Ile posiłków dziennie je, według badań, 8-latek? Co to jest syndrom glonojada i pacynki ? Jak nauczyć dziecko samodzielności - Dorota Zawadzka odwiedziła łobżenickie przedszkole
Telewizyjna Super Niania przyjechała do Łobżenicy w minionym tygodniu. Temat popołudniowego spotkania: „Jak konsekwentnie postępować z dzieckiem” przyciągnął zarówno rodziców, jak i nauczycieli mających codzienny kontakt z najmłodszymi. Jak Zawadzka mówi sama o sobie, pracę z dziećmi rozpoczęła dużo wcześniej od udzielania porad z ekranu telewizora. Jako psycholog rozwojowy ma za sobą 30-letnie doświadczenie na polu przedszkoli i szkół podstawowych.
[[reklama]]
Część tej wiedzy chciała przekazać także w Łobżenicy. – Czy wiedzą państwo, co to jest syndrom glonojada? - zapytała, wywołując na twarzach cień zastanowienia. – To dziecko przyklejone do szyby, patrzące, jak odchodzi, zostawiając je w przedszkolu, jego mama, która też do końca nie może pogodzić się z rozłąką. Wygląda to dramatycznie i pewnie wywołuje masę niepotrzebnych, traumatycznych przeżyć. Problemem nie jest nowe miejsce, ale właśnie to rozstanie – tłumaczyła. Zdaniem Super Niani dzieci powinno się uczyć przebywania z osobami nie tylko z najbliższego otoczenia. – Zostawienie dziecka pod opieką np. koleżanki nauczy je samodzielności i sposobu kontaktowania się z ludźmi. Podobne przykłady dotyczyły umiejętności ubierania się i tu pojawił się termin „dzieci pacynki” czyli takie, za które wszystko robią rodzice. Dorota Zawadzka radziła, aby nadmiernie nie pomagać dziecku. – Jeśli w wieku 5 lat ubieranie zajmuje mu godzinę, to w wieku 8 lat będzie się ubierało już w kilka minut. Warto dać mu ten czas, nie wyręczając go we wszystkim - mówiła. Trzeba też zwracać uwagę na codzienne zachowania całej rodziny, bo to one w największym stopniu kształtują młodego człowieka. Z obserwacji Super Niani wynika, że w polskich domach zaczyna brakować stołów, przy których cała rodzina może zjeść wspólnie posiłek. - Jemy przy lodówce, przed telewizorem, na kanapie, a dzieci nas obserwują i kopiują nasze zachowania – tłumaczyła. Wspomniała, że w jednym z odcinków swojego programu miała do czynienia z chłopcem, który cały dzień spędzał wpatrzony w telewizor. - Mama karmiła go, jednak on, będąc skupionym na oglądaniu, owszem, zjadał posiłek, ale jego mózg nie odnotowywał tego faktu. Efekt był taki, że za godzinę dziecko znów było głodne – opowiadała, dodając, że z badań wynika, iż dzieci do 8 roku życia jedzą nawet 13 posiłków dziennie, a powinny maksymalnie 5.
Podobnie sprawa ma się z serwowanym menu. – Często słyszę od mam: moje dziecko nie je warzyw i owoców - pytam wtedy, a pani z mężem jedzą? Dziecko obserwuje, czym żywią się rodzice i chce jeść to samo. Jeśli na talerzu taty będzie tylko mięso z grilla, ono też je zje – jeśli znajdą się tam warzywa i owoce też ich spróbuje - mówiła. Zaznaczyła, że ważne jest, aby nie mielić najmłodszym wszystkiego na bezkształtną papkę i nie karmić łyżeczką do 10. roku życia. Przykładów pytań i odpowiedzi było dużo więcej. Najważniejsze wskazówki? Aby nadmierną nadopiekuńczością niechcący nie zrobić dziecku krzywdy i aby nie zapominać w rodzicielstwie o sobie. O własnych marzeniach, planach, o własnym czasie wolnym. – We wszystkim musi być równowaga – radziła w Łobżenicy Dorota Zawadzka.
Sz. Chwaliszewski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze