Warunki, w których obecnie mieszkają z 7-letnim synem państwo Walczak z pewnością nie należą do luksusowych, trudno je nawet nazwać godnymi. Pomieszczenie, w którym żyją, przypomina bardziej szopę niż budynek mieszkalny. - Jakoś dajemy sobie radę, musimy. Najważniejsze, że mamy się gdzie schronić, bo myśleliśmy już, że zostaniemy z dzieckiem pod gołym niebem - mówi Danuta Walczak. - Męża brat wynajmuje tutaj pokój, właściciel zgodził się nas przyjąć na takich warunkach właśnie. Nasz czynsz to 200 złotych – dodaje. Państwo Walczak dotychczas mieszkali na stancji w Okonku. Ich sytuacja finansowa stała się jednak na tyle trudna, że musieli zrezygnować z dalszego wynajmu. Los, a przede wszystkim tani czynsz ponad miesiąc temu rzucił ich do Lędyczka. W tym samym czasie, po blisko 6 latach oczekiwań na przydział mieszkania, dyrektor Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej zaproponował im lokal w Chwalimiu. Do dyspozycji rodziny jest 30 m², jednak aby móc tam zamieszkać trzeba zrobić gruntowny remont (nie ma tutaj kanalizacji i bieżącej wody). ZGKiM nie stać na to, aby przeprowadzić niezbędne prace, niemniej jednak Zakład posiada część potrzebnych materiałów budowlanych. - Umówiliśmy się, że weźmiemy to mieszkanie i wykonamy samodzielnie remont. W efekcie przez jakiś czas nie będziemy musieli płacić czynszu – tłumaczy Robert Walczak. Obie strony, zarówno państwo Walczak jak i dyrektor ZGKiM potwierdzają, że tak właśnie było. Na tym jednak zgodność się kończy.
To pomieszczenie wyznaczone zostało na łazienkę
Są te materiały, czy nie?
W związku z tym, że jesień zbliża się wielkimi krokami, pan Robert zamierzał wejść na budowę jak najwcześniej. Zanim jeszcze materiały z ZGKiM zostały dostarczone, postanowił już co nieco zrobić w lokalu. W trakcie pierwszych remontów okazało się, że są problemy z elektrycznością oraz z pomieszczeniem, które przeznaczono na łazienkę. - Tam jest ogromna dziura w suficie, a na podłodze taka skorupa, chyba po zaschniętych ściekach. Stwierdziliśmy, że lepiej będzie wydzielić łazienkę w tych dwóch pomieszczeniach. Poza tym otrzymaliśmy zgodę na zagospodarowanie poddasza. Tak więc w dalekiej przyszłości, jak będą pieniądze, możemy mieć dodatkowy pokój – mówi Danuta Walczak. Aby zrobić więcej miejsca w „dużym pokoju”, w którym miałaby stanąć łazienka, pan Robert rozebrał piec kaflowy. W zamian zamontowana miała być tzw. pieco-kuchnia i centralne ogrzewanie. Jak twierdzą państwo Walczak, to urządzenie ogrzewające obiecał im dyrektor. Tymczasem Henryk Matuszczak kategorycznie temu zaprzecza. - To jest największy błąd, jaki popełnił pan Walczak. Uzgodniliśmy z państwem, że najpierw trzeba dostosować ten lokal w miarę możliwości do zamieszkania, a teraz nie ma czym go ogrzać. Koszt zakupu materiałów do instalacji centralnego ogrzewania to blisko 5 tys. zł. Należy tutaj również wspomnieć o wymogach formalnych, których trzeba dotrzymać przy wykonywaniu instalacji CO (projekt oraz stosowne pozwolenia). My na to pieniędzy nie posiadamy. Pan Walczak oczywiście może to zrobić, ale na własny koszt – mówi Henryk Matuszczak, dyrektor ZGKiM. Pan Robert swoje działania tłumaczy przede wszystkim obietnicą zakupu pieco-kuchni, a także względami praktycznymi. - Po co to wszystko potem rozwalać od nowa, narażać się na koszty? Centralne trzeba założyć od razu, tak aby uniknąć kolejnych zbędnych remontów – tłumaczy.
W tym miejscu stał piec kaflowy. Tutaj pan Robert chciałby zrobić małą łazienkę
Nie tędy droga
Piec to jednak nie jedyna kość niezgody. Od miesiąca pan Robert nie może doprosić się o dostarczenie materiałów. Sam nie może ich odebrać, bowiem jedynym środkiem transportu, jakim dysponuje, jest rower. Dyrektor ZGKiM zaoferował, że materiały dostarczą pracownicy Zakładu. - Jak już otrzymałem informację, że ten materiał jest gotowy do odbioru, to się okazało, że nie ma kto jechać. Była to środa, umówiliśmy się zatem na kolejny dzień, tym razem na piątek. Dyrektor kazał mi być najpóźniej o 7.10, tymczasem ja byłem już przed 7.00, ale okazało się, że znowu nie ma kto jechać – mówi Robert Walczak. Państwo Walczak nie wiedzą, co może być powodem takiego zachowania. To ciągłe zbywanie stało się dla nich podejrzane, zaczęły pojawiać się pytania, czy w ogóle takie materiały istnieją… Dyrektor ZGKiM zapewnia, że wszystko czeka na państwa Walczak. - Dla nas to nie jest duży problem. Mamy jednak wiele innych zadań do realizacji, w tym inwestycje i tym samym zaplanowane wyjazdy. Pan Walczak poza tym przyjechał po 7.00, gdy wszystko było już rozdysponowane. Gdy tylko będzie taka możliwość, po wcześniejszym uzgodnieniu z panem Walczakiem, zawieziemy materiały – zapewnia dyrektor.
- Ponadto to nie transport był powodem opóźnienia w dostarczeniu materiałów, tylko wygórowane i niemożliwe do zaspokojenia oczekiwania państwa Walczak co do rodzaju tych materiałów – dodaje.
Na tym łóżku śpi syn państwa Walczak. W deszczowe noce na głowę kapie mu deszcz
Dwie listy
I właśnie wspominany rodzaj materiałów to kolejny problem. Ich łączny koszt to ponad 10 tys. zł. Na liście znajdują się m.in. akcesoria łazienkowe, drzwi wewnętrzne oraz podstawowe materiały budowlane. - Niezbędne rzeczy, które na początek wystarczą. Pan Walczak jednak
przygotował nam swoją listę niezbędnych materiałów – mówi dyrektor. Rzeczy, które na niej były, to m.in. piec i urządzenia do instalacji ogrzewania centralnego, drewniane belki, nowe okna, płyty kartonowo-gipsowe, a także drzwi wejściowe. - Znaleźliśmy się teraz w niekomfortowej sytuacji. Chcieliśmy pomóc tym ludziom, daliśmy im część niezbędnych materiałów, a oni teraz mają oczekiwania, że im ZGKiM wykona remont za 30 tys. zł – mówi dyrektor. - Pan Walczak może sam go oczywiście zrobić, koszty przez niego poniesione zostaną odliczone od czynszu po oszacowaniu nakładów i zawarciu stosownego porozumienia przez obie strony.
Meble nie mieszczą się w obecnym mieszkaniu, niestety w takich warunkach coraz bardziej niszczeją
Dyrektor jest zaskoczony tym, co mówią Państwo Walczak i tym, że sprawa została poruszona w mediach. Z kolei pani Danuta i pan Robert nie potrafią zrozumieć, dlaczego tak długo trwa przywiezienie obiecanych materiałów. Państwo Walczak nadal deklarują, że chcą zamieszkać we wskazanym przez gminę mieszkaniu. Henryk Matuszczak zapewnia, że materiały, jak tylko będzie to możliwe, będą dostarczone do Chwalimia, ale państwo Walczak tym słowom nie dają wiary.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze