Reklama

Rowerzyści na cenzurowanym

19/09/2011 00:00
Tylko do końca sierpnia tego roku do złotowskiej Prokuratury Rejonowej wpłynęło 205 spraw dotyczących pijanych rowerzystów. Zważywszy na to, że w ciągu całego ubiegłego roku było ich "tylko" 227, jest to liczba niepokojąca

Co sprawia, że mimo upublicznianych co jakiś czas ponurych statystyk, wielu społecznych kampanii i przekazów medialnych liczba nietrzeźwych kierujących rośnie? Nie wiadomo czy Ci, którzy po alkoholu decydują się jechać rowerem, pozbawieni są zdrowego rozsądku, czy może myślą, że nie natkną się na policyjny patrol i uda im się uniknąć odpowiedzialności. Wiadomo jednak, że jeśli drogówka zatrzyma ich do kontroli, taryfy ulgowej nie będzie.

Jak informuje prokurator rejonowy Anna Pacholik, w 146 z 205 spraw zapadł już wyrok, jedna, ze względu na śmierć oskarżonego, została umorzona, pozostałe są w toku. 100% skuteczność dowodzi, że pomimo nie przyznawania się do winy i licznych prób zmiękczania serc prokuratorów poniesienia odpowiedzialności nie da się uniknąć.

Jak opowiada A. Pacholik, oskarżeni często próbują budzić w prokuratorach litość, tłumacząc np., że są zawodowymi kierowcami i prawo jazdy jest im niezbędne do wykonywania pracy, a co za tym idzie – do utrzymywania rodziny. A kiedy, mimo paru promili, decydowali się na jazdę to kierowcami i żywicielami rodziny nie byli? Byli, dlatego wszystkim, bez względu na przedstawiane usprawiedliwienie, grozi grzywna, ograniczenie wolności do 12 miesięcy lub pozbawienie wolności do roku.

– Zasada jest taka, że jeśli ktoś jest karany po raz pierwszy, to w zależności od tego czy oskarżony jest osobą pracującą czy nie, wybiera się grzywnę lub ograniczenie wolności. Jeśli jest to bezrobotny, można zasądzić od 20 do 40 godzin pracy na cel społeczny. Wymiar kary zależy również od stężenia alkoholu we krwi, im jest ono wyższe, tym kara surowsza. Przypominamy, że od 0,2‰ do 0,5‰ w wydychanym powietrzu to będący wykroczeniem stan wskazujący na spożycie, powyżej 0,5‰ to już nietrzeźwość, a więc i przestępstwo.
[[reklama]]
Jak opowiada nasza rozmówczyni, sprawy z udziałem pijanych rowerzystów kończą się szybko, tzn. najczęściej w ciągu miesiąca, ponieważ z reguły przyznają się oni do winy, dobrowolnie poddają karze i występują do sądu o wydanie wyroku. Uzgadniając z prokuratorem wymiar kary czasami proszą jednak o wysoką grzywnę, byle tylko odstąpić od wydania zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych.

Na innych zasadach

Jeszcze w zeszłym roku na nietrzeźwego delikwenta, który jechał rowerem, nakładano nie tylko zakaz prowadzenia pojazdów niemechanicznych, ale i zabierano mu prawo jazdy. Ten natomiast, kto jechał pijany samochodem, wciąż miał uprawnienia do jazdy rowerem. Wniosek płynący z takiego rozwiązania był jeden: po kilku głębszych zdecydowanie bardziej opłacało się wsiąść za kierownicę niż na rower, ponieważ rowerzyści zdecydowanie byli karani surowiej. Ustawodawca dostrzegł tę niesprawiedliwość i od marca tego roku zaczęły obowiązywać nowe przepisy. Po nowelizacji to sądy podejmują decyzję, czy wobec sprawcy - nietrzeźwego rowerzysty - orzec zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych, czy tylko zakaz jazdy rowerem.

– Zakaz prowadzenia pojazdów niemechanicznych często łączony jest z zakazem prowadzenia pojazdów jednośladowych., tj. np. skuterów, ponieważ kierowanie nimi nie wymaga posiadania prawa jazdy – opowiada A. Pacholik, dodając jednocześnie, że można go nałożyć na czas od 1 roku do 10 lat.

Nie warto ryzykować, tym bardziej, że zawsze jeśli mamy wątpliwości, czy możemy wsiąść za kierownicę, można pojechać na komendę i poddać się badaniu na obecność alkoholu. Za jedyne 2 zł można to również zrobić na stacji paliw znajdującej się przy ulicy Chojnickiej.

Wyjęci spod prawa?

Specyficzną kategorię użytkowników dróg stanowią piesi. Nie wiedzieć dlaczego większości z nich wydaje się, że ich prawa są nadrzędne względem rowerzystów czy kierowców aut, a obowiązków nie mają żadnych. Bardzo często zdarza się, że bez sprawdzenia, czy ktoś nadjeżdża, wchodzą na jezdnię i prowokują sytuacje niebezpieczne dla ich życia.
– Ważne jest, by przestrzegać kilku ważnych zasad – mówi Maciej Zając, rzecznik złotowskiej KPP. – Bardzo ważne jest zachowywanie ostrożności przed wejściem na pasy. Pamiętajmy, to że my widzimy nadjeżdżające samochody wcale nie oznacza, że ich kierowcy widzą nas. Oczywiście dojeżdżając do pasów powinni oni zachować szczególną ostrożność oraz ustąpić pierwszeństwa rowerzystom i pieszym, często jednak są oni dostrzegani w ostatniej chwili, a wtedy na reakcję może już być za późno.

Należy pamiętać, że rower musi być oświetlony, sam kierujący także powinien mieć na sobie kamizelkę odblaskową, szczególnie kiedy porusza się drogą nieoświetloną lub słabo oświetloną. Pamiętajmy też, że widoczność pogarsza się nie tylko nocą i kiedy zapada zmierzch, ale również w bardzo słoneczne dni. Także w czasie deszczu, kiedy mokry asfalt odbija światła reflektorów oślepiając kierowców, piesi i rowerzyści mogą zostać przez nich niezauważeni.

Wiele osób nie wie, że zjazd z chodnika na pobocze stanowi włączenie się do ruchu i to rowerzysta ma obowiązek ustąpić pierwszeństwa innym, poruszającym się tamtędy uczestnikom ruchu. Niedopuszczalne jest również wchodzenie na oddzielone od siebie wysepką przejścia bez upewnienia się, czy możemy to zrobić. Przed każdym – powtarzamy – przed KAŻDYM wejściem na jezdnię trzeba się rozejrzeć. Stosowanie się do tej zasady może uratować życie lub oszczędzić strachu.

Kilka feralnych miejsc

W Złotowie jest parę miejsc, które dla pieszych i rowerzystów są dość nieszczęśliwe. Jedna z ostatnich, większych dyskusji przetoczyła się nad przejściem usytuowanym na ul. Grudzińskich, na którym niedawno doszło do potrącenia rowerzysty. W trakcie sierpniowej sesji Rady Miasta zaproponowano więc, by w najbliższym czasie zamontować tam dodatkowe oświetlenie. Planuje się również przebudowę szlaków komunikacyjnych – ścieżka dla rowerów ma zostać oddzielona od chodnika. Być może to rozwiązanie pozwoli zapobiec podobnym wypadkom.
[[reklama]]
Za feralne uznaje się również przejścia przy ul. Obrońców Warszawy i al. Piasta, gdzie widoczność spada z powodu rosnących przy chodniku drzew. Ul. Norwida także jest w tej kwestii dość nieszczęśliwa, znajdują się tam dyskonty spożywcze, szkoła i przychodnia, dlatego ruch jest wzmożony. Przy chwili nieuwagi i braku zdrowego rozsądku o wypadek nie trudno.

Nie wiedzieć dlaczego różni użytkownicy dróg, pomimo jednakowych praw i obowiązków, w dużej części czują się uprzywilejowani i za nic mają innych. Kierowcy samochodów osobowych nie cierpią kierowców ciężarówek, kierowcy ciężarówek nie lubią kierowców aut, motocyklistów bierze się pod wspólny mianownik i twierdzi, że to bezmyślni dawcy organów, traktorzyści uważani są za zawalidrogi, które czasem trzeba wyprzedzać „na trzeciego” (bo przecież denerwujące jest, że tak wolno jadą), a rowerzystów i pieszych, ze względu na częste nie dostosowywanie się do przepisów, nie lubi nikt.

Dobrze byłoby sobie tę wzajemną nienawiść odpuścić i skupić się na bezpieczeństwie. Żeby każdy z nas mógł tyle samo razy wracać do domu, ile z niego wychodzi.

Patrycja Koplin
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama