Zaczęło się niewinnie – od spotkania podsumowującego działalność Polskiego Związku Emerytów i Rencistów na terenie gminy Okonek. Wśród zaproszonych gości znalazł się Włodzimierz Choroszewski, przewodniczący rady miejskiej. Emeryci, korzystając z okazji, postanowili wypytać gościa m.in. o sytuację w gminnej służbie zdrowia, która od dłuższego czasu bardzo ich niepokoiła. Przewodniczący starał się odpowiedzieć na większość pytań, pozostało jednak wiele niewiadomych. Po raz kolejny sprawa ujrzała światło dzienne na marcowym posiedzeniu radnych. Na sesję zaproszeni zostali także lekarze prowadzący przychodnię Medica w Okonku, Maria Urbaniak–Iwanowska i Jacek Żółtański, nie zbrakło również Grażyny Gonczarko, sekretarz PZERiI. Trwającą ponad dwie godziny dyskusję rozpoczął W. Choroszwski.
Za co gmina jest odpowiedzialna w opiece medycznej i kto jest odpowiedzialny za zakup mebli i nowego sprzętu medycznego do ośrodka zdrowia?
Reklama
– przytoczył pytania zadane przez seniorów.
Dlaczego gmina nie dba o stan budynku przychodni w Okonku? Dlaczego w Okonku nie jest wykonywane badanie USG?
Seniorów interesowało również, od kiedy na NFZ będzie przyjmował w Okonku stomatolog i co stoi na przeszkodzie, aby do Okonka przyjeżdżali lekarze specjaliści: ginekolog, kardiolog, nawet prywatnie? Przewodniczący zaznaczył, że nie za wszystko co dotyczy służby zdrowia odpowiedzialna jest rada i burmistrz. Część zadań spoczywa na prowadzących placówkę opieki medycznej. Co dokładnie należy do kompetencji gminy, wyjaśniała Małgorzata Sameć, powołując się na stosowne akty prawne. Burmistrz zwróciła uwagę, że tak naprawdę zadania należące w tej kwestii do gmin w obowiązujących dokumentach nie są określone szczegółowo, ponadto nie jest jasno stwierdzone, czy są one obowiązkowe, czy dobrowolne. Na pewno jednak samorząd ma za zadanie m.in.: tworzyć warunki funkcjonowania systemu zdrowia i analizować potrzeby mieszkańców w tym zakresie. Ogólnie rzecz ujmując gmina jest zobowiązana zapewnić swoim mieszkańcom równy dostęp do podstawowej opieki medycznej.
Gmina Okonek musi także utrzymać nieruchomość, w której mieści się przychodnia. Budynek jest bowiem tylko wynajmowany przez lekarzy, formalnie należy do samorządu. Przewodniczący rady przedstawił zatem szczegółowo, jakie nakłady finansowe od roku 2008 do 2016 zostały na ten cel przeznaczone. Odbyła się m.in. przebudowa komina, wymieniono piec ogrzewania centralnego, stolarkę okienną, sanitariaty, wyremontowano gabinety lekarskie, a także w jej pobliżu wybudowano parking. Łącznie na służbę zdrowia w całej gminie (biorąc pod uwagę ośrodki w Lotyniu i Pniewie) wydano ponad 560 tys. złotych. Miesięczny czynsz, jaki odprowadzają lekarze Zespołu Lekarzy Rodzinnych Medica s.c w Okonku, to natomiast 247 zł (315 m2 w Okonku i 87 m2 w Pniewie). Przychodnia Amelia w Lotyniu płaci 193 zł (za 313 m2).
USG – tu jest początek – Po pierwsze jest mi przykro, że dostajemy zaproszenie na sesję i takie wyliczenia macie porobione, o czym my nie wiedzieliśmy, że tak finansowo trzeba się przygotować...
To nie tak – Kolejnym tematem był zły stan nieruchomości. Prowadzący ośrodek zdrowia zaznaczyli, że owszem, były remonty, o których wspominał przewodniczący, za które...
Specjalistów jak na lekarstwo – Kolejna sprawa to brak dentysty przyjmującego na fundusz zdrowia i ginekologa. Mimo wielu starań, zarówno gminy jak i zaproszonych lekarzy, do tej pory nie udało się...
Po pierwsze jest mi przykro, że dostajemy zaproszenie na sesję i takie wyliczenia macie porobione, o czym my nie wiedzieliśmy, że tak finansowo trzeba się przygotować
Reklama
– zaczęła doktor M. Urbaniak–Iwanowska, właścicielka przychodni.
Chciałam zauważyć, że my nie byliśmy na żadnej komisji zdrowia, nie było żadnej rozmowy ze strony państwa, aby wiedzieć, w czym rzecz. To są wiadomości, znajomy powiedział coś znajomemu, a cała bieda wokół nas zaczęła się natomiast tak naprawdę od informacji, jakobyśmy dostali dwuletni aparat USG z Niemiec, a go nie używamy
– wyjaśniała doktor. Do rąk radnych tego dnia powędrowała opinia techniczna, która jasno tłumaczy, że sprzęt ten ma 27 lat i jest już wyeksploatowany. Nie nadaje się zatem już do użycia. Faktem jest, że trafił do placówki i tutaj zresztą obecnie się znajduje. W tym samym czasie, od tych samych Niemców drugie USG trafiło do Lotynia, gdzie funkcjonuje do dziś. Grażyna Gonczarko tłumaczyła, że mieszkańcy dowiedzieli się o tych prezentach i po prostu byli zdziwieni, dlaczego Lotyń z niego korzysta, a oni w Okonku nie. Jednocześnie sekretarz PZERiI zaznaczyła, że emeryci są zadowoleni z opieki medycznej i wdzięczni swoim lekarzom.
Boli ich jednak to, że sąsiednia miejscowość ma to USG oraz specjalistów, ponadto Jastrowie również dobrze sobie radzi, a Okonek nie. Tym bardziej, że emerytom nie jest łatwo dostać się do pobliskich miast. Muszą albo liczyć na rodzinę, albo wynajmować samochód, bo na transport publiczny nie mogą liczyć. Głos w sprawie niemieckiego prezentu zabrał również W. Choroszewski, który ma bezpośredni kontakt z ofiarodawcami. Przewodniczący prosił, aby nikt tego dnia nie wyszedł z sali z przekonaniem, że ich niemieccy przyjaciele z partnerskiej gminy Stockelsdorf podarowali zepsuty aparat. USG przyjechało do gminy w czerwcu. W Lotyniu sprzęt szczęśliwie pracuje. Tutaj, jak się okazało, nie – nad czym W. Choroszewski bardzo ubolewa. Od początku było jednak wiadomym, że to używane aparaty.
Nigdy nie mówiłem, że to nowy sprzęt, spod igły. Może zostało to nie tak zrozumiane
Reklama
– mówił przewodniczący. Jednocześnie podkreślał, że ze względu na chociażby wieloletnią współpracę między gminami błędem byłoby sądzić, iż Niemcy przekazali celowo zepsuty aparat. Ponadto Okonek raczej nie ma szans na nowy aparat. Powodem są przede wszystkim finanse przychodni. Lekarzy, mimo szczerych chęci, nie stać na to urządzenie. Na tych wyjaśnieniach dyskusja dotycząca USG się zakończyła.
Kolejnym tematem był zły stan nieruchomości. Prowadzący ośrodek zdrowia zaznaczyli, że owszem, były remonty, o których wspominał przewodniczący, za które zresztą są bardzo wdzięczni. Oni także jednak ponoszą liczne koszty i w miarę możliwości inwestują, chociażby w zawodzącą elektrykę. Obecnie kable położone są w plastikowych rurkach, stara instalacja kompletnie nie nadawała się do użytku. Dodatkowo zakupiono agregat. Przychodnia w dobie informatyzacji nie może sobie pozwolić na jakiekolwiek awarie. Ponadto właściciele ośrodka zaznaczyli, że niektórych wydatków, szczególnie tych związanych z przebudowaniem komina i wstawieniem nowego pieca, można było uniknąć. Pracownik budowlany wykonujący to zadanie zrobił to po prostu nieprawidłowo.
Komin został ustawiony pod włos, pod pióro. Blacha uległa rozszczelnieniu i zamknęła światło komina tuż przy jego podstawie. Pamiętam, jaka była batalia, że dużo palimy, że czymś nieodpowiednim. Dopiero przy rozbiórce okazało się, że piec był źle postawiony
– mówił dr J. Żołtański. Lekarze przy tej okazji zwrócili uwagę na to, że w urzędzie brakuje ludzi odpowiedzialnych, którzy powinni sprawować nadzór i pilnować takich spraw.
Od kilku tygodni proszę o zabranie gałęzi, które zostały po wycince drzew. Te duże elementy są uprzątnięte, a te pozostałe ciągle leżą. To nie jest nasze, my nic nie możemy z tym zrobić. Mimo wielu telefonów nic się w tej kwestii nie zmienia
Reklama
– mówiła doktor M. Urbaniak–Iwańska. Właściciele przychodni apelowali zatem do radnych i władz gminy, aby po prostu rozmawiać, aby zapraszać ich na posiedzenia komisji zdrowia i na bieżąco dyskutować nad tym, co może stanowić problem. W ostatnim czasie tego bowiem zabrakło.
Kolejna sprawa to brak dentysty przyjmującego na fundusz zdrowia i ginekologa. Mimo wielu starań, zarówno gminy jak i zaproszonych lekarzy, do tej pory nie udało się nikogo zachęcić do pracy w Okonku. Jak wyjaśniali właściciele przychodni, nie jest to wcale takie łatwe. Większość specjalistów ma już pełne kontrakty i po prostu nie opłaca się im otwierać praktyki w kolejnej miejscowości.
Szukałam chociażby osoby, która przyjeżdżałaby z aparatem USG. Ludzie mówią mi, że w miejscu wykonywania pracy mają już jej tyle, że nawet jakby chcieli serce otworzyć nie starczy im doby
– mówiła dr Urbaniak–Iwańska. Ponadto to już nie te czasy, gdy można było ściągnąć specjalistę oferując mu np. mieszkanie, samochód czy też wyposażony gabinet. W dzisiejszych czasach to nie jest już atrakcyjne. Młodzi lekarze poza tym ciągną do większych miast, mając do wyboru te same pieniądze, a często nawet mniejsze. Poza tym normalne jest też to, że ludzie wybierają pracę jak najbliżej miejsca zamieszkania. Lekarz ze Szczecinka, mając do wyboru etat za te same pieniądze zdecyduje się na Lotyń, a nie Okonek. W końcu wynagrodzenie jest to samo, a dojazd tańszy i szybszy. Gmina mimo wszystko nie składa broni i nadal stara się o stomatologa w Okonku. W przypadku ginekologów jest to już jednak trudniejsze. Jak wyjaśniał doktor J. Żołtański, kontrakt ginekologiczny z NFZ na pełen etat przewidziany jest na 9 tys. kobiet od 13 roku życia. W gminie Okonek ginekolog przy takich liczbach nie miałby nawet pół etatu. W dużych miastach najczęściej pracują już w pełnym obłożeniu, a do tego prowadzą prywatne gabinety. Nie mają zatem żadnego interesu w tym, aby przyjeżdżać tutaj. Zresztą coraz częściej ginekolodzy rezygnują z pracy w małych gminach. Na zakończenie lekarze zauważyli, że sytuacja gminnej służby zdrowia jest całkiem dobra, a problemy mogą się tak naprawdę dopiero pojawić. Brakuje bowiem młodych internistów. W subregionie pilskim obecnie szkoli się ich tylko dwóch, w tym jednym z nich jest syn doktora J. Żółtańskiego. Ku radości właścicieli przychodni zamierza on pracować w Okonku. Jest zatem nadzieja, że po odejściu obecnych lekarzy na emeryturę mieszkańcy nie pozostaną bez podstawowej opieki zdrowotnej. Dyskusja, choć długa, okazała się owocna. Wszelkie wątpliwości zostały rozwiane. Postulat na przyszłość to lepsza komunikacja, a tym samym szybsze rozwiązywanie zaistniałych problemów.[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Okonecka przychodnia.....śmiech na sali...kolejki jak za komuny po mięso. Lekarze przychodzą do pracy na którą chcą do domu idą też kiedy chcą...parodia. Polecam przychodnie w Radawnicy.
Trzeba przyznac,że masz rację.
A po co im specjalisci...na głwie...gdyby byli to by sie nie budowali po kontach....za nasze pieniadze bo po co ci skierowanie do specjalisty ....na profesionalne badanie na Nfz skoro jes duza poczekalnia. To siedz i czekaj....na witaminke to ci przejdzie ......tylko to potrafią....pisac...pisac...i same witaminki....a na koncu drogi czeka cie szybciej piach niż....emerytura...żalośni są ci nasi doktorzy ....
Jak nie będzie lekarzy,przyjdą felczerzy.Jak nie będzie ginekologa to położna będzie musiała zastąpić...Czyli będziemy się cofać o 70 lat do tyłu.Tak rządzą.
Okonecka przychodnia.....śmiech na sali...kolejki jak za komuny po mięso. Lekarze przychodzą do pracy na którą chcą do domu idą też kiedy chcą...parodia. Polecam przychodnie w Radawnicy.
Trzeba przyznac,że masz rację.
A po co im specjalisci...na głwie...gdyby byli to by sie nie budowali po kontach....za nasze pieniadze bo po co ci skierowanie do specjalisty ....na profesionalne badanie na Nfz skoro jes duza poczekalnia. To siedz i czekaj....na witaminke to ci przejdzie ......tylko to potrafią....pisac...pisac...i same witaminki....a na koncu drogi czeka cie szybciej piach niż....emerytura...żalośni są ci nasi doktorzy ....