On: Wysoki. Postawny. Uśmiechnięty. Grupa inwalidzka.Ona: Włosy czarne jak kruk. Pogodna twarz. Druga grupa.Oni: Myślą o dziecku
Wyzwisko z lewej. Obelga z prawej. 10 listopada 1989 roku pada Mur Berliński, a Beata zbiera pierwsze szkolne kuksańce. To nie jej wina, że nie daje rady z programem. W klasie specjalnej, których uczniów nazywają „esami”, jest jeszcze gorzej. Wytykają palcami. Popychają przekleństwami. Może i dobrze, że jedno ucho nie dopuszcza brudnych słów.
Rok 1983. Miruś Niedźwiecki wzdryga nogami wystającymi z wózka. Taki duży baran, a trzeba go wozić - mówią przechodnie. To nic, że kolana pięciolatka są bliżej siebie niż u nich. Chłopcy w tym wieku ważą około dwudziestu kilogramów. To ciężar nie na nogi Mirka.
Tak jak ludzkie złorzeczenie do ziemi przygniata jeszcze ciężar niespełnionej miłości. O tym Mirek przekona się lata później. [[reklama]] Samotność w sieci
Z forum: Heya z tej strony Robert z Łodzi mam 27 lat od urodzenia jestem niepełnosprawny - porażenie lewostronne. Szukam kobiety dziewczyny, która zaakceptuje mnie takim jaki jestem.
Hate:
Typowy błąd nie tylko osób chorych na to czy siamto, ale wielu tzw. zdrowych również. Dlaczego chcąc poznać kogoś, w tym przypadku kobietę, piszesz że jesteś po porażeniu? Nie pisząc nic o sobie tylko to że kogoś szukasz i jesteś po porażeniu podkreślasz to i podnosisz do rangi problemu na tyle poważnego żeby na wstępie o tym zaznaczyć. Pier... to. Pisz na ogólnym że szukasz kobiety, pisz co lubisz, jakie książki czytasz jeśli czytasz, jakiej muzy słuchasz, jakie jest twoje zdanie na temat związków zawodowych, peruwiańskich mleczarzy czy też czy kręcą cię kajdanki z futerkiem w panterkę czy nie. Jeżeli ty na wstępie potraktujesz siebie normalnie, podświadomie wymusisz na innych takie samo traktowanie i skończą się odpowiedzi typu „nie martw się, na pewno ci się uda bla bla bla” a będzie więcej „cześć tu wydepilowana Kasia odpisz bla bla bla”. Odrobine Qwa profesjonalizmu ludzie. Człowiek to nie nogi, ręce wzrok czy słuch.
Komuna jest autorką wielu wynalazków: kartek, przydziałów, tajnych współpracowników. Tylko patentów na nie brak. W PRL-u kawaler powyżej trzydziestki płacił bykowe. Paweł Maruszczak nie płaci. Gdyby musiał, robiłby to od dwóch lat. I byłby zły. Wystarczy, że raz przez niespełnioną miłość chciał odepchnąć świat i dał się porwać przyciąganiu pociągu.
Taktyka w miłości jest tak samo ważna jak na wojnie. Stawiasz wszystko na jedną kartę i albo wygrywasz, albo przegrywasz. Ryzykujesz. Paweł Maruszczak, podopieczny Warsztatu Terapii Zajęciowej w Złotowie z dwunastoletnim stażem, skacze na głęboką wodę.
- Jesteś bardzo piękna – Paweł podchodzi do zdrowej dziewczyny.
- Aż trudno przejść obok ciebie obojętnie – hojnie obdarza ją komplementami.
- Dziękuję – odrzuca piękna nieznajoma i pokazuje mężczyźnie plecy.
Zdrowy chorego nie zrozumie. Ale Paweł się nie podda. Próbował swoich sztuczek z dziewczynami z warsztatu. Nie udało się i dobrze. – One dziwnie myślą. Każdy chce mieć zdrowego partnera – 32–latek nie zgadza się ze swoją mamą, że święty spokój będzie miał bez kobiety. Lepsze zawracanie głowy z kimś. – Tata chciałby mieć ode mnie wnuka – zdradza złotowianin.
W sieci nie wiesz kto jest po drugiej stronie. Z kim ta walka. Mirek jak Syzyf: przegrywa, ale próbuje. W końcu rezygnuje. Mówi, że to nic dobrego ten Internet. Życie też nie. - Po drugim, trzy i pół-letnim związku chodziłem struty przez rok.
Ciężko jest znaleźć kogoś, komu zalety przysłaniają wady. Choćby te chore nogi. Są Mirka, nikogo innego. A to inni przejmują się nimi bardziej. - Osobie niepełnosprawnej jest trudniej kogoś znaleźć. Ja szukałem akceptacji. Nie chciałem być sam w życiu. Samotność jest paskudna. [[nowa_strona]] O policzku
- Czułem się jak szmata do podłogi wyżęta na bruk - Mirek obraca zadrę siedzącą w duszy. Jest po „normalnej” podstawówce. Chce być przydatny. Pasek do szlifowania obcasów odbiera mu szansę - zrywa się i rani ucznia. Zdrowego. Praktyka Mirka u szewca kończy się zanim na dobre się zaczyna. To nie jego ręka krwawi. Tego co zalewa człowieka usuniętego poza nawias nie widać. Złość. Żal. Depresja. Nikt mnie nie potrzebuje. Wartość mierzą sprawnością kończyn. Nie ma praktyki – nie ma zawodówki. I pracy nie ma.
ODZ. Ośrodek Dokształcania Zawodowego. Beata chce być krawcową. Nie daje rady. Po latach na miesiąc dostaje zgodę by pracować. W żarówkach robi to co inni. Delektuje się sensem. Wstać rano – pójść do pracy – wrócić do domu. Ot, wiara w siebie. - Po miesiącu lekarz powiedział mi, że się nie nadaję do żadnej pracy, bo jestem po szkole specjalnej – policzki Beaty pamiętają tamto odtrącenie. Kilka lat później pyzy dziewczyny całować będzie ukochany. Ochroni przed ludźmi." Ukryj się w ludzkim sercu - to ostatnie miejsce, o którym pomyślą" głosi sentencja.
Oficjalny pocałunek
Z forum: adamkot
po co niepełnosprawnym kobiety i odwrotnie
niesprawny_jacek
HATE MA RACJE a niepełnosprawnemu kobieta jest do tego samego co zdrowemu hehe
gogol
nie warto się poświęcać ja tak zrobiłam i jestem nieszczęśliwa. Po co takim miłość
Przyjeżdża taki jeden z Poznania. Oprowadza Beatę po Złotowie. Żaden chłopak, kolega raczej. Kobieta ucina wpół słowa. Była już na dwóch ślubach i fajnie było. Też by chciała. Długi welon, dużo gości i sala wypchana balonami. A potem chłopiec i dziewczynka. - Ja w ogóle myślałam, że będę starą panną – Beta kręci się na pufie. Szuka akceptacji w oczach Mirka. - Bo się bałaś, że jesteś osobą puszystą i nikt cię nie zaakceptuje taką jaką jesteś. A przecież to się nie liczy – tym bardziej grupa inwalidzka.
Rozglądam się po dwupokojowym mieszkaniu. Kanapa, stolik, chyba 32” telewizor. Kolor nadziei spływa po ścianach. 5 października Mirek i Beta mieli pierwszą rocznicę. Tamtej niedzieli Mirek pomalował purpurą policzki Beaty. – Nie w usta, nie, nie – 34–latek mówi o pierwszym pocałunku. Może byłoby coś więcej, ale na pierwsze spotkanie po dziewięciu latach bez kontaktu Beata zabrała koleżankę i kolegę. Od czasu gdy chodziła z Mirkiem na zajęcia w Warsztacie Terapii Zajęciowej niewiele się zmieniło – gdy są razem coś pika.
- Jak wracałem do domu, to w brzuchu jakieś motyle czy coś były. Mówię: o, jest dobrze – Mirek Niedźwiecki na chwilę porzuca jąkanie.
Jąkanie to ciekawa przypadłość. Mirek połyka słowa gdy się denerwuje. Da temu dowód w kościele. Znam człowieka, który jąka się ciągle, ale robi sobie przerwy na przekleństwa. Wiązanki k... i h... puszcza bezbłędnie. Nie leczył się. W latach 80–tych, gdy był ku temu najlepszy czas, słowa logopeda nie było w słowniku jego otoczenia. [[reklama]] Obowiązki rodzica
- Chodź, chodź młody. Ucz się. Ja wiecznie żył nie będę - Tadeusz Niedźwiecki goni syna do wrzucania drewna. Że jest sprawny inaczej? A rodzinę chce mieć? – To jest mój dziedzic – mówi dumny ojciec.
- Wysoki brunet, szczupły, żeby nie był za bardzo upierdliwy, posłuszny żonie – pani Beata śmieje się jakby rozsypywała po dywanie koraliki. Opisuje ideał, a Mirek gładzi lekki brzuszek. Obiecuje schudnąć. Kolczyk z ucha już wyjął, bo Beatka nie lubi zniewieściałych mężczyzn. Chociaż za tatuażami też nie przepada. Faceci bogato ilustrowani kojarzą jej się z kryminałem. A ona coraz śmielej marzy o domu z pociechami.
590 złotych renty. Razy dwa. Do tego świadczenie opiekuńcze – 150 zł. Też podwójnie.
Ratę za wesele państwo Niedźwieccy będą spłacać długo - pieniądze, których żaden złotowski bank nie chciał im pożyczyć. Nie łapali się w normach. - Ludzie, ale ja mam rentę na stałe. Będę sobie powoli spłacał – nad narzeczonymi litują się w końcu. Pan Mirek spłacił u nich komputer. Płacił na czas. Zaryzykują.
A komputer? W jednym z dwóch pokoi mężczyzny jest kilka skrzyń do obliczeń zerojedynkowych. Naprawia je, samouk. – On ma tylko chore nogi. Tak to jest bystry facet – ojciec nie ma wątpliwości, że syn w życiu sobie poradzi.
W powiecie są ponad cztery tysiące bezrobotnych. [[nowa_strona]] Gdzie nogi poniosą
Śmieją się. Obgadują. Na koleżanki można liczyć. Po co ci ten kuternoga? Brak odpowiedzi unieszkodliwia pytanie. Ale złość kiełkuje. Beatę to boli. - Było czuć, że każdy nam zazdrości. My siebie znaleźliśmy, a taka osoba by chciała, a nie może znaleźć tej drugiej połówki – szczypanie osób z tego samego środowiska dokucza bardziej. Najlepiej ranią bliscy.
Z forum: ___***____
Ja jako osoba na wózku inwalidzkim nie dopuściłbym do tego żeby taką dziewczynę unieszczęśliwiać. Nie jestem egoistą, wolę być sam. A te ściemy o tym, że facet sparaliżowany od pasa w dół jest dobry w łóżku to ściema. Dziewczyny facetów sparaliżowanych mają zawsze jakiegoś zdrowego byczka na boku, a z kaleką zostają z litości. Moje zdanie jest takie, że nie ma nic gorszego jak litość.
Czy to dobry wybór? - Cieszymy się z mężem, że Beatka ma partnera, ale jak ona będzie miała w życiu? Mirek ma fajny charakter. W głowie poukładane. Teraz chodzi, ale czy za ileś lat te nogi mu nie przeszkodzą? Niech spróbują.
Dwa tańce i przerwa. Balony zabierają dużo powietrza. Spełnienie marzeń kosztuje.
Trzy tańce i dłuższy odpoczynek. Sześćdziesiąt par rodzinnych oczu podziwia Mirka. Niby z grupą, a jak wywija. Z żoną, z mamą, z teściową. - Jak ściągnąłem te buty po całonocnej eskapadzie to miałem z pięć, sześć odcisków. Chyba przez tydzień. To było dobre wesele – śmieje się w głos.
A jeszcze przed chwilą się zacinał. Przysięga małżeńska jest nasza, mówił. Ale znajomy ksiądz nie wyłączył mikrofonu i ponad setka uszu zrobiła swoje. – Zaciąłem się kilka razy – mężczyzna kręci kciukami jak 8 października 2011 roku w kościele. [[reklama]] Dziecko zrobić łatwo
Kochać i być kochanym to tak, jakby z obu stron grzało nas słońce - napisał Davis Viscott.
I sparzyć się łatwo. Pierwsza kłótnia: Beata chce kuchenkę w mieszkaniu, Mirek nie jest pewny. Kobieta strzela piorunami celniej niż Zeus.
Zgodę mężczyzna opłaca przeprosinami. Podobno w kłótni najlepsze jest godzenie się. Beatę oblewa rumieniec, gdy zdradza triki męża. Słowa: słoneczko, serduszko rozgrzewają duszę.
- 22, a on wyłącza telewizor. Myślę, co on spać idzie? Na pewno nie. Przytula się, rączkę pod koszulkę i zaczyna przepraszać. To działa – kobieta wstydzi się swych słów.
Stefan Żeromski napisał, że „kochając marzy się o przyszłości”. O dziecku? Zrobić to nie
sztuka. Trzeba mieć za co je wychować. - Czy z tych rent damy radę? Nas to troszkę blokuje. Niektórzy pytają nas o dzidziusia, a ja myślę, że im się tak łatwo mówi – Mirek potwierdza słowa teściowej i ojca.
Beata: - Oj, żebym ja miała tysiąc i Mirek tysiąc.
Z forum: wiktoria444
Jestem zszokowana niektórymi wypowiedziami. Ludzie, miłość to najpiękniejszy dar dla każdego, dla zdrowego i chorego. Niepełnosprawni też są spragnieni miłości, mają takie same serca jak zdrowi. Czy ten zdrowy dziś wie, jaki będzie jutro?
Robercie tak trzymaj. Życzę ci powodzenia.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze