Reklama

Sama tutaj umrę

26/03/2017 19:00
Końcówkę życia spędza w samotności. – Stary człowiek nikomu nie jest potrzebny – mówi staruszka

W gminie Tarnówka jest kilka samotnych osób, ale, jak przyznają w tutejszym Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej, warunki życia żadnej z nich nie są tak trudne jak 92–letniej mieszkanki Piecewa. Na co dzień sąsiadką opiekuje się radna Krystyna Sznyr. To o niej właśnie starsza kobieta mówi: gdyby nie jej pomoc, dawno bym odeszła.

W październiku ubiegłego roku jeszcze wychodziła na wioskę. Od tamtego czasu już nie

– przyznaje pani Krystyna, która każdego dnia przygotowuje kobiecie posiłki, podaje tabletki i nosi opał, którym – póki co – może jeszcze sama napalić w kaflowym piecu. Raz na jakiś czas pojawi się któreś z dzieci czy znajomych, ale jak na potrzeby starszej kobiety to zdecydowanie za mało.

Reklama

A była przecież taka ostra zima

– podkreśla pani Krystyna. Staruszka żyje w fatalnych warunkach: bez ciepłej wody, bez toalety, bez kanalizacji, a dom…

Chatka stoi na słowo honoru

– mówi radna.

O włos od dramatu

Ostatnio coś odpadło z sufitu. To grozi zawaleniem. Najlepiej byłoby przysłać jakiegoś inspektora nadzoru, żeby zdecydował, czy można tutaj w ogóle mieszkać. Tutaj jest zagrożenie jej życia

– Krystyna Sznyr opisuje stan budynku.

Dobrze, że człowiek zaniesie jej jeszcze coś do jedzenia, bo tak by śmiercią głodową zmarła

Reklama

– przyznaje radna z Piecewa. Nie ma mowy o opiece lekarskiej.

Jej ogólny stan wydaje się dobry, ale pewne dolegliwości postępują. Zdarzają się napady nerwowości, bywa, że jest agresywna, człowiek wchodzi i nie wie, czego się spodziewać. Niedawno krzyczała, że prąd jej zabrałam. Ostatnio mało zabrakło, a by spłonęła. Ma fotel i stolik przy piecu. Nie zauważyłam, że nie ma już papieru i chyba próbowała rozpalić pampersem. Ogień poszedł na serwetkę, na szczęście skończyło się na stopieniu. Dobrze, że nie zajęła się pościel, bo by się kobieta spaliła

Reklama

– ocenia pani Krystyna. Po tym zdarzeniu napisała do córek, które pouczyła, że ich matka absolutnie nie powinna być sama.

Na siłę się nie da

Pani Krystyna uważa, że kobieta wymaga intensywniejszej pomocy. Przede wszystkim regularnych wizyt pielęgniarki środowiskowej. Kierownik GOPS w Tarnówce Ewa Pyszka zapewnia, że proponowali wsparcie w formie usług opiekuńczych jednak kobieta odmawia uzasadniając to tym, iż ma zapewnioną wystarczającą opiekę ze strony pani Krystyny, której ufa i jest do niej przywiązana. Jak wyjaśnia Ewa Pyszka, kobiecie proponowano również umieszczenie w domu pomocy społecznej, czego także stanowczo odmawia.

Reklama

Ośrodek nie ma możliwości prawnej, aby bez zgody klientki umieścić ją w DPS, ani też objąć pomocą w formie usług opiekuńczych

– mówi kierownik GOPS.

Z panią Krystyną również rozmawiałam. Informowałam ją, że gdyby był jakikolwiek problem ze sprawowaniem opieki, gdyby chciała gdzieś wyjechać, ma zgłosić to do ośrodka. W przypadku braku możliwości dalszego sprawowania opieki przez panią Krystynę, ośrodek podejmie wszelkie możliwe działania zmierzające do tego, aby nakłonić tą panią do przyjęcia pomocy w formie usług opiekuńczych

Reklama

– deklaruje Ewa Pyszka.


To dopiero 40% artykułu. W dalszej części przeczytasz m.in.:

– Ta pani owdowiała w młodym wieku, sama wychowała kilkoro dzieci. Jest przyzwyczajona być sama...

W szeregu pytań związanych z tą sytuacją zasadnicza kwestia jest oczywista. – W pierwszej kolejności to rodzina ma...

92–latka trafiła na te tereny po wojnie. Miała dziewięcioro dzieci, dwoje wcześniej zmarło. Szybko straciła też męża...

Subskrybuj i czytaj wszystkie artykuły bez ograniczeń[[pay]]


Prawo dożywotniego zamieszkania

Ta pani owdowiała w młodym wieku, sama wychowała kilkoro dzieci. Jest przyzwyczajona być sama, nie toleruje innych ludzi na dłuższą metę

– mówi również pracownik socjalny ośrodka, Krystyna Górka. Kiedy dzieci dorosły, opuściły dom rodzinny zakładając rodziny w innych miejscowościach. Podkreśla, że w 2015 i 2016 roku kobieta była swego czasu u córek, ale nie chciała tam dłużej przebywać. Wcześniej również wielokrotnie przebywała u swoich dzieci, jednakże na krótki okres, twierdząc że najlepiej czuje się we własnym domu.

Reklama

Wiadomo, że starych drzew się nie przesadza

– stwierdza Krystyna Górka. Nasze rozmówczynie z GOPS–u wyjaśniają, że problem warunków lokalowych wynika z zagmatwanej sytuacji własnościowej nieruchomości.

Ta pani podarowała wiele lat temu budynek chyba jednej z córek i zięciowi. W ostateczności zrzeczono się go na wnuka, a ten sprzedał osobie spoza rodziny, pozostawiając mieszkającą w nim kobietę z prawem dożywotniego zamieszkania

– mówią pracownice GOPS, przyznając, że nawet nie mają pewności, kto jest aktualnie właścicielem nieruchomości.

Reklama

W szeregu pytań związanych z tą sytuacją zasadnicza kwestia jest oczywista.

W pierwszej kolejności to rodzina ma obowiązek sprawować opiekę dlatego też podejmujemy wszelkie działania w ramach naszych kompetencji, zmierzające do wyegzekwowania od dzieci obowiązku sprawowania opieki nad matką

– podkreśla Ewa Pyszka.

Tuż przed zamknięciem tego numeru gazety udało nam się skontaktować z jedną z córek kobiety. Mieszkanka gminy Jastrowie stwierdziła, że regularnie, co kilka dni odwiedza matkę, podobnie jak jej siostra, również mieszkająca w gminie Jastrowie. Jak wyjaśniła, spośród sześciorga rodzeństwa tylko one dwie mieszkają w bliższej odległości od matki, a reszta rodzeństwa wykazuje bardzo małe zainteresowanie jej losem.

Reklama

Jak możemy, tak z siostrą pomagamy

– zapewniła. Podkreśliła, że swego czasu chciała wziąć matkę do siebie, ale ta odmówiła. Kobieta deklaruje, że wraz z siostrą są gotowe współfinansować wspólnie z GOPS–em doraźną opiekę środowiskową dla staruszki, a na wiosnę będą chciały poszukać dla niej innego miejsca zamieszkania.

Walący się dach jest najlepszym dowodem tego, w jak fatalnym stanie jest dom

Nie myślałam, że tyle pożyję

92–latka trafiła na te tereny po wojnie. Miała dziewięcioro dzieci, dwoje wcześniej zmarło. Szybko straciła też męża, w zasadzie samotnie wychowała liczne potomstwo. Przed laty pojawił się w jej życiu kolejny mężczyzna.

Reklama

Gdy przychodził, dzieci w płacz. Nie dały mi się żenić. Dzieci porosły, poszły w cholerę, a ja zostałam

– wspomina staruszka.

W jej domu spędzamy ponad godzinę. Mówi różnie. Raz przyznaje, że w samotności jest jej dobrze, po chwili mówi, że brakuje jej kontaktów. Kilkakrotnie prosi, żeby nie opuszczać domu, żeby jeszcze trochę porozmawiać. Sama też nie chce opuszczać domu, nie chce mieszkać u żadnego z dzieci. Na pytanie, czy często ją odwiedzają, odpowiada:

Nie ma co mówić. Nie mają czasu. Stary człowiek nikomu nie jest potrzebny. Z Krysią mam tu dobrze. Bez niej już dawno bym tutaj zginęła. Ona wszystko mi zrobi. Jestem wdzięczna, że tej kobiecie tak chce się robić. Przecież nie musi, a przychodzi dwa, trzy razy dziennie.

Reklama

Po chwili wzdycha i kontynuuje.

Nie myślałam, że tyle będę żyła, myślałam, że wcześniej wykituję. Gówniane takie to moje życie tutaj. Nic nie warte. Sama se tutaj umrę

– pokazuje na łóżko i dodaje, że kiedyś zapewne w nim właśnie znajdą ją martwą. Zapytana o zbliżającą się śmierć lekko się uśmiecha i mówi, że nie boi się odchodzenia w samotności.[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    dama - niezalogowany 2018-01-05 21:02:08

    Starszej pani nalezy zapewnić opiekę z Gminy, a kosztami obciążyć dzieci, a nie społeczeństwo. I tyle w temacie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    K - niezalogowany 2017-04-18 22:39:20

    ty ****

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Aleksis - niezalogowany 2017-04-18 20:33:39

    Szkoda że pani Krystyna bierze za to pieniążki i ludzie nauczcie się pisać bo rozczytać się nie można xD

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama