Panie sołtysie, to jak z tą pomocą? Będzie czy nie?
– dopytujemy niecierpliwie Ryszarda Przybylskiego, sołtysa Kruszki, który do stolicy pojechał reprezentować swoich sąsiadów i syna, poszkodowanych w lipcowych gradobiciach. On, jak zaznacza, nie jest już rolnikiem lecz emerytem. Skoro jednak może pomóc, to nie odmawia.
Zaraz powiem. Poczekajmy na resztę
– mówi, trzymając warszawskie ustalenia w tajemnicy. Po chwili pojawiają się Alina Jurowska, sołtys Brzozówki i Zbigniew Dudek, poszkodowany rolnik z Babiego Dworu. Jak się okazuje, to nieformalny zarząd poszkodowanych gospodarzy, który od początku zabiegał o to, aby pomoc trafiła również do gminy Okonek. Niestraszne były im plotki, posądzenia o uprawianie polityki, a także inne złośliwości. To ich nie zniechęciło, bo istotniejsze było uzyskanie jakiegokolwiek wsparcia. Po ostatnich dwóch ciężkich latach sytuacja w tym roku była już naprawdę dramatyczna.
Nieważne, że ktoś ma 10 ha, a ktoś inny 1000. Wszystkich nas połączyła jedna bieda, bo procentowo mamy takie same zniszczenia
– zauważyła Alina Jurowska.
Mąż nawet zwracał mi uwagę: czemu ty się w to angażujesz? A kto inny ma to zrobić jak nie my? Kto inny zajmie się naszymi problemami?
– dodaje. Dokładnie jest ich 67, niemal wszyscy ze wsi należących do parafii Lotyń, tak zresztą dalej określają siebie nasi rozmówcy.
Jest wiele nazwisk, które trzeba wymienić i podziękować za pomoc, ale nie o to tutaj chodzi. Na pewno muszę jednak wspomnieć naszego proboszcza, który informował na każdej mszy rolników i sprawił, że wszyscy się zebraliśmy i walczyliśmy w swojej sprawie. To ważne, bo tak jak kiedyś już powiedziałem: jedną rózgę można złamać, ale całej miotły już nie. Ją można naginać, a i tak stanie zawsze prosto
Reklama
– zauważył sołtys Kruszki. Jak mawiają: w jedności siła i rolnicy z parafii Lotyń są na to żywym dowodem. Wizyta w Warszawie nie byłaby jednak możliwa, gdyby nie zaangażowanie osoby z zewnątrz – Marcina Bustowskiego, przewodniczącego Związku Zawodowego Rolników Solidarni.
Kontakt z Marcinem Bustowskim zainicjował Zbigniew Dudek. Telefon do niego otrzymał od osoby, która woli pozostać anonimowa, a której nasi rozmówcy bardzo dziękują. Po skontaktowaniu się z przewodniczącym związku machina ruszyła. Minęły dwa tygodnie, a delegacja rolników szykowała się już do wyjazdu do Warszawy na spotkanie z wiceministrem rolnictwa. Poszkodowanych reprezentowali: Ryszard Przybylski, Alina Jurowska, Zbigniew Dudek, Tomasz Duński, Roman Paszkiewicz, Rafał Klamka, Krzysztof Sochacki, a także sekretarz gminy Jakub Zabrocki.
Byliśmy przygotowani merytorycznie. Wiedzieliśmy, że tam nie będzie czasu na szukanie informacji w dokumentach. Chciałam zaznaczyć, że Jakub Zabrocki doskonale nas reprezentował. Jestem pełna podziwu
– zauważa pani Alina. Nasi rozmówcy wspominają, że na początku rozmowa z przedstawicielami ministerstwa nie wyglądała obiecująco. Ciągle padały słowa, że nie ma pieniędzy. Gdy jednak rolnicy zaczęli przedstawiać swoje historie, a do tego fotografie zniszczonych upraw, a szczególnie rzepaku, sytuacja zmieniła się o 180 stopni.
Wiceminister powiedział, że nie może patrzeć na te zdjęcia
– mówi sołtys Kruszki. Ostatecznie, po ponad godzinnym spotkaniu, zapadła decyzja. Rolnicy z gmin Okonek, a także Szczecinek, bo tych nasi rozmówcy również reprezentowali, otrzymają wsparcie na zasadach takich samych jak przydzielana jest pomoc w sierpniowym rozporządzeniu, ale z innej puli pieniędzy. Ustalenia trwają. Wiceminister zapewnił, że gdy tylko dopełnią wszelkich formalności, ogłoszony zostanie nabór wniosków. Zaznaczył jednak, że nie będzie trwał długo. Rolnicy muszą się zatem przygotować. Nasi rozmówcy zapewniają, że gdy tylko pojawi się zielone światło, powiadomią wszystkich, tak aby każdy zdążył.
Wyjazd do stolicy okazał się owocny.
Póki co
– zauważa pan Zbyszek. Ciągle nie wiadomo, na jaką dokładnie pomoc będą mogli liczyć poszkodowani.
Czas pokaże, czy będziemy zadowoleni bardzo, średnio, czy może wcale
– dodaje. Alina Jurowska zaznacza, że mimo wszystko równie ważne jest też to, że rolnicy zostali wysłuchani, że ich sprawa nie została pominięta. Tym bardziej, że nie jechali tam prosić, błagać, a po prostu zauważyć, że ktoś o nich zapomniał.
Powiedziałam to zresztą wiceministrowi, który zapewnił, że zamierza ustalić, kto i gdzie zawinił
Reklama
– mówi.
Dla pana Ryszarda natomiast to co się wydarzyło w środowisku rolniczym to dowód na to, że ludzie uwierzyli, że też mają wpływ na swoją sytuację. Ostatnie trudne lata i brak jakiegokolwiek wsparcia spowodowały swoistą niemoc w środowisku. Razem jednak można coś zdziałać i wcale nie trzeba wychodzić na ulicę, organizować blokad. Czy to wszystko spowoduje, że w gminie Okonek powstaną związki zawodowe rolników?
Gdy pytałem pana Marcina, jak możemy się odwdzięczyć za pomoc, odpowiedział: załóżcie u siebie struktury, to będzie najlepszy sposób podziękowania
Reklama
– mówi sołtys.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Chciałbym uświadomić zwykłym osobą pracującym w prywatnych zakładach, że praca na roli należy do jednych z najcięższych. Jak ktoś potrafi wypisywać takie pierdoły w internecie i krytykując rolników , to niech również wykaże się siłą mięśni i pomoże biednemu rolnikowi. Czysta hipokryzja ze strony postronnych obywateli. Trochę empatii i współczucia, bo podobna sytuacja może spotkać inne gałęzie gospodarki ;_)
to tylko obiecani-nic z tego nie bedzie.
to tylko obiecani-nic z tego nie bedzie.
Wszystko według ustaleń taka jest odpowiedz na piśmie z Ministerstwa Rolnictwa od pani dyrektor Szelągowskiej do jednego z rolników . Czy dotrzymają słowa czas pokaże!
Jak pani A na spotkaniach z rolnikami jechała po tej małej to jest nie do opisania! Coś jest na rzeczy, ale trzeba przyznać że babka ma gadane podparte wiedzą a nie pierdółkami.Coś to małe zaszło jej za pazurki!
Pani sołtys brzozówki marnuje się jako sołtys proponuje wyższe stanowisko .oddam na panią glos w wyborach
Ciekawe jakimi drogimi autami ci Bambry byli w Warszawie ciagle placza zadnej pomocy Krus ,doplaty i wiele innych przywileji maja
Obecna wladza to ...obiecanki cacanki a glupiemu radosc ...
oj tak, Pan Ryszard P. z Kruszki pamięta na pewno dobrze czasy głośnej sprawy podrabiania list wyborczych jeszcze dla Samoobrony więc doświadczenie w reprezentowaniu rolników będąc już na rencie jak najbardziej się przydaje widać nadal
Chciałbym uświadomić zwykłym osobą pracującym w prywatnych zakładach, że praca na roli należy do jednych z najcięższych. Jak ktoś potrafi wypisywać takie pierdoły w internecie i krytykując rolników , to niech również wykaże się siłą mięśni i pomoże biednemu rolnikowi. Czysta hipokryzja ze strony postronnych obywateli. Trochę empatii i współczucia, bo podobna sytuacja może spotkać inne gałęzie gospodarki ;_)
to tylko obiecani-nic z tego nie bedzie.
to tylko obiecani-nic z tego nie bedzie.