wybór tej właśnie firmy, ale i namawiała do ogłoszenia przetargu. - Spodziewałam się, że mogą nastąpić problemy z dotrzymaniem terminu – tłumaczy szefowa ZGM. - Nadmieniam, że wszyscy właściciele lokali zostali w terminie pisemnie  powiadomieni o podjętej uchwale – dopowiada Janina Haweto.

Reklama

Albo roboty dodatkowe, albo kara

ZGM zaniepokojony brakiem postępu robót w sierpniu wezwał wykonawcę do ich  kontynuacji. Ten w odpowiedzi 3 września poprosił o  przesunięcie terminu wykonania do dnia 25 października. Członkowie wspólnoty większością głosów wyrazili na to zgodę, pod warunkiem jednak, że PU-B wykona remont i malowanie klatek schodowych, na co zgody z jego strony nie było. - W związku z powyższym ZGM zwołał zebranie wspólnoty na posesji z udziałem wykonawcy, zarządcy i inspektora nadzoru inwestorskiego w celu omówienia warunków dalszego prowadzenia robót. W jego trakcie  ustalono ostateczny termin wykonania robót  na  30 października, pod warunkiem wykonania remontu klatek schodowych, naprawy podłogi na strychu po przedłożeniu do dnia 6 października kosztorysu na wykonanie wspomnianych robót w celu wynegocjowania  ceny – relacjonuje Janina Haweto. - Tłumaczenie  wykonawcy o wysokich temperaturach w lipcu i sierpniu nie znajdowały uzasadnienia, ponieważ można było wykonać  inne prace np. wymianę okien na klatkach schodowych  i w piwnicach. Zgodnie z umową za każdy dzień opóźnienia  w wykonaniu robót wykonawca  winien zapłacić zamawiającemu kary umowne. Dlatego wyliczymy wartość kar umownych i porównamy koszt robót dodatkowych oraz wspólnie z inspektorem nadzoru i zarządem wspólnoty będziemy negocjować – podsumowuje dyrektor ZGM.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości