Reklama

Sklepy padają - nie wytrzymują konkurencji marketu

18/01/2015 00:00
Sprawdził się najgorszy scenariusz. Otwarcie Biedronki spowodowało zamykanie sklepów. Na razie zlikwidowano dwa

Na początku listopada sklep zamknął właściciel Lewiatana, kilka dni temu z tego samego powodu zlikwidowano sklep Mimi (poprzednia nazwa Polska Chata). - Tego należało się spodziewać, kto myślał inaczej ten nie jest realistą – skomentował sytuację właściciel jednego z ""ocalałych"" sklepów w Okonku. – Było do przewidzenia, że kilka podobnych, czyli samoobsługowych sklepów padnie. Po prostu nie wytrzymały konkurencji. U mnie też zmniejszyły się obroty, ale jakoś sobie radzę. Mam stałych klientów, powoli wracają ci, którzy po otwarciu Biedronki kilka miesięcy do mnie nie zaglądali – dodaje. Lewiatan został zamknięty z dnia na dzień, właściciel, mieszkaniec Złotowa, ma hurtownię spożywczą, z zagospodarowaniem towaru nie było więc problemu. Z kolei sklep Mimi ""dogorywał"" powoli, kilka dni trwała wyprzedaż. Ceny towarów znacznie obniżono, chętnych nie brakowało, tym bardziej, że w związku ze zbliżającymi się świętami potrzebne było prawie wszystko. Po trzech dniach sklep przedstawiał smutny widok, jak za czasów ""komuny"" - na półkach stał niemal tylko ocet. – Widzi pan, do czego doprowadziła Biedronka? Bezrobotne będziemy – skarżyły się sprzedawczynie. Przyznają jednocześnie, że spodziewały się, iż kiedyś to nastąpi.


To już kolejny sklep, który nie wytrzymał konkurencji z Biedronką

W sklepach na wsiach również marazm. Kiedyś przed Bożym Narodzeniem czy Wielkanocą można było mówić o ""żniwach"". Dzisiaj przed świętami jest najgorzej. Właścicielka jednego ze sklepów na wsi twierdzi, że w czasach, kiedy niemal każdy ma samochód, całymi rodzinami wyjeżdżają na zakupy do Jastrowia czy Okonka. Po świętach przez kilka dni do sklepu nikt nie zagląda, jedynie po pieczywo. – Ale ja się ludziom w sumie nie dziwię. W Biedronce kupią niemal wszystko, nawet opony czy meble. Takie czasy, trzeba się z tym pogodzić. Na szczęście do emerytury niedużo mi zostało, może dociągnę – mówi. Przyznaje, że czasami też robi zakupy Biedronce czy Tesco w Jastrowiu.

Jak widać w Okonku pierwsze ""padły"" większe, samoobsługowe sklepy, których właściciele dzierżawili pomieszczenia, płacąc niejednokrotnie bardzo wysokie czynsze. W Okonku jest jeszcze kilka mniejszych sklepów, również wydzierżawianych. Czy podzielą los poprzedników?

Ryszard Mikietyński

[[reklama]]
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości