Reklama

Rodzice protestują przeciwko przenoszeniu dzieci

12/02/2019 18:00

Nie chcą oni, by ich dzieci przeniesiono do innej szkoły. Dyrektor, radni i burmistrz mówią, że tak być musi.

Dwadzieścia dwie osoby podpisały się pod wnioskiem do przewodniczącego Komisji Oświaty, Zdrowia, Kultury, Sportu i Spraw Socjalnych Rady Miejskiej w Jastrowiu Łukasza Cyruka. To rodzice klasy VI c Szkoły Podstawowej nr 2. Nie chcą oni, by od 1 września ich dzieci uczyły się w szkole nr 1.

„Uważamy, że nasze dzieci będą narażone na duży stres związany ze zmianą szkoły oraz nauczycieli ze wszystkich przedmiotów szkolnych. (…) Zaburzone zostanie ich poczucie bezpieczeństwa, które daje spokój i jest motorem pobudzającym do dalszego sprawnego działania. Pozwala ono uczyć się nowych rzeczy, daje zadowolenie i satysfakcję oraz korzystnie wpływa na rozwój psychiczny. Obawiamy się kłopotów z realizacją potrzeby przynależności, co może powodować problemy z funkcjonowaniem w grupie, społeczeństwie, a także zaburzenia adaptacyjne” – czytamy w piśmie datowanym na 10 stycznia.

Reklama

Ich zdaniem dziecko ma prawo dokończyć edukację w placówce, w której ją zaczęło. „Dodatkowo, zgodnie z Kodeksem rodzinnym i opiekuńczym, to rodzice wychowują dziecko pozostające pod ich władzą rodzicielską. W związku z powyższym mamy również prawo do decydowania o zmianie szkoły lub nie naszych dzieci w każdym czasie” – argumentował m.in. Przemysław Cielas, przewodniczący Rady Rodziców przy SP nr 2 w Jastrowiu.

Nad wnioskiem rodziców 23 stycznia pochylili się radni z komisji oświaty oraz skarg i wniosków. Uznali, że obawy rodziców są nieuzasadnione, więc decyzja o przenosinach powinna zostać utrzymana.

Reklama

– Część rodziców nie zgadza się na to, tylko czy możemy im pójść na rękę? – zastanawiał się radny Piotr Kurzyna, a po chwili odpowiadał: – To by spowodowało dezorganizację. Jeśli będzie jakaś szkoda dla danego dziecka, to sprawa będzie rozpatrywana indywidualnie.

Koniec drugiej zmiany

Przenosiny całych klas z jednej szkoły do drugiej odbywają się w Jastrowiu od 2017 roku. Wówczas to władze miasta uznały, że będzie to dobre rozwiązanie, które „załata dziury” powstałe w wyniku reformy oświaty. Co prawda po likwidacji gimnazjum samorząd Jastrowia mógł próbować zmieścić wszystkich uczniów w jednej szkole, ale to rodziłoby spore problemy. Przede wszystkim lokalowe i organizacyjne.

Reklama

– Obecna szkoła nr 2 przez ostatnie lata pracowała dwuzmianowo, a zajęcia kończyły się późno. Nie było możliwości organizowania zajęć pozalekcyjnych – przypomina Stanisław Nowicki, dyrektor tej placówki.

– Organizując pracę w jednej szkole może i zaoszczędzilibyśmy trochę pieniędzy, ale kończenie lekcji ok. 18:00 nie byłoby dobrym rozwiązaniem – potwierdza burmistrz Piotr Wojtiuk. Stąd koncepcja organizacji nauki w dwóch szkołach podstawowych – nr 1 i nr 2. Dzięki temu do obu uczęszczać będzie po około czterystu uczniów, a lekcje odbywać się będą w systemie jednozmianowym.

Reklama

– Z punktu widzenia interesów dziecka jest to bardzo pozytywna decyzja, również z punktu widzenia nauczycieli, którzy mają pracę w bardzo przyzwoitych warunkach – uważa St. Nowicki.

– Nauczyciele, szczególnie tych nowych przedmiotów jak fizyka, chemia czy geografia, często pracują w jednej i drugiej szkole, więc od strony edukacyjnej nie ma zagrożeń dla dzieci – dodaje.

Do dyrektora i samorządowców nie przemawia także argument, że dzieci, które dziś mają blisko do szkoły nr 2, będą musiały chodzić znacznie dalej do szkoły nr 1. Granicą dzielącą Jastrowie na rejony szkolne jest przecinająca miasto rzeczka.

Reklama

– Kiedy była jedna szkoła, to te dzieci, które mieszkały po drugiej stronie miasta, też miały daleko – mówi dyrektor Nowicki.

Szkoły bez wyrwy

W związku z przenosinami klas z jednej placówki do drugiej w Jastrowiu pojawiły się głosy, że można przecież uzupełnić stan poszczególnych klas pojedynczymi dziećmi. Może nawet któryś z rodziców byłby za takim rozwiązaniem. Tyle że przepisy tego zabraniają. Mówią one jasno o przenoszeniu całych oddziałów.

– I tak było to zaplanowane u nas – przenoszone były po dwa oddziały co roku, by w każdej szkole były pełne roczniki – twierdzi Piotr Kurzyna. A jego imiennik, burmistrz Wojtiuk, podkreśla, że takie rozwiązanie gmina uzgodniła z kuratorium oświaty.

Reklama

– Przez ostatnie dwa lata były rozmowy z rodzicami na ten temat i były pojedyncze osoby niezadowolone, ale po rozmowach rozumiały sytuację, nie było oficjalnych sprzeciwów – Stanisław Nowicki dziwi się nieco oporowi rodziców, ale stara się też ich zrozumieć. Zapewnia przy tym po raz kolejny, że dzieciom nie stanie się krzywda.

– Przenoszone są dzieci z obecnej 3 klasy, gdzie zmienia się wychowawca, przedmioty i tak dalej oraz obecne klasy 6 – tłumaczy, że takie rozwiązanie nie tylko jest mało bolesne, ale też rozsądne. Dzięki niemu w szkołach nie powstaną rocznikowe „dziury”. Gdyby one wystąpiły, to mogłoby się zdarzyć tak, że uczeń niepromowany nie mógłby w danej szkole powtórzyć klasy, bo tej by zwyczajnie nie było. Przy obecnym planie przenosin oddziałów taka sytuacja nie wystąpi.

Reklama

Poza tym rok szkolny 2019/2020 będzie ostatnim z tego typu przenosinami. W kolejnych latach uczniowie będą przyjmowani do podstawówek zgodnie z przyjętą przez Radę Miejską w Jastrowiu rejonizacją.

Łukasz Opłatek

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-02-12 18:43:30

    Pan Cielas może mieć pretensje do reformatorów oświaty. Nigdy nie uda się wszystkim dogodzić.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-02-12 19:02:34

    Tak jedno co najgorsze to skrzywdzić dziecko i to wtedy kiedy brutalnie odrywa się je ze swojego środowiska. Rodzice mają rację bo od nich to państwo wymaga aby zapewnili im bezpieczeństwo w ich domach. Dlatego oni mają prawo tego samego oczekiwać od państw a że samorządy są strukturą państwa to i za bezpieczeństwo fizyczne i psychiczne odpowiadają właśnie przed rodzicami. Ten kto miał i ma dzieci w szkole ten wie jak ściśle są one związane z szkolnym otoczeniem w którym zaczęli swoją edukację. Pytanie jest jedno, gdzie są nauczyciele, dyrekcja, kuratorium, związki NP. czy tylko są z myślami o protestach w sprawie niekończących się podwyżek płac przed RM czy Pałacem Prezydenckim. W tej sprawie ani rodzice ani dzieci nie powinny zostać same.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-02-12 20:34:59

    A gdyby były nadal gimnazja, to gdzie uczyły by się dzieci z tej klasy ? W tym samym budynku do którego tetaz zostaną przeniesione. I co też byłyby protesty ? Bzdura.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama