Reklama

Sołectwo, którego być nie powinno?

10/02/2015 00:00
Franciszek Rutkowski nie mógł zostać wybrany na kolejną kadencję. - Dochodzę do wniosku, że jestem niewygodny sołtys - stwierdził. - Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego określa, w jakich granicach i na jakich zasadach może działać sołectwo - wyjaśniał Tomasz Ciechanowski, sekretarz UGiM w Krajence. Mieszkańców ta argumentacja zaskoczyła

Zebranie, które odbyło się przed tygodniem miało wyłonić sołtysa Krajenki i radę, która pomoże mu tym sołectwem zarządzać. W urzędzie zebrała się więc spora grupa osób. Przyszli głównie rolnicy, którzy zamieszkują miasto i spośród których przez minione pięćdziesiąt lat wybierany był sołtys. Okazało się jednak, że sprawa wyborów nie jest taka prosta, bo choć prawie wszystkie siedzące miejsca w sali sesyjnej były zajęte, przeprowadzenie głosowania okazało się niemożliwe. Zabrakło bowiem osób faktycznie zamieszkujących sołectwo Krajenka, a mówiąc dokładniej Krajenka-Wybudowanie.

Po co tu przyszliśmy?

Ten stan rzeczy wyjaśniał sekretarz UGiM w Krajence Tomasz Ciechanowski. - Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który zapadł w sprawie miasta Jarocin jasno określa, w jakich granicach i na jakich zasadach może działać sołectwo. Możliwe jest utworzenie i istnienie sołectwa w mieście, ale możliwość ta musi być rozważona w granicach i na podstawie prawa. Jak jednak wynika z orzeczenia NSA z 2014 roku, dopuszczalne jest tworzenie sołectwa na terenach, którym można przypisać cechy obszarów wiejskich. Status miasta w przypadku Krajenki przekreśla nam tutaj wszystko – mówił. Sekretarz wskazywał też, że właściwych regulacji tego, gdzie można powołać sołectwo, a gdzie nie, brakuje w ustawie dotyczącej funkcjonowania samorządów gminnych, która w takim przypadku mogłaby być wykładnią. Problem w przypadku Krajenki - miasta polega też na braku spójności obszarów, które można by uznać za wiejskie. Tego problemu nie ma z kolei jeśli chodzi o Krajenkę- Wybudowanie, gdyż stanowi ona odrębną jednostkę administracyjną. Po tej argumentacji na sali zaczęły pojawiać się pytania. - Jak to do tej pory funkcjonowało? Jakich mieszkańców reprezentował sołtys? – dopytywał radny Dariusz Żurek. - Reprezentował rolników w Krajence i w Krajence-Wybudowaniu, ale zgodnie z prawem, które zaczęło obowiązywać po wyroku NSA, reprezentować może tylko tych drugich – odpowiedział T. Ciechanowski. - Po co nam ta Warszawa do tego? Pięćdziesiąt lat było sołectwo Krajenka i był sołtys – wtrącił się jeden z mieszkańców. – Ale, jak sołtysem była pani Stefania Brzeczkowska to zawsze reprezentowała tylko mieszkańców Krajenki- Wybudowanie i na każde zebranie zapraszała tylko mieszkańców Wybudowy – wtrącił inny mieszkaniec. - Ja z wyrokami sądów i przepisami prawa powszechnie obowiązującego nie dyskutuję – stwierdził sekretarz. - Czyli my, którzy tu przyszliśmy a nie mieszkamy na wybudowaniu, choć mamy gospodarstwa nie należymy nigdzie, więc możemy wyjść? - pojawiały się kolejne pytania namawiające do bojkotu spotkania.

Wygodny - niewygodny?

Głos w sprawie postanowił zabrać też Franciszek Rutkowski, dotychczasowy sołtys. - Przez cztery lata byłem sołtysem. Reprezentowałem was najlepiej jak umiałem, ale dochodzę do wniosku, że jestem niewygodny sołtys, bo zawsze na sesji mówiłem coś niepopularnego. Takie odnoszę teraz wrażenie – mówił. Zarówno Tomasz Ciechanowski, jak i burmistrz Stefan Kitela stwierdzili, że są to zbyt daleko idące wnioski. - Panie sekretarzu, przez dwie kadencje pan mówił tak: „Niech zostanie tak jak do tej pory. Nie róbmy rewolucji, wyjaśnimy to”. Wyjaśniliście to w taki sposób, że nagle nie może być sołtysa z Krajenki. Po wyborach jest już i robicie co chcecie. Dziękuję! – kontynuował sołtys Rutkowski.

[[reklama]]

Burmistrz Stefan Kitela prosił o doprecyzowanie, dla kogo sołtys jest niewygodny, bo z pewnością nie dla niego. Wskazał na to, że ceni sobie, jeśli ktoś aktywnie zabiega o samorząd i środowisko, które reprezentuje. Zgromadzeni na zebraniu rolnicy dodali, że konflikt sołtysa z burmistrzem może być też spowodowany brakiem rozmów na temat wysokości podstawy do obliczania podatku rolnego na 2015 rok. Burmistrz wyjaśnił, że rozmów takich nie było, bo przez praktycznie zerowy procent inflacji nie zdecydował zaproponować podniesienia podatków. Wcześniej wysokość stawki ustalała natomiast Rada Miejska, a nie on. Rolnicy przekonywali jednak, że cena kwintala żyta w skupie jest znacząco niższa od tego, co przyjęła rada. Sołtys Rutkowski stwierdził, że ma żal do władz gminy, że doszło do tak kuriozalnego spotkania, na którym nie można wybrać sołtysa. Mieszkańców Krajenki-Wybudowania, uprawnionych do głosowania, przyszło bowiem zaledwie trzech, co nie stanowiło 20% osób, które powinny brać udział w zebraniu wyborczym sołtysa i rady.

Na tym stanęło

W podsumowaniu prowadzonej dyskusji wyszło na to, że rolnicy z Krajenki przekonali Stanisława Rutkowskiego, by ten reprezentował ich nadal, nawet jeśli ta reprezentacja nie będzie póki co w żaden sposób umocowana prawnie. Zastrzegli też, by urząd podjął działania, by takie umocowanie stworzyć, powołując jednostkę pomocniczą zrzeszającą rolników z terenu miasta Krajenka. Z kolei mieszkańcy Krajenki-Wybudowanie spotkają się jeszcze raz, by wybrać swojego sołtysa i radę. Do nich też należeć będzie wydatkowanie Funduszu Sołeckiego, przyznanego tej jednostce w 2015 roku.

Sz. Chwaliszewski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości