Walne zebranie sprawozdawcze Koła Pszczelarzy w Łobżenicy w poprzedni poniedziałek rozpoczęło się od wręczenia legitymacji nowym członkom. Z rąk prezesa koła Jerzego Jaruzala odbierali je Zbigniew Białas i Tymoteusz Nowicz. Tym samym liczba zrzeszonych pszczelarzy w gminie Łobżenica wzrosła do 27.

Legitymacje jeszcze pachnące nowością. Koło Pszczelarzy w Łobżenicy oficjalnie przyjęło w swój poczet nowych członków
Następnie głos zabrał Jerzy Jaruzal, prezentując sprawozdanie za 2017 rok. W szczegółowym raporcie znalazły się m.in. informacje na temat wieku łobżenickich pszczelarzy. W grupie do 35 lat jest ich pięciu. Najliczniejsza jest grupa w wieku 35–50 lat, licząca dziesięć osób. Następnie pięciu pszczelarzy ma od 51 do 65 lat, a powyżej 65 lat zanotowano siedem osób. Prezes koła wskazywał ponadto, że wielu z wymienionych posiada tytuły pszczelarzy wykfalifikowanych. Mowa też była o ilości rodzin pszczelich na terenie gminy, zbiorach miodu w 2017 roku oraz akcjach edukacyjnych, szkoleniach i wyjazdach członków koła.
Sprawozdanie finansowe prezentował skarbnik Edmund Zdrenka. Raport z kontroli finansów przedstawiał natomiast Stanisław Jendrzejewski. Jako przewodniczący komisji rewizyjnej wskazał, że zarówno praca zarządu oraz sposób prowadzenia finansów koła zasługują na przyznanie absolutorium.

Poniedziałkowe zebranie rozpoczął Jerzy Jaruzal, wieloletni prezes ŁKP, o którego pasji pisaliśmy już na łamach AL
Stanisław Jendrzejewski nawiązał też do zbliżającego się sezonu oprysków na rośliny kwitnące, co powoduje pewien niepokój wśród pszczelarzy. Chociaż stwierdził, że w gminie Łobżenica świadomość rolników nie jest najgorsza, to jednak nadal zdarzają się przypadki opryskiwania pól w czasie oblotu pszczół. Tym samym złożył wniosek, by możliwie jak najbardziej nagłośnić temat. Chodzi głównie o to, by pola były opryskiwane przed godziną 5:30 lub po godzinie 19:30, gdy pszczoły zakończą oblot. Wskazał ponadto, że gospodarze mogą używać argumentu, iż stosują środki bezpieczne dla owadów błonkoskrzydłych, co jednak nie do końca rozwiązuje problem.
Są takie środki chemiczne, w których pszczoła może się nawet wykąpać i nic jej nie będzie. Jednak i tak czeka ją zagłada. Ponieważ zmieniła zapach, strażniczki nie wpuszczą jej do ula
– mówił St. Jendrzejewski.
Przedstawiając plan działalności koła w bieżącym roku prezes Jerzy Jaruzal skupił się głównie na obchodach 80–lecia organizacji. Stwierdził, że te już się rozpoczęły, bowiem w przygotowaniu jest sztandar, z jednostki nadrzędnej Polskiego Związku Pszczelarzy dotarły też medale.
Kto je otrzyma, niech na razie zostanie niespodzianką
Reklama
– mówił. Obchody zaplanowano na 23 czerwca. Zainicjować je ma msza św. w kościele pw. św. Trójcy w Łobżenicy, odprawiona w intencji pszczelarzy o godzinie 14:00. Po niej, w uroczystym korowodzie z orkiestrą na czele, pszczelarze i ich goście przejść mają do parku miejskiego. Tam zaplanowano cześć oficjalną wydarzenia, która, połączona z łobżenickim Targiem Twórców, potrwa do godziny 18:30 – 19:00. W debacie nad planem obchodów rozmawiano m.in. o publikacjach z nimi związanych. Oprócz okolicznościowego wydawnictwa pszczelarze chcieliby, aby goście ich uroczystości mogli otrzymać niedawno wydaną książkę „Pasieka Dredziarza” autorstwa Pawła Piątka – członka łobżenickiego koła i jego żony Ewy. Padła też propozycja konkursu wiedzy o pszczołach dla najmłodszych mieszkańców gminy. Wśród nagród miałby się znaleźć, rzecz jasna, miód.

Paweł Piątek (pierwszy z lewej) współautor nowości wydawniczej pt. Pasieka Dredziarza także należy do łobżenickiego koła
W finale zebrania padło pytanie o to, dlaczego gmina Łobżenica nie podjęła w 2017 roku starań o pozyskanie dofinansowań dla miejscowych pszczelarzy. Chodziło o pieniądze z Ministerstwa Środowiska, gdzie po złożeniu projektu przez gminę dotacja na rozwijanie bądź modernizowanie pasiek oraz infrastruktury im towarzyszącej mogła sięgnąć 95%. W miejscowym magistracie miano wskazać, że w budżecie nie ma pieniędzy na tego typu działania. Pszczelarze sprawdzili jednak sprawę osobiście, odwiedzając poznańskie biuro MŚ, gdzie wyjaśniono im, że gmina składa dokumentację, nie musi natomiast wnosić czy zabezpieczać kapitału. Za przykład podawano nieodległą gminę Białośliwie i Budzyń, gdzie samorządy weszły w projekt, na czym skorzystali tamtejsi pszczelarze. W dyskusji stwierdzono, że temat wymaga głębszego zbadania i sprawdzenia, czy jest możliwość pozyskania pieniędzy także w 2018 roku.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To nawet ja powiem: typowy PeGieR, chyba że ktoś sobie jaja robi.
Tak, rolnik musi się dostosować do wszystkich wymogów i nakazów. Swiat nie jest tylko dla rolników. Każdy musi przestrzegać w swojej dziedzinie zasad, Ty baranie również.
hahah.. rolnik ma teraz sie do pszczółek dostosować.. bedzie jeździł w pole jak mu ktoś pozwoli.. zacznijcie myslec... totalny bezsens... specjaalnie pojade jutro o 10 i 14 z opryskiem.... nikt mi nie bedzie mowił kiedy i o której mogę jechać pracować na własne pole..
Chodzi o to że co to znaczy "pryska"??? A może masz na myśli przeprowadza zabieg ochrony roślin z użyciem insektycydu, to jest karalne, a może z użyciem fungicydu lub herbicydu, albo porostu dokarmia rośliny. Co jest LEGALNE i nie możecie z tym nic zrobić. A dla niewtajemniczonych to te ostatnie nie "szkodzą" pszczółkom. :)
Żałosny jesteś
Odpryskać to Ty się możesz, za stodołą pod wiatr.
Nie tylko w Zakrzewie. Niestety!
Zastanawia mnie tylko czy jest karalne to iz gospodarze pryskają nawet w południe, w Zakrzewie to nagminnie!
To nawet ja powiem: typowy PeGieR, chyba że ktoś sobie jaja robi.
Tak, rolnik musi się dostosować do wszystkich wymogów i nakazów. Swiat nie jest tylko dla rolników. Każdy musi przestrzegać w swojej dziedzinie zasad, Ty baranie również.
hahah.. rolnik ma teraz sie do pszczółek dostosować.. bedzie jeździł w pole jak mu ktoś pozwoli.. zacznijcie myslec... totalny bezsens... specjaalnie pojade jutro o 10 i 14 z opryskiem.... nikt mi nie bedzie mowił kiedy i o której mogę jechać pracować na własne pole..