W ośrodku kultury brakuje miejsca, amfiteatr domaga się kapitalnego remontu. - Z roku na rok coraz trudniej jest nam uzyskać pozytywne opinie służb bezpieczeństwa i sanitarnych, monitorujących amfiteatr przed sezonem - nie ukrywa Agnieszka Głyżewska-Klofik
Istnieje szereg ograniczeń mających wpływ na działalność jastrowskiego ośrodka kultury. Pierwsze z nich dotyczy lokalizacji placówki, która dla dyrekcji jest problematyczną w co najmniej kilku aspektach. Po pierwsze budynek, a konkretyzując – część wielorodzinnej kamienicy usytuowanej przy głównej ulicy miasta, którą ośrodek zajmuje, jest przedmiotem najmu. Co prawda współpraca z zarządcą, którym jest Zakład Gospodarki Mieszkaniowej, układa się pomyślnie, w przeszłości zdarzały się jednak problemy z sąsiadami. Tych placówka ma praktycznie z każdej strony – nad i w linii części biurowej znajdują się mieszkania, w parterze natomiast, na poziomie sali kinowej i toalet – punkty handlowe. Ośrodek dysponuje również dwoma pomieszczeniami piwnicznymi – wcześniej ulokował swoją działalność również w innych, ale ze względu na skargi mieszkańców kamienicy musiał z nich zrezygnować. Podsumowując: działalność ośrodka kultury opiera się o dwa pomieszczenia piwniczne, trzy biurowe, pomieszczenie socjalne pełniące również funkcję archiwum, toalety oraz salę kinową. Ta została nią tylko z nazwy – od stycznia tego roku nie odbywają się w niej żadne seanse. - Sprzęt z lat 60`, którym dysponujemy, nie pozwala na odtwarzanie nowości filmowych. Z początkiem 2014 zaprzestano produkcji kopii na nośnikach analogowych – wyjaśnia A. Głyżewska-Klofik, przyznając, że starsze filmy można jeszcze znaleźć, są one jednak dla odbiorców nieatrakcyjne. Dyrektor dodaje też, że na cyfryzację nie ma co liczyć. Po pierwsze bowiem z jej wprowadzeniem wiążą się ogromne koszty, po drugie – w kontekście kin komercyjnych utrzymanie tego jastrowskiego, które, by wywiązać się z umowy musiałoby wyświetlać ten sam film kilka razy w tygodniu, jest nierentowne. Dalej – jako że placówka dysponuje jedną salą, na czas seansów wszelkie inne aktywności musiałyby być zawieszane. Już teraz zdarza się, że konieczna jest zmiana harmonogramu zajęć. - Ze względu na problemy lokalowe część zajęć musi się odbywać na dużej sali, co uniemożliwia nam organizację koncertów, wystaw i spotkań w tygodniu – tłumaczy dyrektor. - Każda impreza powoduje zaburzenie tygodniowego harmonogramu pracy.
[[reklama]]
Dalej – sala kinowa, której podłoga wyłożona jest wykładziną, nie jest przystosowana do wszelkiego rodzaju aktywności. O ile fotele można na potrzeby poszczególnych grup w kółko montować i rozmontowywać, o tyle nie wiadomo, ile jeszcze tańców wspomniana wykładzina jest w stanie wytrzymać. W dużej sali ćwiczą m.in. Dziordanki, tancerze Top Toys, Jastrowiacy, soliści oraz zespoły rockowe.
Jeszcze jedna z bolączek – brakuje miejsca na działalność poza ośrodkiem. Chociażby w Sypniewie kierownik Wiejskiego Domu Kultury Edward Grzelak ma do dyspozycji podwórko, w Jastrowiu natomiast dyrektor z inicjatywą kulturalną może wyjść tylko na... parking, którego właścicielem jest Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad.
Pierwsza liga – odpada
Sala kinowa jastrowskiego ośrodka kultury liczy dokładnie 168 miejsc. - Liczba najczęściej wymagana przez artystów to około 200-250 – wyjaśnia A. Głyżewska-Klofik, dodając, że tym sposobem przy okazji wielu spektakli czy koncertów placówka dyskwalifikowana jest jako organizator. Zresztą w ośrodku i tak nie ma garderób dla potencjalnych artystów. Nie ma też kuchni, w której gościom specjalnym można by przygotować choćby herbatę czy kawę. Podobnie rzecz ma się w przypadku amfiteatru, który nadaje się do generalnego remontu. Co roku wymieniamy łaty na ławkach, naprawiana była już podłoga, ściany, w tym roku trzeba by wyremontować dach – wylicza nasza rozmówczyni. O zapleczu dla artystów strach wspominać... - Dostosowujemy poziom zapraszanej gwiazdy do naszych możliwości technicznych – nie ukrywa A. Głyżewska-Klofik, przyznając, że zaproszenie pierwszoligowej gwiazdy nie wchodzi w grę. Kolejna z kwestii – wymiany albo choćby gruntownej renowacji domaga się ogrodzenie obiektu. Tu pojawia się jeszcze jeden problem – z chwilą, gdy sąsiadujący z Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy wykona płot, może zostać zamknięte wejście do amfiteatru, które aktualnie znajduje się przy wjeździe na teren SOSW. Trzeba by zatem pomyśleć o wykonaniu dojścia do amfiteatru od strony ul. Wojska Polskiego lub 1 Maja.
Plany są, potrzeba pieniędzy
Dążąc do rozwiązania problemów, z jakimi zmaga się dyrektor Ośrodka Kultury, burmistrz Piotr Wojtiuk już w zeszłym roku podjął pierwsze kroki w tej sprawie – wykupił z powiatu dwie, sąsiadujące z amfiteatrem działki. Dziś powierzchnia, jaką dysponuje magistrat (teren amfiteatru plus wspomniane działki) wynosi ok. 4 tys. m². W jakim konkretnie celu zostaną one wykorzystane? Ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła. Jak zdradza A. Głyżewska-Klofik, pomysły są dwa. Pierwszy z nich zakłada budowę nowego amfiteatru wraz z zapleczem, z którego mogliby korzystać artyści koncertujący w Jastrowiu, a na co dzień – dzieci oraz młodzież uczęszczające na cykliczne zajęcia. W przypadku tej koncepcji biuro Ośrodka Kultury zostałoby przy ul. Kieniewicza. Druga opcja zakłada przeniesienie całej działalności ośrodka na ul. Wojska Polskiego, oczywiście do nowo wybudowanego obiektu.
O wyborze najlepszego rozwiązania nasza rozmówczyni nie chce rozstrzygać – zostawia tę kwestię projektantom. Jeszcze w tym roku ma zostać wykonana wizualizacja, do rozpoczęcia prac wciąż jest jednak daleko. Przeszkodą są oczywiście finanse – samorząd nie wysupła ze swojej kieszeni kilku milionów złotych, a tyle zapewne będzie potrzeba. - Rozpoczęcie inwestycji uzależniamy od dostępności środków zewnętrznych – burmistrz Piotr Wojtiuk wskazuje na nową perspektywę unijną 2014-2020 i nie ukrywa, że liczy, że uda się uzyskać dofinansowanie rzędu 70-80% wartości zadania.
Patrycja Kajewska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze