Otóż się mylisz. Nie jesteśmy tacy sami. Świat nie musi mówić, że uważa mnie za obywatela drugiej kategorii. Świat odpycha mnie codziennie. Idę chodnikiem, spieszę się, dlatego mam dziś ze sobą długą laskę. Trach i wiem, że mam skręcić. Trasę do kina znam na pamięć. W głowie mam jej mapę – każdy próg, śmietnik, przejście. Ale potrafią mnie zaskoczyć. Ławką ustawioną w innym miejscu niż wczoraj, reklamą wyborczą wystającą poza lampę, na której wisi pewnie uśmiechnięty od ucha do ucha kandydat. Jest wiele rzeczy, na które wpadam. Najgorsze są te cienkie słupki znaków i reklam. Drzewo wyczuję nawet nie dotykając go laską, a w taki pręcik zawsze buchnę. Tak, wy, widzący, macie wszystko podane na tacy: informacje, sygnalizację, schody. Nie jesteśmy równi wobec świata.
Jest 15 października. Ile jest osób na sali? Proszę przewodnika, by zobaczył. On tylko niedowidzi. Około pięćdziesięciu. Dziś obchodzimy Międzynarodowy Dzień Białej Laski. Na oparciach ławek lądują laski składane i teleskopowe, sygnalizacyjne i podpórcze. Staruszka obok przeprasza, że nie wie, w którą stronę zwrócić twarz. Skarży się, że sfrunęła z rampy przy Bohaterów Westerplatte. Przez wadę wzroku nie zauważyła, że kończy się jeden poziom, a zaczyna inny.
Poznaję głos prezesa Mieczysława Niewęgłowskiego. Wiem, że on czyta właściwie nosem i wie, co czeka w Złotowie na niewidomych i niedowidzących. Schody z małych kamyczków? - przeszkoda niemal nie do pokonania. Wchodząc niedowidzący dostrzega cień schodka, schodząc nie wie, gdzie stopnie się kończą. A największą głupotą jest budowa schodów rozciągniętych. Stopień – 2 m płasko – stopień – 2 m płasko. Kompletna bezmyślność. Wiesz, że u osób jednoocznych nie ma głębi widzenia? Takich ludzi w mieście jest dużo.
Jan Ankudowicz mówi o pasach. Zejścia z chodników na przejścia są doskonale wyprofilowane dla „wózkowców”, ale on, przez brak krawężnika nie wie, czy jest jeszcze na chodniku, czy już na ulicy. Zdziwiony? Świat bez oczu jest zupełnie inny.
Dlatego proszę o „pola uwagi”. Kawałek nawierzchni z wypustkami przed przejściem, na progu schodów, przed kasą w urzędzie. Gdy na niej stanę, wiem, że może być niebezpiecznie. Czuję, że powinienem zapytać lub prosić o pomoc. Na przykład w magistracie: nie wiem, gdzie kto urzęduje, nie mam pojęcia, jak tam trafić ani czy stoję przed właściwymi drzwiami. Może dałoby się zamocować przy klamce informację w brajlu? Może znalazłyby się pieniądze na powiększalnik dla niedowidzących? W końcu urzędnik nie może zapisać za mnie pisma. Tak mówi prawo. Prawo widzących.
Może chcę za wiele, ale może zechciałbyś w swojej firmie, w instytucji przykleić żółte taśmy ostrzegawcze?
Słyszę panią wiceburmistrz, jak prosi nas o pomoc. Mamy powiedzieć, jakie bariery urząd ma usunąć, a postarają się to zrobić. Dla nas. Dla złotowian.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze