Szef wsi musi trzymać poziom. Pion również, wszak w marynarce i pod krawatem plecy trzeba mieć proste. W aktówce twarde morale, w zanadrzu łagodny acz stanowczy charakter, a w głowie - wiedzę. Pretensje nie mogą go wzruszać
Przyzwyczajenie i prestiż. Te dwa rzeczowniki w ustach Jerzego Ćwirko mają zdecydowaną przewagę nad aspektami finansowymi. - Biorąc pod uwagę wyłącznie pieniądze, sołtysowanie się nie opłaca. Jak ktoś nie ma zamiłowania do społecznych działań, to niech sobie da spokój – radzi gospodarz Sypniewa. Na profity i splendor zatem wcale się nie ogląda, szóstą już kadencję robiąc, co do niego należy. - Zawsze zaczynam od siebie – to jego recepta na przywódczy sukces. Przykład musi iść z góry, dlatego nikt inny tylko J. Ćwirko wziął się za sprzątanie centrum wsi po Sylwestrze. - „Tyle ludzi na wsi, a sołtys sam robi” często słyszę. Ano robię, bo nim poszukam kogoś do pomocy, to robota skończona – nasz rozmówca uśmiecha się szeroko, wcale nie sarkastycznie. Chęci do pracy i krzepa to jednak nie jedyne przymioty, jakimi powinien legitymować się sołtys. - Wiedza – nasz rozmówca rzuca to hasło z mocą. Mowa o mądrym zarządzaniu, wszak by pogodzić wiejskie interesy, a i gwałtownie odmienne charaktery czasami, trzeba mieć głowę na karku. - Sprawy wiejskie są trudnymi sprawami – pan Jerzy co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Brak predyspozycji do bycia sołtysem go nie dotyka. - Mam taki charakter, że pretensje mnie nie wzruszają – przyznaje szczerze, dodając, że aby móc spać spokojnie potrzeba usposobienia będącego mieszanką łagodności, skłonności do kompromisu i stanowczości. - Sołtys musi umieć postawić na swoim – zaznacza. - Musi mieć poziom – to pewne. Nie może być chłopcem do bicia.
Sołtys w pierwszej linii Prestiż – wspomnieliśmy o nim, nie było natomiast o tym, że jego akcje wciąż lecą. Nie na łeb na szyję, raczej w żółwim tempie, za to systematycznie. - Kiedyś sołtysi mieli szersze pole działania – wspomina pan Jerzy, przytaczając chlubne sołeckie inicjatywy. Teraz czasy się zmieniły. - Dawniej sołtys był jak Boryna z „Chłopów”. Rządził. Teraz raczej spełnia funkcję – wyjaśnia, nie umniejszając jednak powagi swojego urzędu. Bo bądź co bądź przecież sołtys to ciągle głowa wsi, do której w pierwszej kolejności zgłaszają się mieszkańcy. Z prośbą o pomoc czy interwencję, z wnioskiem o wsparcie inicjatywy, czasem poradzić się, pogadać... - Sołtys jako pośrednik – w tej roli J. Ćwirko najczęściej się spełnia. „Wody nie ma”. „Prądu nie ma”. „Lampa nie świeci”. „Kiedy zabiorą śmieci?” - pytania gonią pytania. Odpowiedzi – odpowiedzi, wszak sołtysi są w gminie Jastrowie traktowani poważnie, a ich postulaty – jak twierdzi nasz rozmówca – w miarę samorządowych możliwości spełniane. - Krytycznych zachowań nigdy nie było – ocenia współpracę na linii gmina - radni - sołtysi.
[[reklama]]
Plus, minus „Sołtys na zagrodzie równy wojewodzie”? Nie przesadzajmy – różnicę widać gołym okiem, zwłaszcza jeśli idzie o pobory. Ile trafia do sołeckiej kieszeni? Mniej aniżeli plotka niesie. Od zawsze mówiło się, że sołtys „ma”. Owszem – sporo obowiązków. Jak przyznaje J. Ćwirko, ogromu pracy wykonanej na rzecz wsi w ogóle się nie wycenia i takie działanie jest właśnie najlepszym wyrazem społecznego charakteru pracy sołtysa. Czy na tej funkcji da się zarobić? - Nie – krótko odpowiada pan Jerzy. Do „interesu” co prawda nie dokłada, o plusie też nie ma jednak mowy. 192 zł – tyle sołtysom urzędującym na terenie gminy Jastrowie w ubiegłym roku należało się za każdorazowy udział w sesji. Wysokość diety ustalano wyciągając 12% minimalnego wynagrodzenia za pracę. W ostatnim czasie wartość ta podskoczyła nieco w górę, w związku z czym od następnej sesji będzie się im naliczać 201 zł. To nie jedyne środki, jakie trafiają do kieszeni sołtysów. Kolejne wiążą się z poborem podatków od nieruchomości, rolnego, leśnego i od posiadania psów i jest to wynagrodzenie stałe w wysokości 3.000 zł brutto rocznie, powiększone o kwotę 3% wartości zainkasowanych wpłat (wyjątkiem jest tutaj „psi” podatek, za który należy się 10% wartości). A teraz upraszczając i uogólniając zarazem – przeciętnie sołtysi z gminy Jastrowie otrzymują plus-minus 700 zł za kwartał, do tego dochodzi dieta za udział w sesjach. Indywidualne wielkości zależne są oczywiście od liczby osób, które regulują opłaty podatkowe u sołtysa. Jasne jest zatem, że, ze względu na liczebność mieszkańców wsi, od średniej odstaje szef największej z nich J. Ćwirko.
Sobie – sam Nie tylko liczebność warunkuje jednak wysokość sołeckich prowizji. Najważniejszym czynnikiem – jak zawsze – jest ludzki. Wiele osób, idąc z postępem techniki, omija dziś furtki sołtysów i dokonuje płatności elektroniczne. W Sypniewie tradycyjny sposób wybiera ok. 1/3 mieszkańców i jest to wariant optymistyczny. Robert Kaczmarek, sołtys Brzeźnicy nie ukrywa, że prowizja, jaką otrzymuje, opiera się głównie na podatku, jaki sam odprowadza, do tego dochodzą płatności kilku emerytów i rencistów, dwóch, może trzech rolników. - Ja się temu nie dziwię – mając na myśli spadkową tendencję mówi R. Kaczmarek, dodając, że kiedyś można jeszcze było podejść do sołtysa z podatkiem po terminie. Teraz połowa miesiąca, 15, to data graniczna, deadline. W parze ze spadkiem płatników idzie rozwój techniki – z roku na rok coraz więcej osób zasiada przy komputerze. - Kiedyś wszyscy płacili u sołtysa – wspomina pan Robert, który sołtysuje od `94. Spadają wynagrodzenia, nie maleje jednak liczba kilometrów nabijanych na samochodowy licznik. Bez względu na wszystko, pieniądze do gminy trzeba zawieźć. Nakazy podatkowe dostarczyć. Czasami kilka razy zapukać do tych samych drzwi.
Jerzy Ćwirko: Sołtys to... gospodarz wsi Jego rolą jest... dbanie o rozwój swojego sołectwa, pośredniczenie w sprawach mieszkańców Najtrudniej... zachęcić ludzi do pracy społecznej Najłatwiej... nic nie przychodzi łatwo. Każde przedsięwzięcie wymaga najpierw inicjatywy, a potem pracy Chciałbym... żeby mój następca miał taką wolę działania, jaką mam ja
Elżbieta Magda: Sołtys to... głowa wsi Jego rolą jest... dbanie o mieszkańców, ułatwianie im życia Najtrudniej... jest się dogadać z niektórymi osobami Najłatwiej... jest mi podąć decyzję o organizacji imprezy Chciałabym... aby zdrowie pozwoliło mi na dalszą aktywną działalność. Chciałabym też, abyśmy wszyscy siebie wzajemnie szanowali i wspólnie rozwiązywali wszystkie problemy
Elżbieta Magda
Tendencja spadkowa Stefan Krupa z Sypniewka na nadmiar pracy przy zbieraniu podatków nie narzeka – należności reguluje u niego jakieś 30% mieszkańców wsi. Budy nie odstają od tej statystyki. Jak mówi Małgorzata Warszawska, sołtys z siedmioletnim stażem, która zawiaduje również Piaskami, Prądami i Trzebieszkami, z pieniędzmi mało kto do niej przychodzi. Do entuzjazmu daleko również Ryszardowi Konczerewiczowi z Brzeźnicy Kolonii, który przez wzgląd na rozproszoną zabudowę rozwożąc nakazy wyjątkowo musi się najeździć. A liczba płatników spadła – w ciągu ostatnich kilku lat o jakieś 10-15%. Spadku nie odczuwa Piotr Matusiak z Nadarzyc – u niego ostatnie 3 lata (pan Piotr sołtysuje pierwszą kadencję) to constans.
Po pierwsze: chcieć - To co robię sprawia mi przyjemność – Elżbieta Magda, szefowa Samborska, trwanie na posterunku sołtysa uzasadnia krótko. - Sołtys jest we wsi bardzo ważny. Jest animatorem życia kulturalnego – uważa, dodając, że czasami bywa też głosem doradczym bądź powiernikiem. Sama działa nie dla pieniędzy, a raczej pomimo nich. Dla ludzi, którym korzystając z naszych łamów pragnie podziękować za zaangażowaniu we wspólne inicjatywy. - Gdybym nie lubiła społecznej pracy, to nie zdecydowałabym się kandydować – podkreśla. Sprawy wsi pochłaniają ją zatem bez reszty, stając naprzeciw hipokryzji E. Magda przyznaje jednak, że z dodatkowych kilku groszy każdy z sołtysów pewnie by się ucieszył. Zwłaszcza, że – jak to bywa w jej przypadku – czasami trzeba dołożyć. Nie tylko starań – organizacja imprez to częste wyjazdy, częste wyjazdy natomiast – paliwo, a paliwo – pieniądze. Tu więc zrodził się pomysł, by wystąpić do rady miejskiej z wnioskiem o podniesienie stałego rocznego wynagrodzenia sołtysów. Co prawda żaden dokument do biura rady jeszcze nie wpłynął, nie mniej jednak rajcowie o pomyśle zostali już poinformowani. Jak mówi E. Magda, zanim oficjalne pismo w tej sprawie zostanie przygotowane, sołtysów czeka konsultacja z burmistrzem Piotrem Wojtiukiem.
Patrycja Koplin
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze