Podczas gdy rolnicy z sąsiednich gmin składali wnioski o wsparcie państwa w związku z poniesionymi w wyniku suszy stratami, okoneccy gospodarze z żalem spoglądali na swoje uprawy. Pomiary prowadzone przez Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach stwierdzały bowiem, że suszy na okoneckich polach nie ma. Tymczasem straty widać było gołym okiem. Tę niejasną sytuację postanowiła wyjaśnić burmistrz Małgorzata Sameć, która zdobyła badania stacji meteorologicznych znajdujących się najbliżej gminy, czyli tych należących do Nadleśnictwa Lipka i Zakładów Przemysłu Ziemniaczanego w Pile (stacja Brokęcino). Po ich analizie okazało się, że na tym terenie susza istnieje. Mimo pism do wojewody, a także ministra rolnictwa Marka Sawickiego, nic jednak nie udało się wskórać.
Łącznie instytut w Puławach wydał 10 raportów. W dziewiątym stwierdził suszę jedynie na rośliny strączkowe. W ostatnim natomiast, na dzień 30 sierpnia, także na chmiel, ziemniaki i krzewy owocowe. Wyniki te dotyczą I i II kategorii gleby, według instytutu tych o najniższej jakości (inaczej niż w rolnictwie, tutaj I i II klasa to gleby najżyźniejsze). Tym samym rolnicy mogą składać do Urzędu Miejskiego stosowane wnioski o szacowanie szkód.
Podstawy do podjęcia działań w tym kierunku już są. W związku jednak z późnym terminem ogłoszenia suszy, w wielu gospodarstwach zbiory się już zakończyły albo właśnie trwają. To natomiast powoduje problemy z szacowaniem poniesionych strat. - Kiedy była taka możliwość, to na uprawy roślin strączkowych suszy nie było ogłoszonej. Tymczasem w wielu przypadkach rolnicy, nie wiedząc, jak będzie wyglądała ich sytuacja, zbierali chociaż to co mogli – mówi Małgorzata Sameć, burmistrz Okonka. - My przeprowadziliśmy szacowanie już pod koniec lipca. Tamtych protokołów nie możemy jednak brać pod uwagę, ponieważ w tamtym czasie susza nie była stwierdzona, a obecnie nie możemy nic, bo nie ma upraw. Chyba że ktoś nie skosił ich z premedytacją, bo stwierdził, że koszty będą zbyt wysokie. Rolnicy często też nie zwracają uwagi na ten bilans i chcą chociaż odrobinę zebrać, choćby dlatego, że nic nie może się zmarnować - dodaje.
Sytuacja zatem jest co najmniej kuriozalna. Burmistrz nie zamierza jeszcze jednak składać broni.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze