Klubu nie stać na bylejakość. Klub zatrudnia, klub wymaga i rozlicza. Z nowym prezesem Sparty Złotów, Jackiem Fertikowskim, rozmawia Karol Zabel
Z niewolnika nie ma pracownika. Trochę tak wygląda, że przyjął Pan posadę prezesa klubu z musu, gdyż brak było chętnych.
Bycie prezesem klubu to wzięcie na siebie wielu problemów. Zdaję sobie z tego doskonale sprawę. Decyzja moja była jednak przemyślana. Bez względu na to, jakie były motywy, będę prezesował przez 4 lata. Ja niczego nie muszę udowadniać. Moja dotychczasowa działalność społeczna i praca zawodowa wskazują na zaangażowanie i wkładanie serca w to, co robię. Za 4 lata nie może być takiej sytuacji jaka miała miejsce podczas ostatnich wyborów. Dzisiaj najważniejsza jest mobilizacja i działanie postawione na jakość działaczy i trenerów, przy czym zachowana musi być dyscyplina finansowa, której nie rozumieją niektórzy trenerzy sekcji.
[[reklama]]
Jakie będą najbliższe decyzje zarządu?
We wtorek spotykamy się na posiedzeniu i określimy plan pracy nowego zarządu i nakreślimy konkretnie cele i zadania. Chcę dokonać głębokiej reorganizacji czterech sekcji: siatkówki, boksu, lekkoatletyki i tenisa stołowego. Tu jest najwięcej do zrobienia. Chcemy spotkać się ze wszystkimi trenerami i przeprowadzimy bilans otwarcia, dokonamy diagnozy, jaka jest sytuacja w sekcjach i określimy w sposób jednoznaczny cele i zadania. Szkolenie tych czterech sekcji powinno być na wyższym poziomie i tutaj szykują się zmiany. Mam na myśli ilości jednostek treningowych, jakości treningu, jak również ilości osób objętych szkoleniem. Chcę porozmawiać o dziwnej rotacji zawodników, jaka ma miejsce w sekcjach. Chcemy określić konkretny regulamin dla każdej z nich.
Rozumiem, że dotychczas takiego regulaminu nie było.
Nie. Dlatego, że działaliśmy na zasadzie wzajemnego zaufania. Niestety, w niektórych przypadkach to zaufanie zostało nadwyrężone. Zdaję sobie sprawę, że klubu nie można traktować jako typowej firmy czy zakładu pracy, ale tak de facto powinno być. Jesteśmy z mandatu społecznego i to jest pewna słabość, ale słabość obiektywna. To 4-lecie nie będzie kadencją przetrwania tylko kadencją rozwoju. Musi to być poparte odważnymi decyzjami, czasami niepopularnymi i do tego jesteśmy zdeterminowani. Zmienimy pewną strategię zarządzania klubem.
Może powinny być tylko dwie sekcje i wtedy kłopotów z pieniędzmi byłoby dużo mniej? Zapytam wprost: czy Spartę stać na to, aby w klubie było 5 sekcji?
Uważam, że stać Spartę na pięć sekcji. Ja bym odwrócił to pytanie. W niektórych przypadkach, jeśli nie będzie radykalnej poprawy szkolenia pomimo decyzji, które w tym temacie i zakresie powstaną, wtedy dopiero zrodzi się pytanie o sens istnienia takiej sekcji. Nie możemy w tym wszystkim zapominać o dzieciach, jednak nie pozwolę na bylejakość. Pieniędzy w sporcie zawsze będzie mało, to "oczywista oczywistość". Dziś problemem jest rynek trenerów. Młode kadry nie garną się, aby pójść w kierunku trenerskim i to jest kłopot. Może być najlepsza koncepcja, jednak bez odpowiednich ludzi nie uda się. Poprzedni zarząd dokonał ocen. Poznaliśmy ludzi i dzisiaj stać nas na rzetelną weryfikację tych osób. Powiedzmy jasno: są tacy, na których się zawiedliśmy i tacy, którzy robią dobrą robotę. Wracając do pytania: Spartę stać na pięć sekcji.
Zatem szykują się jakieś zmiany personalne, może w sekcji siatkówki?
Nie zgadzam się na to, aby ta sekcja była w ten sposób prowadzona jak dotychczas. Więcej będę mógł powiedzieć po spotkaniu z samymi zainteresowanymi. Trener boksu, Tomasz Tetzlaff, ubolewa, że jego sekcja traktowana jest trochę "po macoszemu". Szkoleniowiec uważa, że zbiera punkty, za które otrzymuje pieniądze ze związku. Zdobywa medale na ogólnopolskich olimpiadach, a często nie może liczyć na odpowiednie wsparcie z klubu, np. zawodnikom brakuje dresów. Czuje się pokrzywdzony, jak drugoligowiec. Widzę jedno rozwiązanie w tej sytuacji: niech złoży wniosek o wystąpienie ze Sparty. Niech założy swój klub i będzie się czuł jak "ekstraligowiec". To są jego subiektywne odczucia. Prawda jest taka, że w sekcji bokserskiej jest za duża rotacja zawodników. Jest też mnogość turniejów o wątpliwej wartości szkoleniowej. Ta sekcja musi ulec pewnym istotnym zmianom. Są ograniczenia racjonalne i z tym trzeba się liczyć. Tomasz Tetzalff może czuć niedosyt, chociaż szanuję jego pracę i myślę, że znajdziemy wspólny język.
Często jest tak, że jest nowy zarząd i każdy ma duży zapał do pracy. Potem gdzieś ten entuzjazm gaśnie. Najlepszym przykładem może być sytuacja z byłym trenerem - koordynatorem Adamem Ziółkowskim, który miał wprowadzić złotowską piłkę na właściwe tory. Jak się to wszystko skończyło - wiemy - niesmak i u trenera, i u działaczy.
Najlepszy pomysł może spalić na panewce, jeśli będzie go realizować osoba, która się nie sprawdziła. Trzeba wielostronnie rozpatrywać ten wątek. W sekcji piłki nożnej było tyle konfliktów, że my często, jak strażacy, musieliśmy gasić ten pożar. Dla nas Adam Ziółkowski jest jednym z rozczarowań. Mieliśmy świetny pomysł, który nie wypalił i idziemy dalej, bo ten zapał cały czas w nas jest.
Co jest w takim razie absolutnym priorytetem dla klubu?
Chcemy przekształcić klub formalno-prawnie i przekonać władze samorządowe, aby zmienić Spartę ze stowarzyszenia w jednoosobową spółkę gminy. To jest właściwy kierunek z wielu powodów. Uzyskamy dzięki temu stabilność i skuteczność zarządzania. Proszę pamiętać, nie ma społeczników i ich nie będzie. Dzisiaj my się angażujemy na tyle, na ile możemy. Każdy z nas pracuje, ale klub zatrudnia, klub wymaga i rozlicza. Nie będzie sytuacji, w której jest obawa, że klub może zostać zlikwidowany, jaka była jeszcze kilka dni temu. Przestańmy po prostu żyć historią, a twórzmy ją na nowo. Mamy szkolić dzieci i młodzież na wysokim poziomie, to nasz cel.
[[reklama]]
Rozumiem, że na tę chwilę nie jest Pan zadowolony z wyników sportowych poszczególnych sekcji?
Nie mogę być zadowolony z wyników sportowych, nie da się jednak wyniku zrobić od zaraz. Jak sam wiesz to ciągły proces, trwały, wymagający dużo nakładów pracy, ale jest to możliwe do zrealizowania.
Czasami zawodnicy narzekali na brak bezpośredniego kontaktu z zarządem klubu. Na ostatnim meczu Sparty nie widziałem nikogo z nowego zarządu. Może wystarczy podejść na mecz, trening, uścisnąć dłoń zawodnika, zapytać, czego mu brakuje? Powinno być w tej materii trochę lepiej, to prawda. Na pewno potrzebny jest lepszy kontakt. Czasami brakowało tego czasu, chociaż on nie może być tutaj tylko wytłumaczeniem. Trzeba człowieka z zapałem, głową pełnych pomysłów, zamiłowaniem do sportu i przede wszystkim racjonalnym podejściem. Za taką osobę Pan się uważa?
Tak. Jestem zdeterminowany do działania. Lubię wyzwania. Klub jest właśnie takim wyzwaniem. Racjonalne działanie to niezbędny atrybut dotyczący zarówno klubu sportowego jak i każdej firmy oraz przedsięwzięcia. Mam nadzieję, że firma MZUK, którą kieruję, jest przykładem racjonalnego działania. Sadzę, że swoje doświadczenie z kierowania tą firmą pozwoli mi przełożyć to na zarządzanie klubem.
Jednym z większych problemów tego klubu podczas moich ostatnich obserwacji są… kibice, którzy jakby znudzili się występami swoich pupili. Na meczach piłkarskich garstka kibiców, na siatkówce jeszcze mniej. Na tenisie stołowym pustki. Co zrobić, żeby znów kibic żył lokalnym sportem i chciał przychodzić na mecze swojej drużyny?
My próbowaliśmy zrobić dużo, aby przyciągnąć kibiców. Sport jest na co dzień. Takie "10 kolęd dla przyjaciół" organizowane są raz do roku i tam przyszła publiczność. My się cały czas zastanawiamy, co jeszcze musimy zrobić, żeby kibica przyciągnąć. Pewnie im wyższa klasa rozgrywkowa tym większe zainteresowanie. Może za dużo jest tego sportu w mediach. Wierzę jednak, że im lepsze będzie szkolenie i zaangażujemy jeszcze więcej dzieciaków do uprawiania sportu, za nimi przyjdą rodzice, dziadkowie, brat czy siostra i tutaj upatruje szansę na lepszą frekwencję.
Czy prezes MZUK Jacek Fertikowski będzie startował do władz samorządowych, ponieważ takie głosy też słyszałem?
Pragnę to zdementować. Jacek Fertikowski nie będzie startował ani do władz powiatu, ani miasta.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze