Reklama

Skok na życie

17/12/2012 00:00
Mariuszowi Gemzie odjęło wszystko. Ręce. Nogi. I powietrza w płucach ma niewiele. A przed chwilą był silny. Wystarczyło, że odbił się od dna

Stracone ciało
Pęd = masa x prędkość. Jaki pęd osiąga prawie stukilogramowy dwudziestolatek, skaczący do wody z pomostu? Wystarczający, by zmiażdżyć kręgi szyjne. Pod warunkiem, że dno jest dostatecznie blisko. W brodziku Jeziora Miejskiego przy ulicy Wioślarskiej jest.

25 lipca. Po dwudziestej pierwszej zmierzch zlewa się z taflą jeziora. Mariusz Gemza raz po raz łączy je swoim ciałem. Podobnie robią jego koledzy. Jeszcze niedawno grali w piłkę, teraz skaczą do wody. Wychodzą na pomost i znowu nurkują. Nie widzą, że Mariusz już nie skacze. W ciemni jest około dwóch minut. Nie czuje bólu. Nic nie czuje poza dwutlenkiem węgla rozpychającym płuca. Wytrzymuje, bo w wodzie zawsze czuł się jak ryba. Uważał, że dobrze pływa, choć jest samoukiem.

Ale w głowie ma mętlik. – Bałem się. Próbowałem się ruszać. Pomyślałem, że coś jest nie tak, bo ruszać się nie mogłem – mówi dzisiaj.
Tamtej środy ma tylko słowa. Ręce i nogi są nieposłuszne. Nie pomagają koleżance ciągnącej bezwładne ciało do brzegu. Nie czują uderzeń kolegi. Leżą niewzruszone nawet na zaczepki komarów. – Wezwijcie karetkę – prosi Mariusz.
[[reklama]]
Mama ze szpitala
Karetka wiezie dwudziestolatka do szpitala. Jego mama już tam jest.
Mariola Gemza pracuje w oddziale psychiatrycznym złotowskiego szpitala. Dyżur zaczyna o dziewiętnastej, kończy o siódmej rano. W domu zostawia dwóch chłopców: dwudziesto- i czternastolatka.
O starszego wciąż się martwi, bo choruje on na cukrzycę. Insulinozależną. Kilka razy dziennie cienką igłą musiał wstrzykiwać sobie insulinę. Dziś robi to za niego pompa. Urządzenie warte kilka tysięcy złotych rodzice kupują za własne pieniądze. Wszystko, by synowi żyło się lepiej. Bo bez hormonu Mariusz nie da rady przerobić dostarczanych organizmowi węglowodanów.

Mariola Gemza zna pracowników innych oddziałów i pewnie dlatego 25 lipca odbiera kilka telefonów. - Cały dyżur nocny z pogotowia dzwonił – opowiada kobieta. Myśli, że to przez cukrzycę syn trafił do szpitala. - Powiedzieli, że mam przyjść, nawet nie powiedzieli, o co chodzi – matka Mariusza połyka łzy.

Jak ma przełknąć to, że jej syn ma zmiażdżony kręg szyjny C5? Że może nie będzie chodził? Że może nie odzyskać władzy w rękach i nogach? Nie ma odpowiedzi. - Niedowierzanie. Szok. W takim szoku człowiek traci cały rozum – mówi pielęgniarka.
Nie ma w niej złości. Raczej niedowierzanie. Jak jej syn, taki rozsądny i grzeczny, mógł zrobić coś takiego?

Ciało wzmocnione
Implant kręgu C5, płyta stabilizująca, obojczyki podniesione na klamry – oto co Mariuszowi robią lekarze. Poza tym odbarczają mu rdzeń kręgowy. - Rdzeń jest uszkodzony, ale przerwany nie był, więc jest nadzieja na osiągnięcie jak największej sprawności – mama trwa przy łóżku syna, do którego dwa dni po operacji dociera, co się stało. - Wylądowałem na wózku – mówi cicho ze wzrokiem wbitym w podłogę. - Ale może będę jeszcze chodził – dodaje tym samym tonem.

