Szczęście, że nie na głowy lokatorów ruiny będącej własnością ANR. Państwa Zima akurat nie było w domu
Zrządzeniem losu w chwili, gdy kupa gruzu wymieszana z kawałkami płyty kartonowo-gipsowej runęła na podłogę państwo Elżbieta i Mirosław byli poza domem. Gdyby było inaczej, o wypadku z Wąsosza zapewne dowiedziałaby się cała Polska, a nie jak w tym przypadku – okolica. Na szczęście dla ludzkiego życia i zdrowia niechwalebnego rozgłosu Agencji Nieruchomości Rolnych, która jest właścicielem kompletnie zaniedbanego obiektu położonego na terenie gminy Złotów udało się uniknąć.
Można się było spodziewać
Oberwanie sufitu w mieszkaniu zajmowanym przez naszych rozmówców w zasadzie było kwestią czasu. Latami nieremontowany, będący w fatalnym stanie budynek pozwalał taki scenariusz przewidzieć. Gdy w ubiegłym roku odwiedziliśmy państwa Zima, już wtedy i w pokojach, i w łazience w suficie można było ""podziwiać"" dorodne dziury. W podobnym stanie były też m.in. zapadająca się podłoga czy nieszczelny, pokryty papą dach dawnego dworku (wpisanego do gminnej ewidencji zabytków), który czasy świetności ma już dawno za sobą. Teraz chyli się ku upadkowi. Dosłownie.
Mirosław i Elżbieta Zima na kupie gruzu, która kiedyś wisiała nad ich głowami
Po ubiegłotygodniowym oberwaniu w Wąsoszu zjawił się mężczyzna, który na polecenie ANR ogrodził część budynku, w której mieszkali nasi rozmówcy, na siatce zawisła zaś tabliczka o treści ""nieupoważnionym wstęp wzbroniony"". Nowe ogrodzenie przy odrapanym murze prezentuje się komicznie.
Permanentna przeprowadzka
Już w ubiegłym roku było wiadomo, że ANR o przeprowadzeniu remontu, ze względów finansowych, ani myśli. Obrano inną ścieżkę rozwiązania problemu – zdecydowano się przesiedlić lokatorów (w sumie dwie rodziny) w inne miejsce. Państwu Zima zaproponowano kilka lokalizacji, żadnej z nich – jak opowiadał nam w ubiegłym roku pan Mirosław – nie można było jednak przypisać minimalnego choćby standardu. - Warunki były jeszcze gorsze jak tu – zapewniał. Tym razem naszym rozmówcom zaproponowano przeprowadzkę do Dolnika, do budynku trzyrodzinnego. Na tę propozycję są oni skłonni przystać, niestety, do pakowania walizek jeszcze daleko. - jak mówi pan Mirosław. Budynek w Dolniku trzeba najpierw przystosować do zamieszkania.
[[reklama]]
Póki co państwo Zima są więc zdani na krewnych – to u nich nocują. W razie potrzeby wójt gminy Złotów Piotr Lach zaoferował im możliwość skorzystania ze świetlicy wiejskiej. Więcej zrobić nie może. Wolnych lokali będących w zarządzie gminy Złotów samorząd nie posiada.
Co dalej?
Jaki los czeka rodziny mieszkające w agencyjnym budynku położonym w Wąsoszu? Zapytaliśmy w Agencji. Poprosiliśmy też o informację na temat kroków, jakie ANR zamierza podjąć w stosunku do opisywanego obiektu. Dalej – co z przenosinami do Dolnika, i ostatnia rzecz – czy Agencja myśli o bezpieczeństwie lokatorów zamieszkujących chylące się ku upadkowi, będące jej własnością obiekty.
Do chwili wydania ""Aktualności"" nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Kiedy te napłyną, poinformujemy o nich Państwa.
Patrycja Kajewska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze