Reklama

Ślusarz z powołania, czyli Edek – człowiek wytrych

24/04/2016 18:30
Edward Błaszczak od 10 lat prowadzi w Złotowie zakład dorabiania kluczy. Mało kto jednak wie, na czym tak naprawdę polega jego praca.

Co może być gorsze od płaczącej kobiety? Trzy płaczące panie. A jeszcze gorzej? Trzy płaczące panie i dziecko uwięzione w aucie. Parking przed Biedronką, policja patrząca na ręce i zamęt nie ułatwiają pracy Edwardowi Błaszczakowi.

Lubię w pracy mieć czas

– mówi ślusarz, który od blisko dekady pomaga mieszkańcom Złotowa i okolic.

Niech pan wybija szybę!

– panikują kobiety, widzące rozwrzeszczane dziecko.

Minuta. Dajcie mi pomyśleć

– pan Edek wie, że jeśli dziecko się nie zapowietrza, to jego życiu nic nie grozi. Działa więc spokojnie. Po chwili otwiera zamek i maluch trafia w ręce mamy. Takich przykładów ślusarz, wykształcony w Zespole Szkół Zawodowych w Jastrowiu, ma dziesiątki.

Reklama

Pytam, gdzie jest zapasowy kluczyk. W samochodzie. A ma pan dwa czy trzy klucze? Trzy. Gdzie jest trzeci? No w samochodzie, żeby nie zginął. Albo: gdzie są kluczyki zapasowe? W domu. A klucze do domu? W samochodzie... No i kółko się zamyka

– mężczyzna zawsze powtarza klientom, że najtaniej jest dorobić klucz. Bo otwarcie auta, domu czy sejfu może być znacznie droższe.

Ze strychu babci

Edward Błaszczak wita mnie żartem. Jest po dziewiątej, więc jego zakład dorabiania kluczy powinien już działać, ale właściciel ma mały poślizg.

Reklama

Wie pan jak trudno wstać, jeszcze ludzie w środku nocy dzwonią

– nawiązuje do mojego telefonu sprzed minuty. Tak naprawdę z wysypianiem się u ślusarza jest ciężko. Środek nocy, do pana Edka dzwonią policjanci z Jastrowia. Mówią, że jakiś facet w aucie załadowanym mięsem ukręcił kluczyk w zamku. Kawałek klucza wyjął, ale już nigdzie nie pojedzie.

Panie, ratuj, bo ja muszę być na 7 rano w Szczecinie i jak nie dowiozę towaru na czas, to 8 tys. zł kary zapłacę

– opowiada rzemieślnik[[pay]].

Przyjechałem w nocy do Złotowa, dorobiłem kluczyk, wziąłem jeszcze na samochód maszynę, która może pracować na zasilaniu 12V z zapalniczki, gdyby było trzeba coś poprawić i pomogłem. Policja spisała zajście, a pan, jako że nie miał ani pieniędzy ani karty płatniczej, zobowiązał się zapłacić mi przelewem – mężczyzna potwierdza, że pieniądze na konto wpłynęły.

Reklama

Nie zawsze jednak trafiał w życiu na tak poczciwych ludzi. Na szczęście był zabezpieczony.

Ponad dziesięć lat na strychu stały maszyny zakupione za gotówkę pożyczoną od babci, pamiętam, że pożyczyła na nie duże pieniądze. To było zabezpieczenie mojej przyszłości gdyby mi się noga poślizgnęła

– w tej sytuacji przydały się idealnie.

Od dziesięciu lat pan Edek prowadzi zakład w Złotowie.

Policjant też człowiek

Nasza rozmowa przerywana jest wielokrotnie. A to pani wkręca ślusarza, że klucz, który dorobił, nie pasuje. Ale gdy rzemieślnik ofiaruje się zrobić kolejny bezpłatnie, pani przyznaje się, że wszystko ok, tylko chce mieć jeszcze jeden.

Reklama

A to pan, który przyjechał z Niemiec zgubił zapasowy klucz do zabytkowej kasetki. Ile potrwa dorobienie?

Jak się sprężę to może... piętnaście sekund

– żartuje pan Edek. Uwija się w dziesięć.

W końcu do zakładu przychodzi miłośnik starej motoryzacji. Pan remontuje volkswagena garbusa z 1967 roku, ale nie ma kluczyka. Na ladzie kładzie za to wymontowaną stacyjkę. Ślusarz prosi o zamek z drzwi od strony pasażera (jest mniej wytarty) i obiecuje, że coś wymyśli.

Zadowolony klient to najlepsza reklama. Jeśli będzie mu pasować i jakość roboty, i cena, to poleci mnie innym. To lepsze niż wszystkie banery i reklamy

Reklama

– twierdzi przedsiębiorca. A polecają go sobie nawet policjanci.

Przylatuje zdyszany policjant i mówi, że kluczyki są w aucie, a radiowóz chodzi. Pomagam mu, bo policjant też człowiek

– żartuje E. Błaszczak. A na poważnie przyznaje, że kiedyś dobierał się do policyjnego sejfu.

Przyjeżdżają mundurowi z Piły. Mówią, że nie mają kluczy do sejfu przymocowanego do podłogi auta. Byli w kilku punktach w Pile i nic

– ślusarz bawi się okularami z żółtymi szkłami, których używa jako osłony, gdy szlifuje.

Obiecałem im, że coś wymyślę. Nie od razu, ale za kilka dni. Okazało się, że do sejfu pasował zwykły kluczyk chiński od skutera. Trzeba było tylko coś wyfrezować, doszlifować na pionówce. Zapłacili 25 zł i chłopaki byli wniebowzięci

Reklama

– patrz: zasada zadowolonego klienta.

Raczej to nie mundurowi polecili pana Edka księdzu. Młody wikary w trakcie przeprowadzki zgubił klucze do małej kasetki. Była ona polskiego producenta, więc otwarcie nie było trudne, ale była przymocowana do dolnej części biurka.

Księdzu zrobił je wierny w ramach podziękowania – ładne, z litego drewna

– wspomina nasz rozmówca. Praca na leżąco, z rękami w górze nie wchodziła w grę. Panowie rozkręcili więc mebel, odwrócili, podparli krzesłami i książkami, by ślusarz miał kasetkę na wysokości wzroku.

Reklama

Jeden wytrych, drugi, napinacz i po dłuższym czasie ksiądz, widząc, że to idzie nie w tę stronę co powinno mówi: a może byśmy przewiercili ten zamek i założyli nowy? I w tym momencie zamek otworzyłem. Za dużo wiary u księdza nie było. Spowodowało to śmiech, a oprócz zapłaty dostałem książkę o naszym papieżu.

Śmierć bez klucza

Czasem jednak nie ma z czego się śmiać. Przynajmniej na początku. Święta Bożego Narodzenia. Matka z dwójką dzieci błąka się po mieście. Zgubionych kluczy szuka na policji (może ktoś znalazł i tam zaniósł) i w kościele, bo wcześniej była na mszy.

Reklama

Jest 22, a ona nie ma gdzie się podziać. Często jestem dla klientów ostatnią deską ratunku. Przyjechali po mnie samochodem, wziąłem narzędzia i latarkę, bo nie wiedziałem, jakie warunki tam będą. Ciemno, podchodzę do mieszkania, a klucze leżą przed drzwiami...

– pan Edek tłumaczy, że w nerwach ludzie tracą głowy.

Dlatego zwykle radzi im dorobienie kluczy. Tak, on na tym zarobi, ale nie tyle co w przypadku, gdy jest ostatnim ratunkiem. Oto przykład. Młody mężczyzna kupuje pierwsze auto. Wymienia zamki, ale nie decyduje się na zapasowy kluczyk.

Reklama

Nie jestem w stanie zmusić klienta, ale za jakiś czas dzwoni ten chłopak o drugiej w nocy, czy mógłbym przyjechać, bo silnik chodzi, a kluczyki są w środku. Mówię: dobrze, ale to będzie cena odpowiednia do tej godziny...

Edward Błaszczak rzadko patrzy na zegarek, a już na pewno nie w sytuacji zagrożenia życia. A i takie się zdarzają. Najczęściej dotyczą osób starszych, które mieszkają samotnie. Ślusarza o otwarcie podejrzanie długo zamkniętych drzwi prosi rodzina lub sąsiedzi.

W tamtym roku dwa takie przypadki skończyły się zgonem, w jednym lokator jeszcze żył

Reklama

– nasz rozmówca podkreśla, że można w takim przypadku wezwać straż pożarną, ale ta często „jedzie na bogato”.

Wyważenie drzwi rodzi większe koszty niż otwarcie zamka, nawet jeśli trzeba go uszkodzić. Ja zawsze muszę dbać o dobro klienta, by szkody były jak najmniejsze

– podkreśla przedsiębiorca.

Klient bez winy

E. Błaszczak wierzy w sformułowanie „klient nasz pan”. Zawsze stara się, by był on zadowolony.

Nie szukam winy u klienta. On płaci i to ma pasować. Zdarza się, że nie pasuje, ale nie ma problemu

– poprawiam za darmo. Trzeba umieć przyznać się do porażki i powiedzieć „przepraszam”.

Zabytkowa skrzynia z ogromnym zamkiem (piękna, ręczna robota) jest eksponatem w Muzeum Ziemi Złotowskiej. Tyle że nie do pokazania, bo wieko się zamknęło i zamek się zatrzasnął. Trzynaście rygli po obwodzie skrzyni.

W życiu czegoś takiego nie widziałem

– w oczach E. Błaszczaka widać błysk wyzwania.

Pojechałem do kolegi, który pracuje jako tokarz i on zrobił mi taki duży klucz surowy. Skrzynię zabrałem do domu i w ciągu godziny ją otworzyłem. Cieszyłem się z tego jak dziecko z czekoladki w latach głębokiej komuny

– ślusarz podkreśla, że jego praca jest też jego pasją.

Tu nie chodziło o pieniądze, ale o prestiż. Liczy się to, że sobie poradziłem

– twierdzi i przytacza słowa jednego z klientów: panie Edku, jak pan kochasz to co robisz, to pan całe życie masz wolne.

To co, jutro wolne od dziewiątej, tak? [[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    elektryk - niezalogowany 2016-04-25 15:43:09

    Edziu to bardzo dobry fachowiec z powołania, złota rączka, zawsze sympatyczny i miły dla klienta. Pozdrawiam Elektryk... :-)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    jola - niezalogowany 2016-04-25 13:06:46

    kocham cię Edek

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    p4 - niezalogowany 2016-04-25 11:41:55

    " Edek Kluczyk" otworzył już nie jeden zamek , nie wspomnę o błyskawicznych ;)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości