W gminie bieda, bezrobocie, niskie plony, a władze ustalają maksymalną stawkę podatku rolnego - żalą się sołtysi. Na dodatek radni niemal jednogłośnie to uchwalają. To musiało wywołać niezadowolenie
Było do przewidzenia, że wysokość podatku rolnego wzbudzi kontrowersje wśród sołtysów, których znaczna część jest rolnikami. To, co działo się na wspólnym posiedzeniu komisji, było tylko rozgrzewką, na wtorkowej sesji Rady Miejskiej Okonka było już ostrzej.
Sołtys Brokęcina Mariusz Zadorożniak pierwszy skrytykował wysokość podatków
- Podnieśliście stawki maksymalnie, wyżej już się nie da. Takie stawki obowiązują w Warszawie – zaczął z goryczą w głosie sołtys Brokęcina Mariusz Zadorożniak. - Miały być konsultacje i gdzie one są? – pytał. - Kiedy miały odbyć się, skoro w poniedziałek GUS podał cenę za jeden kwintal żyta przeliczeniowego, a w środę było wspólne posiedzenie komisji – natychmiast zareagował burmistrz Mieczysław Rapta. Dodał, że w styczniu ma być podana radzie analiza sytuacji w rolnictwie w gminie Okonek, on na pewno do tego czasu spotka się z rolnikami.
Weronika Szwałek zauważyła, że gmina Okonek to jeszcze nie Warszawa
[[reklama]]
Przypomniał jeszcze, że w stosunku do obecnej kwoty podatek rolny obniży się o niemal dziewięć procent. - To ja wyszedłem z taką propozycją, a radni niemal jednogłośnie na nią przystali. Trudna sytuacja finansowa gminy nie jest hipotetyczna, ona istnieje i my musimy z czegoś nasze długi spłacać. Nie może być tak jak do tej pory, że jak...
To tylko fragment artykułu Ryszarda Mikietyńskiego z AL 45/2013, s.18
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze