Reklama

Rodzice nie odpuszczą przedszkolu

09/11/2020 07:00

Prokuratura wnioskowała o warunkowe umorzenie sprawy, rodzice chcą jednak walczyć przed sądem. O co poszło? Podczas zajęć ich dziecko psiknęło sobie w oczy środkiem dezynfekującym

Zdarzenie miało miejsce niemal dokładnie przed rokiem w jednym ze złotowskich przedszkoli. Kilka miesięcy temu, kiedy informowaliśmy o tej sprawie, w złotowskim sądzie odbyły się wyjaśniające posiedzenia. W ich wyniku nie doszło jednak do porozumienia między stronami co do konsekwencji zdarzenia.

Sprawie przyglądała się Prokuratura Rejonowa w Złotowie. Postępowanie toczyło się o czyn z artykułu 157 par. 2 i 3 kodeksu karnego. Jak wyjaśniał wtedy prokurator rejonowy Sebastian Drewicz, podczas opieki nad dziećmi nieumyślnie nie zabezpieczono preparatu, który używany jest do czyszczenia krzesełek. Nie zauważyła tego opiekunka. Pozostawiony bez nadzoru środek chwycił chłopiec i rozpylił w twarz. Prokuratura uznała, że dopuszczono się zaniechania, natomiast zrobiono to nieumyślne, a co najważniejsze, nie doszło do poważniejszych skutków.

Reklama

– Mieliśmy jednoznaczną opinię biegłego z zakresu medycyny, który poważnie podszedł do tematu, rozważał wszystkie okoliczności – podkreślał prokurator Drewicz. Stąd prokuratura zdecydowała się wnioskować do sądu o warunkowe umorzenie postępowania. Uznano, że mając pod opieką większą ilość dzieci jedynie na chwilę pozostawiono płyn bez kontroli, choć ta krótka chwila wystarczyła, aby dziecko chwyciło go i rozpyliło preparat. Wyjaśniając decyzję skierowania do sądu wniosku o warunkowe umorzenie postępowania podkreślano, że doszło do nieumyślnego spowodowania obrażeń, które naruszyły czynności narządów ciała na okres nie dłuższy niż siedem dni. Dlatego prokuratura wnioskowała o warunkowe umorzenie – zatem uznanie winy, ale jednocześnie bez wyroku karnego. Kobieta miała przejść okres próby pod nadzorem kuratora.

Rodzice oskarżają

Ojciec i matka chłopca nie zgadzają się z taką decyzją. Gdy kilka miesięcy temu pisaliśmy o zdarzeniu, nie chcieli komentować sprawy. Obecnie ojciec przyznaje, że sprawa wraca do sądu, a po stronie oskarżenia stają sami rodzice. Mężczyzna wyjaśnia taką decyzję tym, że nie tylko opiekunka nie ponosi należnych konsekwencji, ale również dyrektor placówki, która nią kieruje i odpowiada za to, co się w niej dzieje. Ojciec chłopca jest tym bardziej zdecydowany na dalsze procesowanie się przed sądem, że, jak przekonuje, początkowo on i małżonka mieli otrzymać niezgodną z prawdą informację o tym, co tak naprawdę stało się tego dnia. Jak mówi, najpierw mieli usłyszeć, że dziecko przypadkowo zostało otarte szmatką po oczach, płacze i powinno być zabrane z placówki. W jego ocenie początkowo próbowano tuszować rzeczywisty przebieg zdarzenia, czego skutkiem było to, że dziecko natychmiast nie trafiło pod opiekę pogotowia, nie wezwano karetki.

Reklama

– Gdyby od początku było powiedziane, że syn psiknął sobie silnym środkiem w oko, to bym się nie zastanawiał, tylko wezwał pogotowie. Ale powiedziano, że dziecko dostało po oczach szmatką, trzeba je zabrać, bo płacze – relacjonuje. Jednocześnie podkreśla, że zapewniano go, iż zgodnie z instrukcją na płynie, przez pięć minut przemywano oczy wodą – czyli przyznano tym samym, że chodziło o płyn. Dodaje, że kiedy złożył odwołanie od protokołu powypadkowego, gdzie stwierdzono, że to on nie chciał wezwać pogotowia, a przedszkole tak, placówka zmieniła front i wynajęła prawnika.

– Puenta jest taka, jakby dziecko psiknęło sobie do oczu oranżadą – ocenia warunkowe umorzenie sprawy.

Reklama

Co będzie po latach?

Mężczyzna potwierdza, że w tym momencie z okiem nic się nie dzieje, ale nie ma pewności, jakie będą konsekwencje w przyszłości.

– O to się rozchodzi w całej sprawie. Gdyby od początku grali z nami uczciwie, że dziecko sobie psiknęło takim a nie innym środkiem, wezwalibyśmy karetkę – mówi mężczyzna. Przypomina, że w dniu wypadku byli z dzieckiem u lekarza rodzinnego, który skierował ich na odział okulistyczny w Pile. Nie udało im się otrzymać pomocy.

– Pocałowaliśmy klamkę – wspomina bezskuteczny wyjazd do Piły. Dopiero pod wieczór, kilka godzin od zdarzenia, oko oglądała okulistka w Złotowie.

Reklama

W uzasadnieniu wcześniejszego skierowania sprawy do prokuratury ojciec podkreśla, że etykieta produktu jasno wskazuje, że może on powodować poważne uszkodzenie oczu. Rodzic podkreśla też, że jeszcze przez długi czas syn miał zaczerwienione lewe oko, które było silnie przekrwione, spojówka była obrzęknięta. Stwierdzono rozległą erozję, na około ¾ powierzchni rogówki. Wskazuje też, że z zaświadczenia lekarskiego wprost wynika, iż syn doznał oparzenia chemicznego rogówki. „Mimo zakończenia leczenia farmakologicznego nadal istnieje ryzyko wystąpienia w przyszłości samoistnych erozji nabłonka rogówki” – to fragment jego zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, jakie skierował do złotowskiej prokuratury. W naszej rozmowie ojciec podkreśla też, że środek był na tyle silny, że po rozpyleniu wywołał zaczerwienienia również na skórze dłoni. Rodzice chłopca będą chcieli kolejnej opinii medycznej.

– Idziemy normalnym przewodem sądowym – ojciec podkreśla, że na listopad wyznaczona jest pierwsza rozprawa, na którą wezwany jest w charakterze świadka.

Reklama

– Wracamy do punktu wyjścia – mówi.

Nie udało nam się skontaktować z dyrektor placówki.

Piotr Steffen
fot. arch. rodziców chłopca

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Osoba - niezalogowany 2020-11-09 08:04:01

    Zacznijcie od swoich dzieci potem reszta.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Pyrka - niezalogowany 2020-11-09 08:19:56

    Co tu ugrać na tragedi dziecka by sie dało? To jest oczywiste że brak kompetencji Pani sprzątającej która tego nie mogła pewnie przewidzieć skoro to jej poziom pracy i dlatego takie czynności muszą wykonywać zespoły do tego przeszkolone . Fakt powinno się rozpatrzyć opiekę z ubezpieczenia NW przedszkolnego.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2020-11-09 08:27:36

    Efekt bezstresowego wychowania. Dzieciom zezwala się na branie "co popadnie" i robienia z tym "co chce".

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości