Takie nastroje towarzyszą informacji o podziale dotacji dla stowarzyszeń działających w sferze kultury
Urząd Marszałkowski w Poznaniu rozdzielił tegoroczne dotacje dla stowarzyszeń na realizację inicjatyw kulturalnych. Łącznie przyznano ponad 1,66 mln zł. W ramach tej puli dofinansowano pięć przedsięwzięć podejmowanych na terenie powiatu złotowskiego. Jedno w Złotowie – 3,5 tys. zł otrzymało Towarzystwo Przyjaciół Dzieci przy OPP w Złotowie na warsztaty wokalne ""Śpiewaj, uwolnij emocje"". Dotacje otrzymało też Towarzystwo Miłośników Krajenki, któremu przyznano 7,5 tys. zł na XII Przegląd Teatrów Dziecięcych Złote Maski. Trzy pozostałe inicjatywy, które zyskały aprobatę komisji oceniającej wnioski, będą zorganizowane w gminie Zakrzewo. Pierwsza to wydanie publikacji ""Skąd Głomia wypływa"", na co stowarzyszenie Królewska Wieś w Czernicach dostało 4 tys. zł. Na dwa przedsięwzięcia pieniądze przyznano stowarzyszeniu Strefa Kultury w Zakrzewie: 15 tys. zł na ""Projekt: Dekalog – dzieci rewolucji"" i 70 tys. zł na XXIII Festiwal Blues Express.
Przetrącanie nóg
W środowisku pojawiają się komentarze o tym, że na pieniądze mogły liczyć dwa wydarzenia, z którymi związany jest Henryk Szopiński, pracownik ośrodka kultury w Zakrzewie, ale też radny Sejmiku Województwa Wielkopolskiego, przewodniczący komisji kultury w tymże sejmiku. W tym roku rozżalenie tych, którzy środków nie otrzymali jest tym większe, że w powiecie liczono, iż skoro szefem komisji kultury jest człowiek stąd, większa jest szansa na dotacje dla podmiotów działających na terenie powiatu złotowskiego. – Jestem rozczarowany – nie kryje Janusz Zawadzki ze stowarzyszenia Gromada w Starej Wiśniewce. Organizacja składała wnioski na dofinansowanie dwóch imprez, m.in. Dni Kwitnących Wiśni. Bezskutecznie. Podobnie jak lipkowska Tilia, skąd wypłynął wniosek o dofinansowanie spektaklu przygotowywanego przez działającą tutaj amatorską grupę teatralną. Chodziło o kilka tysięcy złotych na zakup strojów. – Jestem zbulwersowany – przyznaje Lech Wiśniewki, dyrektor GOK w Lipce. Nawiązuje do faktu, że pieniędzy nie przyznano także wielu innym inicjatywom, tymczasem na kilkadziesiąt tysięcy złotych mógł liczyć Blues Express. Wiśniewski niczego nie umniejsza zakrzewskiej imprezie, ale jest przeciwny tak wyraźnemu preferowaniu takich wydarzeń kosztem drobnych inicjatyw. Sarkastycznie gratuluje komisji przyznającej pieniądze udzielonej dotacji do... picia piwa. – To jest przetrącanie nóg tym najmniejszym organizacjom – ocenia skutki takich decyzji.
Tylko obserwatorzy
Lech Wiśniewki precyzuje, że nie jest zwolennikiem rozdawnictwa, rozdrabniania się na wszelkie małe przedsięwzięcia, ale jego zdaniem jednak oczkiem w głowie powinny być inicjatywy wywodzące się z małych środowisk. – Wybierajmy przedsięwzięcia, które coś znaczą dla lokalnego społeczeństwa – apeluje.
[[reklama]]
Henryk Szopiński podkreśla, że sam zachęca zainteresowanych do pisania wniosków o dotacje. – Bo ideą tego wszystkiego jest budowanie społeczeństwa obywatelskiego i pobudzanie lokalnych inicjatyw – argumentuje. Przyznaje, że jest świadom tego, iż w powiecie mogło być większe oczekiwanie w związku z tym, że jest szefem komisji kultury. Jak mówi jednak, od początku było wiadomo, że o środki dla wszystkich będzie trudno, bo łącznie aplikowało o nie kilkaset podmiotów. Dotację otrzymało około 150. Chętnych z każdym rokiem przybywa, a pula przeznaczana na stowarzyszenia od lat jest na zbliżonym poziomie. – To i tak nie jest mało w porównaniu do innych województw, ale jednocześnie to kropla w morzu potrzeb – podkreśla Szopiński. Dodaje też, że jako radny sejmiku nie może mieć wpływu na podział środków, bo radni nie biorą udziału w pracach komisji przydzielającej pieniądze. – Chyba że jako obserwatorzy – uzupełnia, przyznając, że on osobiście nigdy w tej procedurze nie uczestniczył.
Tak jest w regulaminie
Zapewnia, że jego obecność w sejmiku nie ma żadnego wpływu na fakt dwóch dotacji dla Strefy Kultury. – Nawet gdybym nie był radnym ani szefem komisji kultury, Blues Express prawdopodobnie i tak otrzymałby taką dotację – przekonuje Szopiński, bo to impreza nie tylko o zasięgu regionalnym, ale międzynarodowym. A atut regionalnego charakteru wydarzenia ma ogromne znaczenie przy podziale pieniędzy. – Jeżeli ktoś dokładnie doczyta regulamin to wie, że Urząd Marszałkowski nie finansuje imprez lokalnych. Nawet powiatowych. To musi być wydarzenie przynajmniej o regionalnym charakterze. To jest podstawowe kryterium – podkreśla, oceniając, że dotacja dla Blues Expressu i tak jest mała w porównaniu do innych tego typu wydarzeń. – Na Złote Maski przyjeżdżają do Krajenki z całego województwa – argumentuje przyznanie środków dla tej imprezy. – Takie inicjatywy z góry są nawet ponadregionalnymi – porównuje też do tego, że Królewska Wieś z Czernic otrzymała środki na wydanie publikacji. Szopiński zauważa, że nie jest to pierwszy rok, kiedy Blues Express może liczyć na taką dotację. – Były już lata kiedy festiwal otrzymywał dotację na poziomie 50, 60 czy 70 tys. zł, a nawet 80 tys. zł, gdy obchodziliśmy jubileusz 20-lecia imprezy, a wtedy cały jej budżet wynosił prawie 150 tys. zł – wylicza, podkreślając, że ten rok nie jest w tym względzie wyjątkowy.
Piotr Steffen
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze