Sprawdził się najgorszy scenariusz. Otwarcie Biedronki spowodowało zamykanie sklepów. Na razie zlikwidowano dwa
Na początku listopada sklep zamknął właściciel Lewiatana, kilka dni temu z tego samego powodu zlikwidowano sklep Mimi (poprzednia nazwa Polska Chata). - Tego należało się spodziewać, kto myślał inaczej ten nie jest realistą – skomentował sytuację właściciel jednego z ""ocalałych"" sklepów w Okonku. – Było do przewidzenia, że kilka podobnych, czyli samoobsługowych sklepów padnie. Po prostu nie wytrzymały konkurencji. U mnie też zmniejszyły się obroty, ale jakoś sobie radzę. Mam stałych klientów, powoli wracają ci, którzy po otwarciu Biedronki kilka miesięcy do mnie nie zaglądali – dodaje. Lewiatan został zamknięty z dnia na dzień, właściciel, mieszkaniec Złotowa, ma hurtownię spożywczą, z zagospodarowaniem towaru nie było więc problemu. Z kolei sklep Mimi ""dogorywał"" powoli, kilka dni trwała wyprzedaż. Ceny towarów znacznie obniżono, chętnych nie brakowało, tym bardziej, że w związku ze zbliżającymi się świętami potrzebne było prawie wszystko. Po trzech dniach sklep przedstawiał smutny widok, jak za czasów ""komuny"" - na półkach stał niemal tylko ocet. – Widzi pan, do czego doprowadziła Biedronka? Bezrobotne będziemy – skarżyły się sprzedawczynie. Przyznają jednocześnie, że spodziewały się, iż kiedyś to nastąpi.
To już kolejny sklep, który nie wytrzymał konkurencji z Biedronką
W sklepach na wsiach również marazm. Kiedyś przed Bożym Narodzeniem czy Wielkanocą można było mówić o ""żniwach"". Dzisiaj przed świętami jest najgorzej. Właścicielka jednego ze sklepów na wsi twierdzi, że w czasach, kiedy niemal każdy ma samochód, całymi rodzinami wyjeżdżają na zakupy do Jastrowia czy Okonka. Po świętach przez kilka dni do sklepu nikt nie zagląda, jedynie po pieczywo. – Ale ja się ludziom w sumie nie dziwię. W Biedronce kupią niemal wszystko, nawet opony czy meble. Takie czasy, trzeba się z tym pogodzić. Na szczęście do emerytury niedużo mi zostało, może dociągnę – mówi. Przyznaje, że czasami też robi zakupy Biedronce czy Tesco w Jastrowiu.
Jak widać w Okonku pierwsze ""padły"" większe, samoobsługowe sklepy, których właściciele dzierżawili pomieszczenia, płacąc niejednokrotnie bardzo wysokie czynsze. W Okonku jest jeszcze kilka mniejszych sklepów, również wydzierżawianych. Czy podzielą los poprzedników?
Ryszard Mikietyński
[[reklama]]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze