Każdego dnia do dermatolog M. Janiak zgłaszają się chorzy na świerzb. W aptece zabrakło leku na tę chorobę. - Według mnie jest to problem - twierdzi lekarz Joanna Stępień
Od początku tego roku do przychodni Panaceum w Złotowie zgłosiło się sześćdziesiąt osób chorych na świerzb. Byli to pacjenci od roczku do lat pięćdziesięciu. Często całe rodziny. - Pierwsze przypadki były wielkim zaskoczeniem i myśleliśmy, że to są alergie, bo wcześniej świerzb spotykało się sporadycznie. Teraz pozakażane są całe rodziny, w tym dużo dzieci szkolnych – mówi pediatra Joanna Stępień. Według niej ilość zachorowań na świerzb wskazuje, że jest to na naszym terenie poważny problem. - Świerzb zawsze był traktowany jak choroba dotykająca ludzi żyjących w złych warunkach higienicznych, a teraz występuje u ludzi z dobrych, czystych rodzin – zauważa lekarka.
[[reklama]]
Tunel ze skóry
Świerzb wywołują świerzbowce - pasożyty, które drążą w skórze ludzi korytarze i składają w nich jaja (zwykle dwa dziennie przez dwa miesiące). Z jaj po kilku dniach wylęgają się larwy, które skupiają się wokół mieszków włosowych. Pasożyt przemieszczając się wywołuje silne, nieprzyjemne swędzenie. Do aktywności pobudza go ciepło. - Objawami świerzbu są też bardzo brzydkie, grudkowate zmiany skórne. Najczęściej na dłoniach, stopach, w pachwinach i pod pachami, także w okolicach pępka i miejsc intymnych – dodaje J. Stępień. Świerzb bardzo łatwo pomylić z innymi chorobami skórnymi.
- Mam pacjentów, głównie przyjeżdżających z Holandii, którzy brali świerzb za uczulenie i źle go leczyli – mówi dermatolog Maria Janiak. - W ten sposób roznosili go dalej. Świerzbem zarazić można się przez...
Zdjęcie z serwisu Fotolia
To tylko fragment artykułu Łukasza Opłatka z AL 51/2013, s.10
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze