Reklama

Stop! Teren prywatny

25/09/2015 19:30
Nie chcą sikających psów i samochodów sąsiadów. Wspólnota „Zielony taras” zamknęła się na klucz, a mieszkańcy okolicznych bloków protestują

Starsi ludzie z zakupami zawsze szli na skróty, a teraz klną, bo trafiają na zamkniętą furtkę. To samo jest z rodzicami zaprowadzającymi dzieci do przedszkola

– skarży się pan Michał. Mieszkańcom ulicy Słowackiego, zwłaszcza bloku nr 4, nie podobają się decyzje nowych sąsiadów.

Ogrodzenie to norma

„Zielony taras” – tak nazywa się wspólnota mieszkaniowa, która zarządza nowym blokiem przy placu Wolności. Budynek z 34 mieszkaniami stanął tam w końcu 2013 roku. Od niedawna jest ogrodzony, a wejść na jego teren (od strony Słowackiego 4) mogą tylko mieszkańcy. Dostępu na ich teren broni bowiem furtka zamykana na klucz. I o to mają pretensje okoliczni mieszkańcy. - Najpierw postawili tabliczkę, że nie można parkować, a teraz się ogrodzili – narzekają.
W Złotowie niewiele jest takich miejsc, ale pan Waldemar z „Zielonego tarasu” uważa, że już niedługo. - W dużych miastach osiedla są ogradzane i to jest norma. Norma, do której Złotów musi się przyzwyczaić – twierdzi mężczyzna. - Nowe osiedle, które ma powstać przy Chojnickiej, też ma być ogrodzone.

Reklama

Najprościej decyzję wspólnoty o zamknięciu się na sąsiadów wytłumaczyć by można względami bezpieczeństwa. Powód jest jednak bardziej prozaiczny.

Kawa za parking?

- Nie odgrodziliśmy się po to, żeby zakłócić rytm życia ludzi, którzy chodzili tu od wielu lat – zapewnia mężczyzna. Chodziło o to, by wymusić na nich poszanowanie własnej wartości. Nasz rozmówca tłumaczy to tak: - Jednego pana zapytałem, czy mogę przyjść do jego mieszkania i zrobić sobie kawę, pooglądać telewizję. Powiedział, że nie. A dlaczego, skoro on bez pytania korzysta z mojej własności? - złotowianin ma na myśli parking, który powstał za blokiem „Zielonego tarasu”.

Reklama

Był znak zakazujący osobom postronnym parkowania na terenie prywatnym, ale nie przyniósł oczekiwanego skutku. Choć jestem przeciwnikiem grodzenia się, to poniekąd rozumiem decyzję wspólnoty

– mówi Stanisław Wojtuń ze spółki „Atrium”, która wybudowała wspomniany blok.
Brak miejsc postojowych na własnym parkingu irytował mieszkańców. - Mało tego, jak się im zwróciło uwagę, że to teren prywatny, to mieli pretensje i obrzucali nas obraźliwymi epitetami. Nie po to wydaliśmy potężne pieniądze, żeby nas ktoś obrażał. Raz musiałem wezwać policję, bo zwróciłem jednej pani uwagę: dlaczego pani wjeżdża na teren prywatny mimo zakazu? I pani, zamiast wyjechać, zaczęła krzyczeć, że jestem chamem – mieszkaniec wspólnoty obrazuje problem.

Reklama

A obok płotu wspólnoty jest wysyp śmieci. Głównie butelek po alkoholach

Sikaj gdzie indziej

Wspólnota „Zielony taras”, stawiając ogrodzenie, rozwiązała od razu inny problem – usychającej zieleni. - Wydaliśmy pieniądze na rośliny, a ludzie sobie chodzili, nie zwracali uwagi na psy, które osikiwały krzewy. Musieliśmy kilka wymienić, czyli wydać nasze kolejne pieniądze – twierdzi mężczyzna, który odkreśla, że nie jest upoważniony do wypowiadania się w imieniu całej wspólnoty budynku przy placu Wolności.

Jednocześnie twierdzi, że przechodnie jako tacy mu nie przeszkadzają. - Robię tak, że jak ktoś chce przejść, bo nie wie, że furtka jest zamknięta, to ją otwieram. Proszę bardzo... - utrzymuje złotowianin. Jego zdaniem, a także Stanisława Wojtunia, zamknięcie przejście od Słowackiego 4 w kierunku Przedszkola Publicznego nr 3 nie powinno znacznie uprzykrzyć życia mieszkańcom bloków przy Słowackiego i Wańkowicza. - Budowa trwała dwa lata, teren był ogrodzony i ludzie jakoś sobie bez tego przejścia radzili – zauważa St. Wojtuń.

Reklama

Niezgodnie z planem

Jest tylko jeden mały problem, którego chwytają się mieszkańcy starych bloków. Chodzi o ścieżkę rowerową, która miałaby powstać między „czwórką” a „Zielonym tarasem”, obejmującą w części teren wspólnoty. Miasto zaplanowało ją tam przed laty i nadal widnieje ona w planie zagospodarowania przestrzennego. - Ona została w tym fragmencie wyznaczona chyba nieopatrznie. Napisałem w imieniu wspólnoty wniosek do Urzędu Miejskiego w Złotowie o zmianę planu, ale odmówiono – podaje Stanisław Wojtuń, który jest także radnym Rady Miejskiej Złotowa. Rajca nie wierzy, by samorząd chciał ten plan zrealizować. Jeśli tak, to płot „Zielonego tarasu” przeszkadzałby w wykonaniu tego zamierzenia. - Najpierw miasto musiałoby wykupić teren od wspólnoty – zastrzega St. Wojtuń.

A wspólnota pokazała, że potrafi walczyć o swoje.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości