Recepcje większości z przyszpitalnych poradni przeżywają oblężenie pacjentów. Są poradnie, do których można się dostać dopiero po wielu godzinach stania w kolejce. Kto ma pecha musi zjawić się w kolejnym miesiącu. Co na to prawa pacjenta?
50 złotych od zarejestrowanego
Jerzy Teusz, dyrektor szpitala przyznaje, że sytuacja spędza mu sen z powiek, bo nie ma idealnego rozwiązania. – Obowiązujący system rejestracji nie jest doskonały. Większość poradni ma tak zwaną nadprodukcję. Dotyczy to poradni reumatologicznej, endokrynologicznej, ginekologicznej, kardiologicznej. To oznacza, że na dobrą sprawę nie powinniśmy przyjmować już żadnego pacjenta – mówi dyrektor Teusz. – 80-90 procent poradni ma po prostu za niskie kontrakty w stosunku do zgłaszanych potrzeb, a NFZ mówi, że mamy tak to dzielić, żeby starczyło – dodaje. Więc dzielą. Generalnie obowiązuje system rejestracji raz w miesiącu (są jednak i takie, że raz na dwa miesiące można się tylko zarejestrować). Słowem, w dobie telefonów i Internetu w Złotowie jak za króla Ćwieczka. Absurdalna sytuacja wykreowała nawet funkcję stacza w kolejce rejestracji. Obowiązująca stawka to 50 złotych od zarejestrowania jednej osoby. Są tacy, którzy potrafią zarejestrować i cztery osoby. [[reklama]] Raz w tygodniu czy raz w miesiącu – zawsze tłum
– Ale żadna inna formuła rejestracji się nie sprawdza – tłumaczy dyrektor. – Teraz, kiedy rejestrujemy raz na miesiąc to mamy tu takie tłumy, że w zasadzie powinniśmy rejestrować raz w tygodniu. Ale to niczego nie zmieni, bo i tak będą tłumy ludzi – przekonuje dyrektor, który uważa, że skoro jest ograniczona liczba pacjentów do przyjęcia w danym miesiącu to nie ma wielkiej różnicy, jeśli raz w miesiącu będzie rejestrować się od razu 120 pacjentów niż raz w tygodniu tylko 30. Według niego rozwiązaniem nie jest również rejestracja telefoniczna. - Pomijam już fakt, że musiałaby być jedna osoba wyłącznie od odbierania telefonu. Jest inny problem. Nawet jeśli ktoś zarejestruje się u nas telefonicznie, załóżmy w listopadzie, to otrzyma informację, że będzie przyjęty w kwietniu. My do takiej osoby nie będziemy oddzwaniali w sytuacji jeśli na przykład lekarz pójdzie na urlop czy zwolnienie. I co wtedy? A co jeśli pacjent pójdzie do innej poradni w innym mieście, czy poinformuje nas o tym, że zwalnia miejsce? Mam poważny dyskomfort w tej sytuacji, ale nie widzę innego wyjścia - twierdzi. Według niego problem zostanie rozwiązany wtedy, kiedy ilość kontraktów zostanie tak ustalona, że będzie większa, dostosowana do faktycznych potrzeb mieszkańców powiatu. Zastrzega jednak, że przy rejestracji obowiązuje zasada, że pacjent wymagający pilnej wizyty u specjalisty jest rejestrowany niemalże od ręki.
Życie sobie, przepisy sobie
Co na to wszystko Vademecum Pacjenta, opracowane przez NFZ? Niebieskim drukiem w specjalnej ramce wprost napisano, że ustalenie przez świadczeniobiorcę kontraktu, w tym przypadku Szpital Powiatowy w Złotowie, jest niezgodne z prawem! To nie jedyna rzecz, o której zwykły pacjent zazwyczaj nie ma pojęcia, a która w Vademecum się znalazła. Otóż w myśl przepisów świadczenia zdrowotne powinny być udzielane według kolejności zgłoszeń w dniach i godzinach pracy świadczeniodawcy, zgodnie z harmonogramem jego pracy. Jeżeli nie mogą być udzielone pacjentowi w dniu zgłoszenia, każda placówka realizująca świadczenia na podstawie umowy z NFZ ma obowiązek wskazać inny termin wykonania świadczenia i umieścić pacjenta na liście oczekujących na udzielenie świadczenia. Prowadzenie list oczekujących jest obowiązkiem ustawowym i ma na celu zapewnienie pacjentom równego, sprawiedliwego, niedyskryminującego i przejrzystego dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej. Inaczej mówiąc, jeśli ktoś przyjdzie się zapisać do poradni, a w danej chwili nie będzie można go przyjąć, jego dane powinny zostać wpisane na listę oczekujących. Następnie świadczeniodawca ma obowiązek poinformowania pisemnie pacjenta o terminie udzielenia świadczenia oraz uzasadnienia przyczyny wyboru tego terminu.
Niemożliwe? Wcale nie
Planowany termin udzielenia świadczenia opieki zdrowotnej oznaczany jest poprzez wskazanie konkretnej daty. Jeżeli jednak czas oczekiwania przekracza 6 miesięcy, licząc od daty wpisu na listę oczekujących, można wskazać termin z dokładnością do tygodnia. W takim przypadku o dokładnej dacie przyjęcia pacjent powinien zostać poinformowany nie później niż na 14 dni przed planowanym terminem udzielenia świadczenia. Powiadomienie takie musi być skuteczne, tzn. świadczeniodawca powinien otrzymać potwierdzenie, że pacjent został powiadomiony. Jeżeli wystąpią okoliczności uniemożliwiające zachowanie uzgodnionego terminu, świadczeniodawca musi poinformować pacjenta w każdy dostępny sposób o zmianie terminu wykonania świadczenia i jej przyczynie (np. telefonicznie, drogą elektroniczną, listownie). Dotyczy to również przypadku zmiany terminu na wcześniejszy.
W przypadku gdy pacjent nie może stawić się w poradni lub gdy zrezygnował ze świadczenia opieki zdrowotnej jest obowiązany niezwłocznie powiadomić o tym świadczeniodawcę.
W przypadku złotowskiego Szpitala Powiatowego takie rozwiązanie jest niemożliwe. Sprawdziliśmy zatem w innych placówkach naszego regionu, jak tam funkcjonują poradnie. W ogromnej większości rejestracja do poradni odbywa się w dni, w których przyjmuje dany specjalista. Rejestrować można się telefonicznie i na miejscu. Są też przypadki, że sam lekarz prowadzi sobie taki rejestr i do niego należy dzwonić. Co do powiadamiania o terminie wizyty, to dzieje się tak tylko w przypadku, jeżeli jakiś pacjent "wypadł" z kolejki i jest miejsce wolne na wcześniejszy termin. – To i tak znacznie lepiej niż stać po kilka godzin – twierdzą pacjenci złotowskich poradni.
Mariusz Leszczyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze