Reklama

Susza już oficjalnie

19/09/2015 06:10
Susza jednak jest – wreszcie - można się ubiegać o odszkodowania. Tyle że nie ma już upraw, co utrudnia szacowanie strat

Podczas gdy rolnicy z sąsiednich gmin składali wnioski o wsparcie państwa w związku z poniesionymi w wyniku suszy stratami, okoneccy gospodarze z żalem spoglądali na swoje uprawy. Pomiary prowadzone przez Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach stwierdzały bowiem, że suszy na okoneckich polach nie ma. Tymczasem straty widać było gołym okiem. Tę niejasną sytuację postanowiła wyjaśnić burmistrz Małgorzata Sameć, która zdobyła badania stacji meteorologicznych znajdujących się najbliżej gminy, czyli tych należących do Nadleśnictwa Lipka i Zakładów Przemysłu Ziemniaczanego w Pile (stacja Brokęcino). Po ich analizie okazało się, że na tym terenie susza istnieje. Mimo pism do wojewody, a także ministra rolnictwa Marka Sawickiego, nic jednak nie udało się wskórać.

Chociaż tyle

Łącznie instytut w Puławach wydał 10 raportów. W dziewiątym stwierdził suszę jedynie na rośliny strączkowe. W ostatnim natomiast, na dzień 30 sierpnia, także na chmiel, ziemniaki i krzewy owocowe. Wyniki te dotyczą I i II kategorii gleby, według instytutu tych o najniższej jakości (inaczej niż w rolnictwie, tutaj I i II klasa to gleby najżyźniejsze). Tym samym rolnicy mogą składać do Urzędu Miejskiego stosowane wnioski o szacowanie szkód.

Reklama

Ale co szacować?

Podstawy do podjęcia działań w tym kierunku już są. W związku jednak z późnym terminem ogłoszenia suszy, w wielu gospodarstwach zbiory się już zakończyły albo właśnie trwają. To natomiast powoduje problemy z szacowaniem poniesionych strat. - Kiedy była taka możliwość, to na uprawy roślin strączkowych suszy nie było ogłoszonej. Tymczasem w wielu przypadkach rolnicy, nie wiedząc, jak będzie wyglądała ich sytuacja, zbierali chociaż to co mogli – mówi Małgorzata Sameć, burmistrz Okonka. - My przeprowadziliśmy szacowanie już pod koniec lipca. Tamtych protokołów nie możemy jednak brać pod uwagę, ponieważ w tamtym czasie susza nie była stwierdzona, a obecnie nie możemy nic, bo nie ma upraw. Chyba że ktoś nie skosił ich z premedytacją, bo stwierdził, że koszty będą zbyt wysokie. Rolnicy często też nie zwracają uwagi na ten bilans i chcą chociaż odrobinę zebrać, choćby dlatego, że nic nie może się zmarnować - dodaje.

Sytuacja zatem jest co najmniej kuriozalna. Burmistrz nie zamierza jeszcze jednak składać broni.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości