Po latach udawania, że nie ma problemu, gmina robi porządek z nielegalnymi odprowadzeniami ścieków. Ma pierwsze sukcesy.
Na pierwszy ogień poszli mieszkańcy ulicy Szczecińskiej. Podczas remontu ulicy drogowcy natrafili na „różne dziwne rury” podłączone do kanalizacji deszczowej. Płynęły nimi... ścieki z okolicznych domów.
– Mają szamba malutkie, pic na wodę. Gęste szło na dół, a rzadkie w kanalizę burzową – twierdzi Marek Zaleski, który problem ten poruszył w końcu sierpnia podczas sesji Rady Miejskiej w Okonku.
Zareagował burmistrz Andrzej Jasiłek, który nakazał zatkać te odpływy. Większość właścicieli tych „dziwnych rur” nie protestowała, ale znalazły się osoby, które miały do włodarza pretensje.
– Ze dwie dzwoniły. Pytały co mają teraz zrobić, bo szambo muszą wywozić co dwa dni.
Burmistrz odparł, że może je obciążyć za lata odprowadzania ścieków do „burzówki”. Nam mówi, że nie może godzić się na to, by ten proceder trwał. Zwłaszcza, gdy już o nim wie.
Szkoda tylko, że na skuteczną interwencję władz czekać trzeba było tak długo. Temat ten pojawił się lata temu m.in. podczas sesji rady, a następnie podczas inwestycji firmy, która kładła w Okonku światłowód. Także ona trafiła na „dziwne rury”.
– Ludzie śmiecą, środowisko zatruwają, a my o tym wiemy. Wiem, że narażę się tym działaniem także niektórym moim kolegom, o których wiem, że są „nieczyści” – mówi A. Jasiłek.
Idąc za ciosem władze miasta zamierzają sprawdzić kto odprowadza ścieki do Czarnej. Dowodem na to, że tak się dzieje są zdjęcia odpływów wpadających do rzeki. Fotografie te urzędnicy wysłali do Wód Polskich. Państwowe Gospodarstwo Wodne jest właścicielem rzeki i to ono, zdaniem burmistrza Jasiłka, powinno zająć się wskazanymi odpływami.
– Zależy nam na współpracy w oczyszczeniu rzeki Czarnej, a także na zapobieganiu odprowadzania do niej ścieków – twierdzi. W Okonku nie ma już straży miejskiej, która mogłaby, jak kiedyś, sprawdzać kto co robi ze ściekami, więc współpraca z Wodami Polskimi wydaje się A. Jasiłkowi nieodzowna.
Co więcej, chce on, by wieść o tym, że wypowiada wojnę trucicielom rozeszła się jak najszerzej. Na zasadzie: ostrzegam, ale masz czas, żeby się poprawić. Burmistrz twierdzi, że już widzi pracujące w mieście koparki – czyżby mieszkańcy robili porządek z nielegalnymi odprowadzeniami ścieków?
Włodarz gminy zapowiada, że sprawę doprowadzi do końca.
– Muszę nadstawiać głowę, bo działam dla dobra społeczeństwa i jestem w tym człowiekiem bezkompromisowym.
O postępach w oczyszczaniu miasta będziemy Państwa informować na naszych łamach.
Łukasz Opłatek
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ludzie byście się wstydzili! Powinny zostać nałożone kary pieniężne na te osoby!
Ciekawe co jeszcze mają na lewo? Brać się im za tyłki. Inne ulice też trzeba sprawdzić. Ta sprawa śmierdzi gównem.
ciekawy jest wjazd na ulicę leśną i chłopickiego.tylko przyjdą mrozy to zaraz nad kratkami pojawia się dziwna para.
A ciekawe gdzie hodowca z ulicy Wodnej gromadzi i odprowadza gnojownicę?
Bardzo dobre pytanie, czas aby inspektorzy z Wojewódzkiego Wydziału Ochrony Srodowiska to sprawdzili. Będzie bezkompromisowo?
ale mi to nowość. Wszyscy od dawna wiedzieli że do burzówek są podłączeni ale nikt nie reagował bo w XXI wieku władze nie były w stanie skanalizować miasta. To jest wstyd a nie to że ludzie kombinowali. I dzisiaj znaleźli się nagle sprawiedliwi i obrońcy przyrody. A może przypomnieć jak jedna z urzędniczek magistratu i to w centrum miasta była podłączona? I było cicho sza.... Dlaczego? Odpowiedzi należy szukać w konotacjach rodzinnych
To taki typowy obraz tej miejscowości ,najwyższy czas zabrać prawa miejskie nie są tego godni.
A jaka czysta woda. Może to deszczówka, trzeba to sprawdzić.
Mam nadzieje że Głomsk też ma kanalizę bo wszystko szło do jeziora głomskiego.
Tragedia, gdzie trzeba mieć mózg zeby odprowadzać scieki do rzeki. Podejrzewam, ze urząd miejski wiedzial o tym od dawna i z tą wiedzą organizowali imprezy nad jeziorem np.dzien dziecka. Gratulacje
Jeszcze ul. Lipowa
Hm. Moi sąsiedzi wylewają do kibla rosół co to im z niedzieli zostanie. To się w głowie nie mieści. Zresztą całe menu leci w kanał.
A Warszawa puszcza do Wisły i nikt nikogo nie karze.
Ciekawe co na to Jastrowie?
jak to się wypowiadał cyt:– Mają szamba malutkie, pic na wodę. Gęste szło na dół, a rzadkie w kanalizę burzową – twierdzi Marek Zaleski, który problem ten poruszył w końcu sierpnia podczas sesji Rady Miejskiej w Okonku.To samo można powiedzieć o garażu który powstał na terenie przy ulicy kolejowej "malutki pic na wodę"? . Co na to nadzór budowlany?.No i ten monitoring bez pozwoleń w miejscu bądż co bądż publicznym założony nad garażem.Kij ma dwa końce.
Zgadzam się, kara grzywny powinna być nałożona na trucicieli. Trzeba się wziąć za nich.
Ludzie byście się wstydzili! Powinny zostać nałożone kary pieniężne na te osoby!
Ciekawe co jeszcze mają na lewo? Brać się im za tyłki. Inne ulice też trzeba sprawdzić. Ta sprawa śmierdzi gównem.
ciekawy jest wjazd na ulicę leśną i chłopickiego.tylko przyjdą mrozy to zaraz nad kratkami pojawia się dziwna para.