Dziennikarz zapytał siedmioletnią dziewczynkę, co zrobi, gdy dorośnie. Pójdę do ośrodka po zasiłek – odpowiedziała, powołując się na rodziców.
Mamy do czynienia z dziedziczoną bezradnością. Oczywiście jest to związane z brakiem miejsc pracy, ale też ludzie są nieprzyzwyczajeni do tego, żeby rano wstać i iść do pracy
– wiceburmistrz Małgorzata Chołodowska zamierza wyrwać ich z marazmu. Chodzi o to, by przestali chodzić do ośrodka po pomoc, a poszli do pracy. Pomóc ma w tym utworzenie w Złotowie Centrum Integracji Społecznej* i spółdzielni socjalnej*. Że to działa, przekonuje wójt gminy Czarnków Bolesław Chwarścianek.
Te osoby przychodziły do nas co miesiąc, z krzykiem, bo w ośrodku dostały tyle, a muszą mieć więcej. Teraz ich nie widzę
– mówi gość burmistrza Pulita.
Nastąpiła taka burza w ich mózgach, że wstyd im przyjść i o coś prosić
– opisuje „wykluczonych” ze swojej gminy.
W Złotowie ma być podobnie, dlatego Adama Pulit i Małgorzata Chołodowska forsują ten pomysł. Korzyści?
Liczymy na odejście części osób z MOPS–u. Szansa odrabiania zaległości zaciągniętych w MZGL–u byłaby strzałem w dziesiątkę. To też pomoc dla przedsiębiorców poprzez zapewnienie rąk do pracy. Dość specyficznych rąk, ale jest to możliwe
Reklama
– wymienia burmistrz.[[pay]]
Zwraca uwagę na doraźność zasiłków i programów urzędu pracy jak prace interwencyjne czy społecznie użyteczne.
Do przejęcia jest zadanie robót publicznych. To jest 50–60 tys. zł, a ci ludzie czekają na nie i do nas wracają
– A. Pulit wskazuje, że program ten nie kończy się stałym zatrudnieniem. Innego zdania jest były wiceburmistrz Złotowa. Według Jerzego Kołodziejczyka ludzie, którzy przychodzili na chwilę pracować przy miejskiej zieleni, dziś pracują w MZUKu i dobrze sobie radzą.
Nadal jednak w mieście jest wiele osób, które, z różnych względów, nie są kwalifikowane do programów urzędu pracy. A część (burmistrz nie operuje liczbami) jest bez zatrudnienia tak długo, że zapomniała, jak to jest wstać rano do pracy.
Dwa lata temu ci ludzie bezrobotni od wielu lat byli poza systemem. PUP ich w ogóle nie widział
– twierdzi wójt Chwarścianek. Dyrektor PUP Złotów powiedziała nam kiedyś, że wielu z nich tak ułożyło sobie życie (m.in. w oparciu o MOPS), że propozycja pracy tylko im w nim przeszkadza.
Daję im [spółdzielniom - red] zlecenia np. malowania przystanków, ale robią to trzy razy wolniej
– mówi wójt Chwarścianek.
Cieszą się, że wyszli z WTZ, mają pracę i płacę, ale jeśli spółdzielnia socjalna nie będzie mieć dotacji, to nie przetrwa
Zdaniem Piotra Szymańskiego z fundacji „Barka” nie ma jednak powodu, by zostawiać ich na łasce losu.
Jako społeczeństwo odpowiedzialne za obywateli nie możemy odwracać głowy...
Niepokojące jest tylko to, co władze miasta chciałyby zlecić spółdzielni socjalnej. Bo trzeba sobie zdawać sprawę, że bez pomocy miasta spółdzielnia nie ruszy.
Na początek potrzebna jest pomoc – zlecenie. Po pewnym czasie bilansują budżet
– podkreśla P. Szymański. Ale:
Trening pracy jest właściwy, gdy ćwiczy się na kliencie.
Tym klientem miałoby być miasto i jego zieleń. O powierzeniu spółdzielni socjalnej tego zadania kilka tygodni temu mówiła Małgorzata Chołodowska. Dziś potwierdza to Adam Pulit. Mówi on nie tylko o utrzymaniu zieleni, ale też drobnych remontach zasobów mieszkaniowych miasta.
Tu rodzi się pytanie, co z Miejskim Zakładem Usług Komunalnych, który od lat zajmuje się zielenią w Złotowie.
W Odolanowie CIS zajmuje się oczyszczaniem miasta, ale tam nie ma zakładu, który to robił
– zauważa radna Alicja Andrzejewska.
Czy nie zabierzemy pracy jednym, by zatrudnić drugich?
Wiceburmistrz o lokalnej firmie nie mówi wprost. Twierdzi jednak (zresztą od miesięcy), że dbałość o zieleń w mieście mogłaby być większa.
Można by to wspomóc
– nawiązuje do spółdzielni socjalnej.
A radni Jerzy Kołodziejczyk i Alicja Andrzejewska sugerują, by dobrze się zastanowić nad profilem działalności takiego zakładu. Zwłaszcza, że P. Szymański z „Barki” (fundacja stworzyła wiele spółdzielni w kraju) przestrzega:
Nie wolno tworzyć przedsiębiorstwa, które zagrażałoby istniejącemu.
Urzędnicy mają więc twardy orzech do zgryzienia. Trudności jednak nie deprymują Adama Pulita.
Ja z tej drogi się nie wycofam!
– zapewnia.
Największym problemem są kadry. To musi być menadżer o bardzo dużej wrażliwości społecznej. Będziemy szukać
– zapowiada M. Chołodowska
* Spółdzielnia socjalna łączy cechy przedsiębiorstwa oraz organizacji pozarządowej. Jej członkami muszą być co najmniej w 50% osoby zagrożone wykluczeniem społecznym. Celem spółdzielni jest powrót do uregulowanego życia społecznego i aktywności na rynku pracy jej członków [[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wątpię w powodzenie tego pomysły - chyba że miasto będzie solidnie dotowac spółdzielnię. Ale czy o to chodzi ?
Bardzo dobry pomysł Panie Burmistrzu Pulit. A od którego roku ta Spółdzielnia Socjalna ruszy? Można też uruchomić Zakład Pracy Chronionej dla niepełnosprawnych ale majacych zdolnośc do wykonywania jakiejś jednostajnej pracy np.robienie szczotek różnych. Zakład Pracy Chronionej co miesiac dostawałby dofinansowanie w/g liczby zatrudnionych.
Wątpię w powodzenie tego pomysły - chyba że miasto będzie solidnie dotowac spółdzielnię. Ale czy o to chodzi ?
Bardzo dobry pomysł Panie Burmistrzu Pulit. A od którego roku ta Spółdzielnia Socjalna ruszy? Można też uruchomić Zakład Pracy Chronionej dla niepełnosprawnych ale majacych zdolnośc do wykonywania jakiejś jednostajnej pracy np.robienie szczotek różnych. Zakład Pracy Chronionej co miesiac dostawałby dofinansowanie w/g liczby zatrudnionych.