- Nadzieja nie przywiązuje się do teraźniejszości, wybiega naprzód, by dotrzeć do celu – pisze Pino Pellegrino. Mariusz nic o nim nie wie, ale wyznaje tę samą zasadę. To nic, że gdy w szpitalu w Białogardzie pierwszy raz sadzają go na wózek kręci mu się w głowie. Miał już dość patrzenia w betonowe niebo nad łóżkiem. - Jak był po zabiegu to mówił, że jak już usiądzie, to będzie nawet spał na siedząco – M. Gemza zerka na syna. A on ją pociesza. – Jest dużo sportów, które można uprawiać na wózku: koszykówka, szermierka. Byle ręce były sprawne – bezwładną dłonią chłopak próbuje podeprzeć głowę.

W szpitalu ręce same się ruszały. Bez udziału ich właściciela. To znaczy Mariusz o nich myślał, być może wydawał im rozkazy, ale do ich poruszenia potrzebny był ktoś obcy. W języku rehabilitantów taką pomoc nazywa się ruchami biernymi. – Nic nie czułem gdy ktoś mną ruszał – wyznaje sparaliżowany chłopak. Kończyny budzić próbują także podwieszki, wyciągi, maszyny.

Dziś złotowianin sam drze kartkę papieru, zjada kanapkę, chwyta butelkę z napojem. Dom państwa Gemzów usiany jest butelkami. Byle były w zasięgu wózka. Pożyczonego od fundacji.

Byle stanąć na nogi

Pani Mariola czeka na fachowca, który zmierzy Mariusza i dopasuje do niego wózek. Regulowane łóżko stojące w domu jest uniwersalne. Z niego na wózek codziennie rano dwudziestolatka trzeba przenieść. - Mąż mi w tym pomaga przed pracą albo robi to ktoś ze znajomych. Sama go nie dźwignę. Musi mi pomóc mężczyzna – M. Gemza walczy z przeciwnościami losu. Ale to kosztuje. Również finansowo. – Narodowy Fundusz Zdrowia dofinansowuje sześć tygodni rehabilitacji w roku, a Mariusz powinien być rehabilitowany codziennie. - Pytałam o rehabilitację domową, ale w tym roku nie ma szans, a w przyszłym też nie wiadomo – skarży się matka trzech synów.

Ale Mariusz jest dobrej myśli. Przyznaje się do płaczu i chwilowego załamania, ale dziś jest silny. Wierzy w siebie i żartuje z choroby: - Czasem z kolegami śmiejemy się z tego, co się stało. A ja to bym sobie poskakał jeszcze. Teraz płyty mam w karku, to chyba nic się nie stanie.
Taki mechanizm obronny. Ale marzy już na poważnie.
- Na razie chcę wzmocnić ręce, żeby chociaż się na łóżko przesiąść. Żeby spodnie, skarpetki samemu ubrać. To już będzie dobrze wtedy – zdradza złotowianin.
- Chcielibyśmy, żeby Mariusz chodził. Ale są dwie drogi: albo będzie chodził, albo nie – dodaje matka chłopaka.
Mariuszowi i jego rodzinie stara się pomóc Fundacja Złotowianka. W najbliższą niedzielę, 16 grudnia, podczas Gwiazdkowego Rynku będzie ona zbierać pieniądze dla Mariusza Gemzy i innych podopiecznych. Pomóc spełnić marzenie dwudziestolatka może każdy.

Łukasz Opłatek
Jeśli chcą Państwo wesprzeć fundację w zbieraniu pieniędzy na leczenie Mariusza, prosimy o wpłaty na konto fundacji: Spółdzielczy Bank Ludowy Zakrzewo: 25 8944 0003 0002 7430 2000 0010 lub Bank Gospodarki Żywności:  58 2030 0045 1110 0000 0222 6860 z dopiskiem: Mariusz Gemza
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości