Reklama

Sołtys w telewizji...

13/02/2014 00:00
Czyli do gminy Lipka przyjechał Teleexpress. Specjalnie, żeby na ogólnopolskiej antenie pokazać lokalną linię telefoniczną

Przez ostatnie tygodnie Lipka zyskała najsłynniejsze lipy w naszym powiecie (oczywiście chodzi o te ścięte przed miejscowym kościołem), a od kilku dni ma również najsłynniejsze słupy i linie telefoniczne. Lipy znane były tylko w powiecie, za to infrastruktura telekomunikacyjna na całą Polskę, bo oto w niedzielę pokazał ją na swojej antenie Teleexpress.

Przypomnijmy, że chodzi m.in. o linię przebiegającą w Wielkim Buczku, gdzie w jednym z miejsc kabel od lat przywiązany jest do gałęzi drzewa, a także o słupy, które stoją, a właściwie leżą, przy wjeździe do miejscowości.

Przed tygodniem na naszych łamach wójt zapewniał, że samorząd złożył do operatora stosowne pismo w tej sprawie, a sołtys Wielkiego Buczka zapowiadał nawet, że jeśli operator nie zainterweniuje, zgłosi sprawę do wspomnianego programu informacyjnego.

Ryszard Glugla chyba sam nie spodziewał się tak szybkiej reakcji telewizji, bo w środę artykuł ukazał się na naszych łamach, kilkadziesiąt godzin później na portalu, a już w sobotę dziennikarz Teleexpressu gościł w skromnych progach domu sołtysa.

Mało tego, już dzień później cała Polska mogła dowiedzieć się o tym, że na Złotowszyźnie niektóre słupy przeszły na stosowną emeryturę i bardziej leżą niż stoją na pobliskich polach – co jednak ważne – dalej pozostając nośnikiem dla napowietrznej linii.

[[reklama]]

O co to halo?

Sołtys mówi, że nie zdawał sobie sprawy z tego, jak prorocze wypowiada słowa (te o poinformowaniu telewizji), bo jak zapewnia, nie on powiadomił ogólnopolską stację o „lokalnym problemie”.

Niewykluczone zatem, że dziennikarz Teleexpressu powziął informację za pośrednictwem Zlotowskie.pl, co w całej sprawie ma oczywiście drugorzędne znaczenie. W ogóle zdaniem niektórych miejscowych sprawa jest wręcz trzeciorzędna i ci zachodzą w głowę, jakim cudem ktoś z ogólnopolskiej telewizji zainteresował się taką pierdołą, jak krzywe słupy na polach Batorowa, czy jakiegoś tam Wielkiego Buczka.

Temat był jednak po niedzieli tak żywo dyskutowany w lokalnym środowisku, że pojawił się nawet na posiedzeniu komisji komunalnej. Samorządowcy, choć z przebiegającą tędy telefonią nie mają nic wspólnego, nie szczędzili krytyki względem stacji za to, że w tradycyjnym, sarkastycznym stylu (tytuł informacji brzmiał „Kablowy tumiwisizm”) poinformowała Polskę o tym, co słychać w jednej z najbardziej oddalonych na północ gmin Wielkopolski.

Zwłaszcza, że dziennikarz nawet nie pofatygował się do urzędu, ażeby usłyszeć choćby słowo wyjaśnienia w sprawie, a jedynie zadrwił z lokalnej rzeczywistości. – To sztucznie podnoszony problem – uznał jeden z urzędników, argumentując swoje stanowisko tym, że przecież telefony działają, więc, o co to wielkie halo.

To (nie) koniec świata

Innego zdania jest oczywiście sołtys Glugla, który w niedzielnej, telewizyjnej informacji przekonywał, że walące się od lat słupy to mało gospodarski widok, że już na wjeździe do wsi informują gości o tym, że oto dojeżdżają chyba na koniec świata.

Na ekranach telewizorów wtórował mu były sołtys wsi Leon Bardoński, który też nie może pojąć, jak przez lata słupy i przywiązane do gałęzi kable nikomu nie przeszkadzały.

– A gdyby tak słup się w końcu zawalił i zerwałoby linię, też byłby to sztucznie podnoszony problem... – na gorąco komentował nam pan Ryszard w poniedziałek rano.

Z powagi sytuacji sprawę zdał sobie chyba również sam operator i właściciel sieci, bo już na początku tygodnia wysłał na teren gminy Lipka ekipy, które przywracały należny stan telefonicznej infrastrukturze.

W poniedziałek, na wspomnianej komisji komunalnej, urzędnicy przekonywali, że na pewno nie jest to zasługą niedzielnego odcinka Teleexpressu. Dlaczego? Bo już kilka dni wcześniej samorządowcy otrzymali od operatora informację, że ten na wniosek gminy odpowie i pojawi się w terenie w celu postawienia do pionu słynnych słupów.

Zresztą, zasługa pojawienia się ekipy w naszych okolicach ma chyba w tym wszystkim czwartorzędne znaczenie. Najistotniejsze jest bowiem to, że od wtorku kabel nie wisi już na gałęzi, a słupy nie leżą, lecz stoją, będąc tym samym dla gości najlepszym dowodem tego, że w Wielkim Buczku świat się jeszcze nie kończy.

Piotr Steffen


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości