Kilkanaście dni temu radni z komisji budżetowej Rady Gminy Zakrzewo skierowali do przewodniczącego rady informację dotyczącą analizy finansowania gminnych szkół podstawowych w roku szkolnym 2014-2015. We wniosku podkreślili, że szczególnie analiza wydatków przypadających na jednego ucznia każdej ze szkół, przy jednoczesnym uwzględnieniu sytuacji demograficznej w kolejnych latach, nie pozwala nad tym tematem po raz kolejny przejść pobieżnie i obojętnie. „Zauważamy konieczność dokonania zmian strukturalnych. Oczekujemy od Wójta Gminy odpowiedzi na pytanie, które wielokrotnie padało z ust radnych – czy gminę Zakrzewo stać na utrzymywanie Szkoły Podstawowej w Śmiardowie Złotowskim w obecnym kształcie i formie działania?” – radni pytali we wniosku, apelując, aby przewodniczący rady poprowadził w tym względzie dalszy etap prac Rady Gminy Zakrzewo. W piątek w urzędzie odbyło się spotkanie zwołane przez przewodniczącego Antoniego Łososia. Uczestniczyli w nim członkowie komisji edukacji, przewodniczący pozostałych komisji, a także dyrektor szkoły i szef zakrzewskiego ZNP.

Dyrektor Bożena Kowalska i prezes ZNP Edmund Bindek bronili szkoły
Na początku Antoni Łosoś odczytał dwa skierowane do rady pisma, będące pokłosiem stanowiska komisji budżetowej. Pierwsze, pod którym podpisała się Rada Rodziców szkoły, dyrektor (która chwilę później odczytała także swój, osobny list), nauczyciele i pracownicy szkoły w Śmiardowie Złotowskim. Wyrazili oni zaniepokojenie tym, że pominięto ich w debacie o przyszłości szkoły i losach ich dzieci. Wyrazili nadzieję, że będą mieli możliwość zaprezentowania swojej opinii. Pismo wystosował też prezes zarządu oddziału ZNP w Zakrzewie Edmund Bindek. Zarzucił w nim przede wszystkim brak pełnych i rzetelnych danych finansowych, w oparciu o które można byłoby toczyć rzetelną dyskusję nad przyszłością śmiardowskiej szkoły. Bindek zażądał m.in. danych o wysokościach subwencji na szkoły, o ponoszonych na nie wydatkach, a także o tym, jakie będą koszty ewentualnej likwidacji publicznej szkoły. Pytał też o kwestie późniejszego dowożenia dzieci, o to, jak w przypadku przeniesienia dzieci ze Śmiardowa wzrosną wydatki SP w Zakrzewie, a także o przyszłość budynku szkoły w Śmiardowie.
Jakie będą korzyści finansowe, a jakie społeczne i gospodarcze?
– dopytywał szef zakrzewskiego ZNP.
W odpowiedzi na wypowiedź Bindka przewodniczący rady podkreślił, że zdecydowana większość informacji, jakie udostępniono radnym w ostatnich miesiącach, uwzględnia dane niezbędne do przeprowadzenia takiej analizy. Przede wszystkim te mówiące o kosztach finansowania nauki jednego ucznia w danej placówce. Wedle tych wyliczeń to (w odniesieniu do ubiegłego roku) około 8 tys. zł w przypadku uczniów SP w Zakrzewie, około 11 tys. zł w przypadku uczniów szkoły w Starej Wiśniewce i około 20 tys. zł w przypadku śmiardowskiej szkoły. Mimo tego radny Janusz Zawadzki uznał, zgodnie z Bindkiem, że póki co radni mają tylko połowę informacji, ponieważ nie mają wiedzy o tym, jakie koszty wynikną z ewentualnej likwidacji szkoły i o ile za tym, w ostatecznym rozrachunku, zmniejszone zostaną wydatki ponoszone przez gminę na oświatę.
Wójt został zobligowany do przygotowania takiej symulacji – ma być gotowa w najbliższych tygodniach, a Antoni Łosoś zaproponował dyskusję w szerszym gronie... – Skoro twierdzi się, że robi się coś pod stołem – przewodniczący skomentował treść odczytanych pism. Zaproponował spotkanie całej rady z wszystkimi osobami zainteresowanymi losami szkoły. Krzysztof Doroszuk skrytykował taki pomysł, uznając, że ze spotkania niewiele wyniknie, poza szumem i brakiem wspólnych wniosków. Radny z Zakrzewa ocenił, że radni w swoim gronie powinni zdecydowanie się określić, w jaką pójść stronę. Zaznaczył jednocześnie, że jego zdaniem likwidacja szkoły będzie złą decyzją. Ocenił też, że trwająca, a właściwie powracająca co jakiś czas dyskusja o losach szkoły jest męczeniem środowiska skupionego wokół tej placówki.
Przestańmy grillować Śmiardowo
Reklama
– apelował Doroszuk, ponownie zachęcając do jak najszybszego określenia się przez radnych, w jaką stronę chcą pójść w kwestii przyszłości szkoły, aby temat wreszcie zamknąć. Przewodniczący rady zapytał w związku z tym wprost, czy radny chce wprowadzenia uchwały o zamiarze likwidacji szkoły na najbliższą sesję i tym samym jasnego opowiedzenia się rajców w tej sprawie? Doroszuk odparł, że nie. Zaproponował wprowadzenie do porządku obrad dyskusji o przyszłości szkoły, a on pierwszy złoży wniosek o zdjęcie tego punktu z porządku obrad. Stanowisko radnych w tym głosowaniu jego zdaniem pokaże, czy radni widzą w ogóle w tej chwili potrzebę dyskusji nad tą kwestią.
Krzysztof Doroszuk podkreślał jednocześnie, że przede wszystkim oczekuje jasnego stanowiska wójta w tej sprawie.
Czy będziemy szli w kierunku utrzymania szkoły,
czy będziemy się przymierzać do jej likwidacji?
– pytał Henryka Dobrosielskiego. Pytał też wójta wprost, czy gminę stać na utrzymanie śmiardowskiej szkoły. Bo jego zdaniem kwota ponad 300 tys. zł zmniejszenia wydatków na oświatę poprzez decyzję o likwidacji (o takiej wartości mówi się obecnie) nie jest warta takich kroków, bo to zaledwie procent wysokości budżetu gminy. Podkreślił jednocześnie, że w przypadku szkoły w Starej Wiśniewce subwencja też nie wystarcza, do uczniów tej szkoły także trzeba dopłacać, ale dotychczas słowo nie padło o tym, żeby np. również tam zamknąć szkołę, a z zakrzewskiej placówki uczynić gminne centrum edukacji.
Wójt powiedział wprost, że sam uchwały o likwidację szkoły nie złoży. – Chyba że będę zobligowany przez grupę radnych, na wniosek komisji, wówczas będę musiał to zrobić. Ale sam takiej uchwały nie złożę – powiedział Henryk Dobrosielski.
Czy stać nas na utrzymanie tej szkoły?
Uważam, że nas stać
– odpowiedział na pytanie Doroszuka. – Inną rzeczą jest to, jaki będzie rozwój sytuacji na dalsze lata – dodał w kwestii danych demograficznych i możliwości finansowych gminy.
Radny Andrzej Ruta zapytał dyrektor, ilu jest w jej szkole nauczycieli, dla których praca w śmiardowskiej placówce to jedyne źródło utrzymania. – Troje – odparła Bożena Kowalska, na co Ruta zapewnił, że w razie likwidacji szkoły na pewno znajdą oni zatrudnienie w gminnych placówkach oświatowych.
Z kolei dyrektor przez całą dyskusję podkreślała, że w obliczeniach kosztów funkcjonowania kierowanej przez nią szkoły nie uwzględnia się faktu, że jest tam oddział przedszkolny, którego funkcjonowanie zmniejsza realne koszty utrzymania placówki. Nawet jeśli radni podkreślają, że przedszkole finansowane jest z innej puli subwencji i tych dwóch aspektów, w kontekście rzetelnych wyliczeń, nie można łączyć.
Przedszkole oddalone dziesięć kilometrów od domu to nie jest przedszkole
– oceniła ewentualność, w której dzieci musiałyby dojeżdżać do przedszkola w Zakrzewie.
Dyskusja miała jeszcze wiele innych wątków, miałaby zapewne kolejne, ale po około półtorej godziny została przerwana. W październiku, radni mają jasno określić się w sprawie przyszłości szkoły.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze