Burmistrz unieważnił konkurs projektów na wsparcie sportu w mieście. - Jak to możliwe, że ogłaszamy konkurs, któremu jest w stanie sprostać jedna organizacja? - pyta Adam Pulit
Pierwszy konkurs projektów na wsparcie rozwoju sportu na terenie Gminy Miasta Złotów w roku 2015 ogłoszono 1 grudnia 2014 roku. Swoje propozycje zgłosiło do niego pięć organizacji, z tego tylko jedna spełniła warunki formalne ""Sparta"" Złotów. - Jeżeli tylko ""Sparta"" ma się zajmować sportem w mieście, to może powinniśmy przyjąć całkiem inną formę organizacji, czy ogłaszanie konkursu ma sens? - burmistrz nie krył zdziwienia. Zaskoczony był do tego stopnia, że 30 grudnia unieważnił ten konkurs. Teraz zastanawia się, w jaki sposób przeprowadzić go ponownie, by skorzystać z niego mogły również inne organizacje.
""Sparta"" bierze wszystko?
W pierwszym konkursie ofert na sport miasto ma do wydania 220 tys. złotych. To mniej więcej tyle, ile w ubiegłym roku dostała z miasta ""Sparta"". I dokładnie tyle, o ile wnioskowała teraz. W rezerwie jest jeszcze 65 tys. złotych, bo miasto może w ciągu roku ogłosić dodatkowy konkurs, ale i to na pewno nie zadowoli wszystkich. W unieważnionym konkursie organizacje wnioskowały łącznie o 329 tys. złotych - Dlatego, unieważniłem konkurs i dokonam konsultacji z zainteresowanymi organizacjami i w najszybszym możliwym terminie ogłosimy go ponownie uwzględniając ustalenia z zainteresowanymi. Postaram się też zwiększyć pulę środków na to zadanie – deklaruje Adam Pulit, który w czwartek 8 stycznia spotkał się z władzami ""Sparty"" Złotów. Działacze nie kryli niezadowolenia z unieważnienia konkursu. - Rozumiemy argumentację burmistrza, ale uświadamialiśmy mu, że takie decyzje mają swoje konsekwencje. My nie mamy pieniędzy na bieżące funkcjonowanie - mówił nam po spotkaniu prezes klubu Jacek Fertikowski. Przy okazji panowie poskarżyli się na dotychczasowe złe relacje z miastem. - Naprawdę podziwiam i doceniam pracę i skalę działania ""Sparty"", szanuję tradycję tego klubu, zaskoczyło mnie jednak ich zniechęcenie relacjami z miastem, było to dla mnie dość żenujące – mówi nowy burmistrz Złotowa. Jednym ze źródeł konfliktu jest odpłatność za korzystanie przez klub z miejskich obiektów sportowych. W ten sposób pieniądze z miejskiej kasy szybko do niej wracają. – Uważam, że trzeba rozważyć także i inne sposoby wspierania sportu w mieście, spróbować na innych zasadach udostępniać nasze obiekty. Należy też rozważyć inne możliwości wsparcia bieżącej działalności klubów, choćby np. poprzez świadczenie usług obsługi księgowej. Nie chodzi przecież o to by dawać im więcej pieniędzy, aby potem oni więcej nam płacili – włodarz miasta rozumuje prosto. Jednym ze źródeł konfliktu jest odpłatność za korzystanie przez klub z miejskich obiektów sportowych. Mechanizm działa tak, że klub otrzymuje z miasta dotację i płaci następnie temu miastu za wynajem obiektów. - Można na innych zasadach udostępniać im nasze obiekty. Rezygnacja z odpłatności w ogóle raczej nie wchodzi w grę. - Właściwe jest podejście, że wszyscy płacą za korzystanie z hali, ale także basenu. Może to być mniejsza kwota niż obecnie, ale odpłatność powinna być – twierdzi skarbnik miejski Jadwiga Skórcz. Dzięki temu łatwiej ustalić harmonogram korzystania z obiektów i utrzymać w nich porządek. Obecnie za godzinę wynajęcia hali widowiskowo-sportowej zapłacić trzeba 60 złotych.
Konkurs do powtórki
Nadal pozostaje pytanie, dlaczego gros organizacji sportowych nie sprostało wymaganiom konkursu? - Startowałem w poprzednich konkursach i dostawałem pieniądze – mówi dyrektor akademii piłkarskiej ""Fair-Play"" Adam Ziółkowski. - Raz tylko mój wniosek odrzucono, bo pomyliłem się w rachunkach o jakieś 120 złotych – dodaje. Między innymi dlatego burmistrz Złotowa, który przez lata był prezesem ""Przyjaznej edukacji"", uważa, że przepisy konkursowe są zbyt zawiłe i restrykcyjne. - Powiem szczerze, że sam nie mogłem przez to przebrnąć i nie potrafiłbym samodzielnie skorzystać z tych pieniędzy na sport – przyznaje A. Pulit. Dlaczego więc ""Sparcie"" się to udało? Bo działacze spędzili godziny na konsultacjach z pracownikiem magistratu odpowiedzialnym za ten konkurs. Inni tego nie zrobili bądź zrobili to w niewystarczającym stopniu. - Były przypadki, że ktoś we wniosku zrobił kopiuj-wklej, nie zmieniając nawet zeszłorocznej daty – dziwi się włodarz miasta.
[[reklama]]
Dlatego prawdopodobnie jeszcze w styczniu miasto ponownie ogłosi konkurs na sport. Do tego czasu urzędnicy wskażą organizacjom zainteresowanym tym postępowaniem popełnione błędy i pokażą, jak mają aplikować po pieniądze. Kolejnym etapem zmian ma być przygotowanie nowej uchwały rady miejskiej dotyczącej finansowania organizacji pozarządowych. Następnie przyjdzie czas na powołanie rady sportu. – Dla zachowania płynności działań organizacji, po przeprowadzonych konsultacjach konkurs zostanie ponownie ogłoszony, zastanawiam się jednak czy nie ogłosić konkursu tylko na pierwsze półrocze i w międzyczasie popracować nad zmianą zasad. Nie chcę jednak robić tego sam – burmistrz uzasadnia pomysł powołania takiego organu. Działacze są za. - Radę sportu trzeba powołać jak najszybciej, by wypracować strategię działania miasta na niwie sportowej – uważa J. Fertikowski. Warto by było również traktować organizacje bardziej po partnersku. Informacja, że konkurs został odwołany bez słowa wyjaśnienia, to w sytuacji, gdy potrzebują one pieniędzy na codzienne funkcjonowanie, trochę za mało.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze