Droga powiatowa numer 1052 łączy dwie gminy. Podziały jej dotyczące zaczynają się w momencie rozmów na temat nawierzchni. Chęci są, a co z pieniędzmi?
Około pięciokilometrowy odcinek leży na granicy powiatów złotowskiego i pilskiego. Okoliczni mieszkańcy dobrze go znają. Od czasu gdy na wiosnę tego roku gruntowa nawierzchnia została wyrównana i odwodniona, korzystają z niego szczególnie chętnie. Nic dziwnego, bo podróżując z Łobżenicy do Złotowa i w odwrotnym kierunku mogą dzięki temu zaoszczędzić nawet dziesięć kilometrów dziennie. W czym tkwi więc problem?
Czekając na "dywanik"
Krótko mówiąc: w nawierzchni. Szutrowa droga po większych opadach deszczu staje się błotnista, a zimą często nieprzejezdna. Kierowcom marzy się równy, gładki asfalt. Na ile to marzenie jest realne? Trzeba uporządkować kwestie własności gruntów i przymierzyć się do tego tematu. Jakaś szansa jest, możliwe, że tę inwestycję udałoby się zrealizować z wykorzystaniem środków Funduszu Ochrony Gruntów Rolnych – mówi starosta Ryszard Goławski. Eugeniusz Cerlak, były burmistrz Łobżenicy, przychylnie patrzył na tę propozycję współpracy. - Kilkakrotnie rozmawiałem na ten temat ze starostą Goławskim. Uważam, że pomysł utwardzenia tej drogi, jak zresztą wielu innych, leżących głównie na terenie naszej gminy, powinniśmy potraktować poważnie i możliwie jak najszybciej wcielić w życie. Jest to duży skrót pomiędzy Łobżenicą a Złotowem, na który czekają pracujący i uczniowie. Sądzę, że ze strony naszego samorządu moglibyśmy sięgnąć do środków budżetowych i przeznaczyć na ten cel nawet ponad 100 tys. złotych – deklarował Eugeniusz Cerlak. Podobne zdanie ma nowy burmistrz. - Jeżeli pojawi się jakaś ciekawa propozycja dotycząca tego zadania, nie przejdziemy obok niej obojętnie. Jest to poważny skrót z Łobżenicy do Złotowa i w drugą stronę, nawet jeśli chodzi o dojazd do Bydgoszczy. Jednak chciałbym zaznaczyć, że w pierwszej kolejności musimy myśleć o naszych drogach, tych leżących w powiecie pilskim, które w sporej mierze znajdują się w opłakanym stanie i mieszkańcy też od lat czekają na remonty – komentuje Piotr Łosoś. - Jeżeli rozmowa ma być o tym, co zrobić dla mieszkańców Łobżenicy, to muszę powiedzieć, że jeszcze wiele mamy do zrobienia dla mieszkańców gminy Złotów – wójt Piotr Lach nie podziela entuzjazmu przedmówców. Rozumie potrzebę utwardzenia tego odcinka, aczkolwiek sprawę stawia jasno: - Dla nas bardziej priorytetowe są betonowa droga przez Kaczochy i odcinek Stawnica-Stare Dzierzążno, poza tym mamy do wykonania szereg ważniejszych zadań – mówi. - Zakładamy, że całą sieć dróg, która jest mieszkańcom niezbędna, będziemy stopniowo modernizować, zmieniać nawierzchnie, ale odcinek, o którym mowa, musi poczekać na swoją kolej – Piotr Lach studzi nieco entuzjazm kolegów samorządowców. - Gdyby starostwo w ramach porozumienia zechciało zaangażować środki w tę drogę, a my bylibyśmy potrzebni jako partnerzy do pozyskania środków z FOGR, to wtedy owszem, możemy o tej drodze rozmawiać – wójt w ten sposób widzi perspektywę współpracy. Ryszard Goławski drogowe priorytety powiatu również umiejscawia gdzie indziej. - Na tę inwestycję potrzebne są duże środki, których nie mamy. Na skróty nas nie stać – przyznaje starosta, dodając, że przez wzgląd na to, że odcinek ten nie ma znaczenia strategicznego, nie uda się wesprzeć jego przebudowy środkami unijnymi. Jedyną szansą jest FOGR.
Hola, hola
Sołtysowi Kleszczyny Stanisławowi Biernikowiczowi temat jest dobrze znany. Jak wspomina, pół wieku temu ten odcinek był intensywnie użytkowany. Tę informację potwierdza Zenon Polachowski, sołtys Walentynowa. - Jeździły tamtędy transporty konne, bo po prostu było bliżej – przypomina. Więcej: - W czasach głębokiej komuny był nawet plan połączenia Łobżenicy ze Złotowem asfaltową drogą przez Kleszczynę właśnie, a nie przez Rudną, jak to jest dziś. Nie udało się jednak sfinalizować tego zadania – opowiada Stanisław Biernikowicz. Plany te, jak relacjonuje Zenon Polachowski, powtórzyły się pod koniec lat `90, w czasie gdy powstawały powiaty. - Gdybyśmy jako gmina wybrali powiat złotowski, ta droga miała być wybudowana – mówi. Obaj panowie widzą potrzebę utwardzenia opisywanego odcinka. Franciszek Kapeja, sołtys Wiktorówka, pomysł ten popiera, ale nie w całej rozciągłości. Targają nim obawy. - Już teraz jest duży ruch. Gdyby utwardzić ten skrót, mogłoby się okazać, że wzmógłby się on jeszcze bardziej, zwłaszcza jeśli chodzi o samochody ciężarowe. Kolejna sprawa to kiepski stan innych naszych dróg, kto wie, czy nie bardziej istotnych dla mieszkańców. Dlatego trzeba rozważyć wszystkie „za” i „przeciw”.
Patrycja Kajewska
Szymon Chwaliszewski
[[reklama]]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze