Budowa ścieżki pieszo-rowerowej do Stawnicy, dokończenie tej, która z Nowin wiedzie w kierunku Złotowa, a może rozwój sieci kanalizacyjnej w obrębie Buntowa i Bługowa – dyskusję na temat priorytetowych zadań dla gminy podczas listopadowej sesji zapoczątkował Adam Tomaszewski. Radny był przeciwny koncepcji wójta Piotra Lacha, który zaproponował, by w wykazie inwestycji planowanych do realizacji w 2016 roku umieścić pierwsze ze wspomnianych zadań. Uznał, że jeśliby radni w ogóle zdecydowali się w temat ścieżek rowerowych „pójść”, to w pierwszej kolejności powinni pomyśleć o dokończeniu budowy traktu Nowiny - Złotów (przypomnijmy: ze względu na ograniczenia finansowe asfalt wylano tylko na odcinku 1200 metrów).
Temat podzielił radnych, więc przewodniczący Sławomir Czyżyk, który podczas wspomnianej sesji ostatecznie dyskusję uciął, zwołał wspólne posiedzenie komisji stałych gminy. W ubiegłym tygodniu radni ponownie zasiedli w sali konferencyjnej urzędu, by rozmawiać o tym, którą z propozycji zapisać w projekcie budżetu. Dyskusja zapowiadała się dość burzliwie, Sławomir Czyżyk zaproponował więc, by każdy z radnych jednoznacznie wypowiedział się w kwestii zasadności budowy ścieżki do Stawnicy. Sam zdania nie zmienił. - Jestem na „nie” - zaznaczył na wstępie.
- Moim zdaniem mamy do realizacji wiele dużo ważniejszych zadań niż budowa jakiejkolwiek ścieżki – powiedział, po czym oddał głos Janowi Bulawie. Radny z Kleszczyny priorytety miał jasno określone.
- W pierwszej kolejności powinniśmy zająć się skanalizowaniem Buntowa, Bługowa i w perspektywie – Nowej Świętej – powiedział. Zuzanna Gaj, wspierana przez Alicję Szewczuk, sprawę widziała inaczej. - Wójt już tę ścieżkę obiecał i teraz co? Mamy jego zapowiedzi przekreślić? - zapytała radna, optująca za budową. Podobnego zdania był Andrzej Białczyk. - Jak dojdzie na tej drodze do tragedii, to będziemy mieć do siebie pretensje, że tej ścieżki nie wybudowaliśmy – powiedział, mając na myśli ruch samochodów ciężarowych, który po tym, jak Regionalna Instalacja Przerobu Odpadów Komunalnych ruszy, z pewnością się zwiększy. Koncepcji budowy bronił też Jan Gajewski, radny ze Stawnicy. - Bezpieczeństwo mieszkańców gminy powinno być dla nas sprawą priorytetową – przypomniał kolegom i koleżankom z rady. Konsensus z dyskusji usiłował wyprowadzić Adam Sulima. - Budżet jest na tyle dobrze skonstruowany, że wytrzyma obie inwestycje: i ścieżkę, i kanalizację – uznał radny, Sławomir Czyżyk oczekiwał jednak klarownego stanowiska. Z wyartykułowaniem go nie miała problemu Ewa Mreła, która uświadomiła radnych, że problemy komunikacyjne podobne do tych (dopiero zapowiadanych), jakie mają przeżywać mieszkańcy Stawnicy, od dawna są udziałem pieszych i rowerzystów z Nowej Świętej, gdzie funkcjonuje tartak Klon. - Domy pękają od prag załadowanych drewnem, które co chwila kursują ulicą, ale mieszkańcy siedzą cicho, bo mają pracę. Niech to będzie mój komentarz – ucięła radna.
Adam Tomaszewski z kolei odniósł się do terminu (wypowiedzianego przez radną Gaj) „wójt obiecał”. - W 2007 roku obiecano nam drogę do Międzybłocia i co? I nic! - przypomniał, prosząc, by jego sprzeciw dla budowy ścieżki nie był odbierany jako działanie przeciwko wójtowi czy Janowi Gajewskiemu. - Trzeba spojrzeć na nasze możliwości realnie – wtórował mu Marcin Borzych. - Mamy wiele pilniejszych potrzeb niż ta ścieżka – powiedział. W podobnym tonie wypowiadała się Małgorzata Podgórna-Klocek. - Jestem na „nie” - Tadeusz Brzeziński również nie był koncepcji budowy traktu przychylny. - Ścieżki powinny być wisienką na torcie, jedną z ostatnich rzeczy, które powinniśmy robić – podsumował, proponując ucięcie tematu.
- Dobry radny to taki, który patrzy na swój okręg przez pryzmat całej gminy – Jacek Januszewski przypomniał ideę, która powinna przyświecać radnym. Przytaczane wielokrotnie obietnice wójta, który mieszkańców Stawnicy o budowie ścieżki już poinformował, skwitował krótko. - W moim przekonaniu wójt został zwolniony z tej obietnicy, bo 100 tys. zł od inwestora nie wzięliśmy. Kolejny punkt: nie jestem przeciwny budowie ścieżki do Stawnicy, a budowie ścieżek w ogóle. Gdyby miała ona powstać przy drodze do Bielawy czy Skica, też głosowałbym na nie. Takie rzeczy możemy robić, jak już będziemy mieć gminę skanalizowaną i zwodociągowaną – ocenił. Poruszył też inną ważną kwestię – planowanej budowy sali wiejskiej w Stawnicy. - Jeśli chodzi o tę inwestycję to jestem 100 razy na tak – zapewnił. - Jeśli nie uda nam się zdobyć dofinansowania na salę, trzeba ją będzie postawić za własne pieniądze – uświadamiał z kolei Jan Hammacher. - W moim przekonaniu dla Stawnicy ta inwestycja powinna być ważniejsza – dodał.
Mieczysław Napora do dyskusji wprowadził nowy wątek. - Upierałem się i będę się upierać przy innym zadaniu – mieszkaniec Józefowa odniósł się do konieczności zakupu agregatu prądotwórczego. - Mamy w Radawnicy i w Nowym Dworze dwie hydrofornie, które zaopatrują w wodę północną część gminy. Jak coś się, nie daj Boże, stanie, to koniec, mieszkańcy zostaną bez wody. To powinien być nasz priorytet – zwrócił się do radnych, po czym zaapelował o rozmowę z prezesem Zakładu Wodociągów i Kanalizacji Gminy Złotów. Roman Deja zadeklarował, że do rozmów na ten temat z pewnością zasiądzie z radnymi w przyszłym roku.
Po tym, jak wszyscy radni wyrazili opinie, przewodniczący zarządził głosowanie. - Kto jest za wykreśleniem z projektu budżetu budowy ścieżki do Stawnicy? - zapytał. Ręce podniosło dziesięć osób. Mieczysław Napora i Andrzej Białczyk wstrzymali się od głosu, Jan Gajewski, Zuzanna Gaj i Alicja Szewczuk byli temu działaniu przeciwni.
W kolejnym głosowaniu radni wykazali się jednomyślnością – 260 tys. zł, które wcześniej zapisano na wspomnianą ścieżkę, przeznaczono na budowę sieci kanalizacyjnej w Buntowie i Bługowie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze