Panowie z Rudnej pierwszą lekcję kucharzenia mają za sobą, panie wiedzą już, że gdy po stokroć proszą mężów, by wbili gwóźdź w ścianę, Ci nie ociągają się z lenistwa, ale dlatego, że zadanie jest trudne. Oboje zdają też sobie sprawę, jak trudno jest udźwignąć ? i to dosłownie! - ciężar rodzicielstwa
Niedzielne popołudnie upłynęło w Rudnej pod znakiem, traktowanego trochę z przymrużeniem oka, współzawodnictwa i świetnej zabawy – w ramach festynu profilaktycznego wszystkie dzieci zaproszono do zabawy, całe rodziny miały natomiast okazję zmierzyć się w turnieju. Do rywalizacji stanęło pięć rodzin – śmiałkami okazali się państwo Spychałowie, Biali, Migawa, Izbaner i Maciejewscy. Jako pierwsi do starcia przystąpili panowie i rodzynek – pani – która w teamie Spychałów zastępowała tatę. Zadanie, którym było ubicie piany z białek na sztywno – wbrew pozorom – do łatwych nie należało. Panom wszystko się pokręciło. Jedni odrzucili białko, chcieli ubijać żółtko, inni próbowali pienić wszystko razem, ostatecznie, po podszeptach małżonek, prawie wszystkim udało się misję ukończyć. Potem do walki o punkty stanęły kobiety i – jak można się było spodziewać – zadanie otrzymały typowo męskie – wbicie w pieniek trzech gwoździ. Pani Izbaner poszła jak burza i zdyskwalifikowała swoje rywalki, pozostałym kobietom szło nieco oporniej, mężowie więc, instruując partnerki, jak skutecznie uderzać, dorzucali swoje trzy grosze. Wiele radości, nie tylko uczestnikom ale i kibicom, przyniósł wyścig w workach – techniki były najróżniejsze: potężne susy, małe skoki i szybkie dreptanie. Rodziny starły się też w konkurencjach m.in. strzałów do bramki w unihokeju, rzucie ringo (tu trzeba było zaufać pociechom), wyławianiu jabłek z wody ustami (na szczęście obeszło się bez podtopień) i wyścigu par, które splatając ręce w tzw. koszyk musiały przenieść dzieciaki określony dystans. Najlepiej rzecz jasna poszło tym, których dzieciaki były najmniejsze.
W sumie losy uczestników bywały różne, najwyższa pula punktów co rusz trafiała do innej rodziny, nawet końcowe podliczenie oczek nie przyniosło ostatecznego rozstrzygnięcia – rodziny Spychałów i Maciejewskich ex aequo wywalczyły po 36 punktów. Sołtys wsi, Jarosław Maciejewski, honorowo zdecydował jednak o zajęciu przez jego rodzinę, w skład której wchodziła przyszywana córka, drugiej pozycji. Trzecią lokatę zajęli państwo Izbaner, czwartą Biali, piąte miejsce w udziale przypadło państwu Migawa.
Jako że festyn zorganizowany przez Gimnazjum w Świętej, Koło Gospodyń Wiejskich i OSP w Rudej oraz sołtysa nosił miano profilaktycznego, zanim rozpoczęły się starty i dzieciaki pobiegły na plac zabaw, uczniowie ze Świętej wystąpili w inscenizacji „Sąd nad mediami”, która uświadamiała, jak negatywny wpływ na dzieci mogą one wywierać. Pełen dzień wrażeń zakończyło wspólne biesiadowanie przy ognisku.
Patrycja Koplin
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze